Pompeje: Legenda Wezuwiusza - recenzja

Dodane przez Foreth dnia 12.04.2006 11:54

Pompeje - miasto rzymskie, zmiecione z powierzchni ziemi przez wybuch Wezuwiusza 24 sierpnia 79 r. Wielka tragedia i...doskonała okazja na zrobienie kolejnej opowieści o miłości w obliczu katastrofy. Ileż tego było w dziejach literatury/filmu/gier... "Quo Vadis", "Titanic" to tylko niektóre z przykładów. Tragiczną historię Pompejów postanowili wykorzystać ludzie z Arxel Tribe i tak oto powstała gra przygodowa Pompei: Legenda Wezuwiusza, wydana przez Cryo, a zlokalizowana przez CD Projekt. Gra jest kolejną częścią z serii przygodówek edukacyjnych. Wcześniej ukazały się np. Aztec, czy Egipt 2. Były to produkcje przeciętne, ale świetnie uczące poprzez zabawę. Taką też rolę miała spełniać gra Pompeje, ale czy tym razem jest to w końcu bardzo dobra przygodówka?

Czas akcji - 4 dni poprzedzające wybuch Wezuwiusza i dzień erupcji. Miejsce akcji - oczywiście Pompeje. O czym opowiada gra? Otóż Adrian Blake żyje sobie spokojnie w 20 wieku ze swoją żoną Sophią. Jednak nie dane będzie mu długo cieszyć się szczęściem. Za sprawą bogini Isztar małżonka Blake'a zostaje przeniesiona do Pompejów na 4 dni przed wybuchem Wezuwiusza. Adriana i oczywiście naszym zadaniem jest odszukanie w mieście Sophii, zdobycie jej serca i ucieczka z miasta, zanim zniknie ono pod trzymetrową warstwą pyłu. Zrealizowanie postawionych celów nie jest jednak takie łatwe, gdyż Sophia nie poznaje swojego męża, a w mieście żyją osoby, które w ucieczce z Pompejów będą chciały nam przeszkodzić. Fabuła zapowiadała się więc ciekawie, ale czy naprawdę jest świetna?

