Skaut Kwatermaster - recenzja

Dodane przez korowiow dnia 12.04.2006 12:18

Polskie przygodówki nie mają się ostatnio najepiej. Ten, wydawałoby się, banał zawiera w sobie, niestety, gorzką prawdę. Od czasu "Schizma" nie pojawiło się w polskiej branży nic, na co przygodówkowcy mogli by zwrócić stęsknione oczy. A przecież umiemy robić dobre gry adventure (wspomnę tu choćby o "Teenagencie", "Reah", czy "A.D. 2044").

Zajmijmy się jednak czasami bardziej odległymi, przenieśmy się do lat 1995-97 (w rachubie komputerowej to już niemal prehistoria). Wtedy to programiści (i programistki) LK Avalon, firmy przodującej w rodzimym rynku gier przygodowych, ślęczeli nad komputerami tworząc grę "Skaut Kwatermaster". Pierwotnie była to wersja kilkudyskietkowa, ja jednak zajmę się wydaną nieco później, wzbogaconą o dźwięk i muzykę, wersją CD. Fabuła jest nieskomplikowana, a wprowadza w nią niezbyt ciekawe intro.

Pewnego uroczego popołudnia, tytułowy skaut wybrał się ze swą "najmilejszą" Luizą na spacerek. Słonko śpiewało, ptaszki świeciły i nic nie zapowiadało dramatycznych wydarzeń, jakie miały się zaraz rozegrać. Otóż dwaj "przyjaciele" naszego bohatera - Hodzio i Bodzio zaczaili się na parkę w krzakach i bum! Kwatermaster obudził się z obolałą głową, a Luizy ni widu, ni słychu. Okazało się, że dwaj debile zamknęli ją w starym czołgu, z którego biedulka nie może się wydostać. Oczywiście nasz bohater, który z niejednej piersi mleko ssał ;) postanawia uwolnić w bardziej (lub mniej) heroiczny sposób swoją wybraną. Zwiedzi całą pobliską okolicę (zamek, kościół, cmentarz, obóz harcerski czy... PGR), aby po nitce do kłębka dojść do wyznaczonego sobie celu.

Niestety, muszę z przykrością stwierdzić, że "Skaut..." jest jedną z najgorszych gier przygodowych, w jakie grałem. Już od samego intra kłuje w oczy rozpikselizowana, przekolorowana, uboga grafika (może na screenach nie wygląda najgorzej, ale wyobraźcie ją sobie na pełnym ekranie). Nieciekawie wyglądają również lokacje. Wydaje mi się, że autorzy chcieli narysować grę w komiksowym, prostym stylu, ale nie bardzo im się udało.

Oprawa dźwiękowa. O ile muzyki można jeszcze od biedy słuchać (chociaż dość prosta), to udźwiękowienie i dialogi wołają o pomstę do nieba. Bolączką LK Avalon jest zatrudnianie nieprofesjonalnych aktorów, czy nawet ludzi z poprawną dykcją! Pamiętacie Reah? Autorzy przyznali się, że w filmikach brali udział... ich przebrani znajomi! Tutaj podobnie - widać, że to amatorszczyzna pierwszej klasy.

Zaprawdę, powiadam Wam, nieraz wyć będziecie, głowiąc się nad zagadkami wymyślonymi przez "przebiegłych" twórców. Są one po prostu w ogóle bez sensu! Sprawia to, że bez solucji grać praktycznie nie sposób. Kto na przykład wpadnie na to, żeby połączyć ser i odpady radioaktywne i to tylko w jednym miejscu - przed bramą kościoła?! Wspomnę tylko jeszcze o rzucaniu czaszką w przystanek PKS-u (sic!), czy wysokich skokach po wypiciu Polococty. Gdzie tu jakikolwik sens? Dziwi poza tym przechodzenie całej gry po to, by uwolnić kogoś z zepsutego czołgu (przypomina mi to grę, nie pamiętam o jakim tytule, w której bohater szukał przez cały czas szmaty, którą mógłby zatkać dziurę w swojej łodzi :)). Chociaż w sumie i tak dobrze, że nie musimy po raz n-ty ratować świata.

Strasznie wnerwiający jest też humor. Ludzie z LK Avalonu chcieli na siłę rozśmieszyć gracza, opowiadając mu brodate dowcipy o blondynkach, czy ograne gagi znane z tysiąca filmów. Chyba nie tędy droga.

Gra posiada interfejs typu SCUMM. Niewtajemniczonym wyjaśniam: został on wymyślony przez LucasArts i składa się z kilku(nastu) komend do wyboru (np. weź, zobacz itp.), dzięki którym możemy wykonywać czynności. Jak na te lata powinno się już pomyśleć o point&clicku, no, chyba, że chce się na siłę utrudnić komuś życie. O zgrozo, często interfejs ten zawodzi, po prostu nie reagując na wydawane polecenia (a może tylko u mnie tak...).

Czas skończyć pastwienie się nad biedną grą, jakby nie było, w końcu autorstwa moich rodaków. Nie znaczy to, że usprawiedliwiam ich produkt; wręcz przeciwnie, uważam, że dali ciała na całej linii, ale że rzadko się im to zdarza, mogę wybaczyć.

2 PLUSY:
może muzyka?...
MINUSY:
cała reszta

autor: Korowiow

AZ23
   

Komentarze


Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 0% [0 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [0 głosów]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 100% [1 głos]