Rode Kill: A Day in a Life (AZ Freeware) (Korowiow)

Dodane przez Adventure-Zone dnia 12.04.2006 12:07

Przeglądając ostatnio płyty z grami, znalazłem w szufladzie DVD, które okazało się być wypełnioną po brzegi płytką z przygodówkami. Przeszukując ją, natrafiłem na kilka pełnych wersji darmowych gier. Jedną z nich jest stworzona w 2002 roku przez Shawna Guzmo Rode Kill: A Day in the Life. Grę zrobiono na programie Adventure Game Studio (również darmowym; spróbujcie się nim pobawić, a dowiecie się, że robienie nawet najbadziewniejszych gierek to prawdziwa mordęga) i dostępna jest za darmo pod adresem www.rodekill.com. Fabuła do złudzenia przypomina tę znaną z sagi Space Quest. Tytułowy bohater pełni niezwykle ważną funkcję... sprzątacza na statku kosmicznym. Ot, wydawałoby się, kolejny nudny dzień z życia: posprzątaj, wyskocz do baru, dyskoteki... jednak gdy Rode powraca do ukochanego domku, ten już jest przejęty przez złowrogich Obcych. Zgodnie z zasadą "od zera do bohatera", Kill musi musi uratować całą załogę. Rode Kill to przygodówka w klasycznym wydaniu, ze starym, ale nadal funkcjonalnym interfejsem SCUMM. Obszar gry jest znacznie zawężony i ogranicza się do kilku zaledwie lokacji, przez co gra może wydawać się bardzo krótka (solucja do niej zajmuje jakieś pół strony maszynopisu). Jednak ze względu na spory w niektórych miejscach poziom komplikacji zagadek może zająć i cały wieczór. :). Grafika jak na amatorską produkcję jest niezła i dość zabawna, w komiksowym stylu. Przy objętości gry (kilka MB) nie dziwi ponadto ograniczenie animacji do minimum (zresztą komu chciałoby się ją robić za friko). Muzykę tworzą (naliczyłem trzy) MID-y i, jak to z MID-ami bywa, na dłuższą metę słuchać się ich nie da (choć w takim Age of Empires zostały one dopracowane do perfekcji). Dialogi, których jest niestety bardzo mało, prowadzone są na dużym luzie i z poczuciem humoru. Spotkamy i gadającą rybę, i mutanta witającego gości, i czteroręką tancerkę. Humor ten okazuje się jednak często niesmaczny, kiedy to np. będziemy musieli połączyć wodę kolońską z uryną z pisuaru, albo oglądać plakaty z napisem "Eat vomit" ("Jedz wymioty"). Podsumowując, gra jest miła, odprężająca, w sam raz na jedno dłuższe posiedzenie, no i do tego za friko. Czegóż chcieć więcej? Może gdyby nie była tak krótka... Oceny nie wystawiam, bo nie wypada. Autor: Korowiow

AZ32-33
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?