Soul Reaver 2 (mniej przygodowa) (Lady Jane)

Dodane przez Adventure-Zone dnia 12.04.2006 12:21

Od momentu ujrzenia niezapomnianego filmiku gdzieś w okoliach kwietnia 1999 roku, Soul Reaver został moim obiektem pożądania, obsesją, dla której gotowa byłam poświęcić każde pieniądze i każdą godzinę czasu wolnego. Z zapartym tchem przemierzałam posępne okolice Nosgoth, gotyckie warownie i otchłanie ziejących przepaści. Bezlitośnie mordowałam każdego, kto śmiał stanąć mi na drodze. Podziwiałam widowiskową śmierć Melchiah, zmiażdżonego na papkę przez ogromny świder, pochłaniałam kolejne dusze zyskując nowe umiejętności w moim pościgu za sprawcą mojego zniszczenia - dawnym mistrzem, Kainem. Dlatego omal nie zemdlałam ze szczęścia, kiedy zobaczyłam na półce sklepowej kolejną część sagi Legacy of Kain: Soul Reaver 2. Wprowadzający filmik dosłownie wciął mnie w fotel. Taką grafikę dane mi było ujrzeć chyba pierwszy raz w życiu, no może poza Final Fantasy, która i tak bije wszystkich na głowę. Raziel dopada wreszcie Kaina, ale ten ucieka w wir czasoprzestrzeni. Niezmordowany Pochłaniacz Dusz podąża za nim i trafia do przeszłości, kiedy twierdza Sarafanów pod wodzą Władcy Czasu, czarnoksiężnika Moebiusa, prowadzi wojnę z wampirami. Moebius oferuje Razielowi przymierze - obaj chcą śmierci Kaina. Gniew Raziela wzmaga się, kiedy ogląda Nosgoth w swojej chwale, przepiękne wodospady, kolorowe witraże w twierdzy Sarafanów, wampir wie, że to wszystko czeka niechybny koniec. Jednak nie potrafi zniszczyć Kaina, gdy ten staje na jego drodze. Dawny mistrz mówi coś o spisku Moebiusa, jego zdaniem to właśnie czarnoksiężnik ukartował ich losy i bawi się przyszłością jak małe dziecko zabawkami. Raziel jest w kropce - nie wie komu zaufać. Wreszcie zdobywa legendarny miecz, Soul Reaver... Fabuła w grze wciąga niczym rubryka "Seks" w najnowszym "Cosmo". Na swojej drodze spotkamy postacie znane z poprzedniej części gry, m. in. czarodziejkę Ariel oraz Starszego, tajemniczego boga, który uratował Raziela od całkowitego zniszczenia. Scenariusz pełen jest niesamowitych zwrotów akcji i sprawia, że ciężko jest przerwać grę i iść do łóżka. Grę raczej ogląda się niczym pierwszorzędny film, mieszankę fantasy, horroru oraz psychologicznego thillera. Bohaterowie, którzy sprzyjali Razielowi w poprzedniej części, stają się nagle jego wrogami, a dawni wrogowie - sprzymierzeńcami. Raziel wie, że tylko od niego zależy przyszłość Nosgoth, ale czy można zmienić los? Kain mówi, że tak, trzeba tylko zaczekać na specyficzny moment, kiedy moneta upadnie na krawędź. Świetnie napisany scenariusz to oczywiście nie wszystko, głosy bohaterów brzmią jak podłożone przez prawdziwych profesjonalistów. Dialogi, chociaż czasem sprawiają wrażenie zbyt podniosłych są naprawdę niezastąpione, chce się ich słuchać jeszcze raz i jeszcze... zresztą jesteśmy w końcu w krainie rządzonej przez system feudalny, gdzie władzę sprawuje arystokracja, stąd ten specyficzny sposób przemawiania. Grafika rozwala od samego początku, nigdzie nie widziałam tak wysublimowanych, gotyckich wnętrz, kolorowych witraży, strzelistych łuków łączących sklepienia, nasyconych kolorów... Na początku to wszystko wywołuje lekki zawrót głowy, do którego przyzwyczajamy się po pewnym czasie. W żadnej przygodówce, grze akcji czy RPG-u nie widziałam takiej grafy, tę z SR2 przebijają chyba tylko nawalanki FPP. ¦wiat w grze jest duży, ale nie tak duży jak w jej poprzedniku. Liniowość nie zakłóca rozgrywki, wszystkie wady wynagradza scenariusz. Bijatyk jest dużo, wrogowie są bardzo zróżnicowani, można ich zabijać na różne sposoby - Raziel zyskał w tej materii nowe umiejętności, może ścinać głowy i wyrywać serca swoim wrogom. Jeśli chodzi o przeciwników, to interesujący jest fakt, że nie ma tutaj dyskryminacji płci :) Ofiarami Raziela padają zarówno mężczyźni jak i kobiety, które także są sarafańskimi wojowniczkami. W grze nie uświadczymy tzw. bossów, którzy obecni byli w poprzedniej części. Są jednak zagadki, które na pierwszy rzut oka wydają się dosyć trudne, ale jak już raz rozgryzie się ich podobną logikę, na której są oparte, z resztą nie powinno być większego problemu. Gierka jest dosyć krwawa, dlatego wprowadzono ograniczenie wiekowe jej sprzedaży od 18 roku życia, inna sprawa, czy te ograniczenia są przestrzegane, moim zdaniem powinny. Jednak nie czuje się tutaj takich ciarek na plecach, jak w TR, kiedy Lara wisi nad przepaścią, a to z takiego powodu, że Raziela nie można zabić. Jeżeli jest poważnie ranny, przenosi się do ¦wiata Duchów, jeżeli i tu zostanie pokonany, gierka cofa się do pewnego momentu. Najgorzej jest z zapisywaniem - można to uczynić jedynie w specjalnych miejscach, moim zdaniem jest ich jednak zbyt mało. Był taki moment w grze, kiedy udało mi się rozwikłać dosyć trudną zagadkę, szczęśliwa wyszłam z fortecy, porozmawiałam z Voradorem, a tu łuuup!!! Wywaliło mi gierkę do Windows i musiałam wszystko od początku robić. Trochę się wkurzyłam, na szczęście, nie powtórzyło się to więcej. Inna sprawa, to ta, że gierka jest za krótka, jej ukończenie zajęło mi jakieś kilkanaście godzin i nie pomogło nawet to, że Raziel w ciągu całej rozgrywki zmienia czas, raz przemieszcza się o sto lat do przodu , a raz cofa się do momentu kiedy... żył Raziel-Sarafan, czyli młodsze, przystojniejsze, żyjące, ale bardziej aroganckie alter-ego naszego bohatera. Od czasu do czasu w imponującej grafice pojawiają się brzydkie babole, a muzyka nie jest już taka charakterystyczna i zapadająca w pamięć jak w poprzedniej części. W każdym razie najsmutniejsze jest to, że gierka kończy się niezwykle pesymistycznie. "Future abhors the paradox" - mówi Raziel w ostatniej kwestii. A może doczekamy się kolejnej części? Autorka: Lady Jane

AZ38
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?