Najogólniej rzecz biorąc jako całość jest kiepska. Po tym podsumowaniu wypada przejść do szczegółów :). Jako, że Pompei to romansidło + opowieść katastroficzna, omówienie fabuły zacznę od wątku miłosnego. Tutaj autorzy nie popisali się. Historia jest prościutka, nie zawiera jakichś ciekawych zwrotów akcji, jest ograna jak Białoruś z Kanadą (1:7). A przecież romanse, podrywy, podchody mogą być przeciekawe, intrygujące i zabawne. Niestety nie w Pompei. Przed instalacją gry byłem pewien, że ten melodramat będzie opowieścią namotaną, z dużą ilością postaci, z którymi będzie trzeba rywalizować o rękę Sophii, pełną trudnych decyzji i dylematów. A to wszystko w atmosferze nieustającej katastrofy...Gdzie tam! Pół gry schodzi graczowi na szukaniu składników do magicznych napojów miłosnych.... W dodatku autorzy chyba widząc, że nic takiego ich historia nie prezentuje (wszystko tak trywialne...) i zawiera pewne braki, postanowili wprowadzić magię. Wprawdzie każdy może pisać opowieści dowolne (czyli też romanse z magią), ale to mnie trochę zdenerwowało. Dlaczego? Zauważyliście ostatnio takie niepokojące zjawisko, że gdy autorzy nie mają czym załatać fabuły, to z pomocą przychodzi magia? Nią można wytłumaczyć właściwie wszystko. Nie da się wymyślić rozwiązania intrygi, spisku, scenariusza jako logicznej całości? Braki uzupełni się magią. Być może owa znalazła się w tej grze nie z tego powodu, o którym myślę, ale i tak pewne podejrzenia mam i dotyczą one nie tylko tej gry. Autorzy Pompei poza magią postanowili jednak nadrabiać braki fabuły jeszcze innymi sposobami. Dodali do niej trochę dramatycznych sytuacji. Zaowocowało to szeregiem mrożących krew w żyłach możliwościach ginięcia. Mam tutaj na myśli nie tylko ginięcie czynne (zabicie się na śmierć), ale też bierne (np. uszczerbek na zdrowiu nie pozwalający kontynuować przygody). I tak możemy zostać tragicznie skopani przez osła albo ugryzieni przez węża. Oczywiście twórcy nie pytają się nas o to, czy do osła i węża podchodzić chcemy. Musimy, bo gra jest liniowa. Czasami niektórym twórcom gier udaje się jednak stworzyć logiczną liniowość. Tutaj jest inaczej. Np. skopani przez osła możemy zostać wtedy gdy postanowimy rozwiązać spór między dwojgiem ludzi. A co jeśli - za przeproszeniem - mam to gdzieś? Wprawdzie znajomość z osłem się przydaje, ale z pewnością można było Adriana zapoznać z nim w inny sposób. Twórcy gry postanowili nas także zaszokować niekonwencjonalnym bohaterem. Jest on nie tylko zakochany, przystojny (tutaj strzelam oczywiście...), odważny, ale lubi dreszczyk emocji i niekonwencjonalne metody działania. Jest również niesamowicie efektowny. By poinformować Sophię o swej miłości nie stosuje tradycyjnych metod w rodzaju liścików czy grania na gitarze po oknem. Nie...on woli w żonę rzucać oszczepami z różą. Tak jest, miłość i śmierć często idą w parze. Adrian postanawia rzucić oszczep przez mur do ogrodu. Niestety, jego IQ jest odrobinkę niższe niż gracza, więc nie domyśla się nasz bohater, że w ogrodzie zapewne ktoś się przechadza. Ta niesamowicie dramatyczna scena, gdy przy ryku przerażającej muzyki fantastycznie uderzony z wolnego ponad murem oszczep o centymetry mija słupek (o przepraszam, w przypadku Sophii to mija bramkę), wywołała u mnie mieszane uczucia. Nie wiedziałem czy śmiać się z głupoty twórców, czy wręcz z niej płakać. Gdy tak zsumujemy te wszystkie wady to człowiek zadaje sobie pytanie, co to...co to właściwie jest? Proste, żeby było prościej uzupełnione magią, pełne takich jak ten opisany powyżej ciekawych momentów. Nie wiem, kim są ci profesjonaliści z Arxel Tribe, ale takich gaf scenariuszowych to nawet bym ja - na razie tylko amatorsko je piszący (tzn. scenariusze, nie gafy...) - nie popełnił. Wypada dodać jeszcze co nieco o fabule Pompei jako o opowieści katastroficznej. Tutaj jestem na scenarzystów zły i bardzo zły. Zły, bo spodziewałem się rozmachu, atmosfery tych tragicznych dni, klimatu nadchodzącej katastrofy. Niestety, właściwie cały pseudoromansik mógłby rozgrywać się dziś w Waszej miejscowości/mieście, a Adrian miałby cztery dni na uwiedzenie Sophii, bo piątego przyjeżdżałby tu na wakacje współczesny Casanova albo piątego miałaby ślub...z innym. Sądzę, że byłoby nawet ciekawiej. Dlaczego więc jestem na autorów gry bardzo zły? Ano dlatego, ze tych wad można było uniknąć. Mógł być rozmach, fenomenalny finał. Jeszcze było trochę do końca rozgrywki, gdy nagle po raz pierwszy ujrzałem Pompeje w nocy. Było pusto, słychać było przeraźliwe wycie wiatru. Popatrzyłem na złowrogi Wezuwiusz, potem na uśpione, ciche, nie podejrzewające niczego miasto. Piękna, niesamowita chwila!!! "Teraz się zacznie" - pomyślałem. Niestety, ponownie przeliczyłem się. Ludzie, czy Wy wiecie jaki fantastyczny ostatni rozdział można było tutaj zrobić???!!! Szmacianka za zmarnowanie takiej okazji! Nie będę zdradzał zakończenia, powiem tylko, że jest jak i cała fabuła gry. Przymiotniki wpiszcie sobie sami... Podsumowując już definitywnie fabułę, jest ona mało urozmaicona i zrobiona na chybcika. Typowe objawy niebezpiecznego zjawiska zwanego komercją. Pamiętam jak cieszyłem się z każdej kolejnej przygodówki Cryo, ale ta nawałnica w znakomitej większości przeciętnych gier zaczyna mnie już denerwować. Co powinna jeszcze zawierać gra będąca żywym dowodem komerchy? Oczywiście błędy nie pozwalające ukończyć rozgrywki. W Pompei - a jakże - z czymś takim także mamy do czynienia. Grając kilka miesięcy temu w Egipt 2 nie mogłem ukończyć gry, bo zniknął mi miód. Teraz nie dostałem po rozmowie z wiedźmą bezcennych buteleczek. Gdy zrozumiałem co jest grane wnerwiłem się na autorów nie na żarty, utwierdzając się w przekonaniu, że Francuzom zależy na ilości a nie na jakości, a ich "szybkich gierek" pewnie nikt na serio nie testuje. Komercja... Tutaj jeszcze chciałem ostrzec wszystkich, którzy będą grali w gry tej firmy. Zapisujcie grę zawsze tworząc nowego save'a!!! Grałem ostatnio w trzy gry Cryo i w dwóch musiałem zaczynać praktycznie od początku.... Parę linijek o zagadkach. Tutaj trzeba zaznaczyć, że Pompei to gra edukacyjna, przeznaczona - jak sądzę - nie tylko dla przygodówkowców, ale także dla tych, którzy chcieliby się czegoś o pewnym rzymskim mieście dowiedzieć i zbytnio się nie przemęczyć. Trudno się więc dziwić, że zagadki są łatwe i właściwie nie ma sytuacji, w których można zabłądzić. Łamigłówki są typowe dla przygodówek (podnieś pochodnie, włóż je w spodnie, wyglądaj modnie, wygraj konkurs piękności w Grodnie... - no może tak ciężko nie jest). Trzeba przyznać, niektóre zagadki są bardzo fajne, ale - jak już wspomniałem - większość prezentuje zbyt niski poziom trudności, więc i radocha nie ta. Cryo zdążyło nas przyzwyczaić, że tylko niektóre gry tej firmy wyglądają rewelacyjnie jeśli chodzi o oprawę audio-wizualną. Grafika takich Atlantisów faktycznie prezentuje się fenomenalnie, ale dużo słabiej wyglądają gry spod znaku "ilość, nie jakość", takie jak: Aztec, Egipt, czy... Pompei. Tutaj poraża wręcz statyczność całego otoczenia. Jest to dość poważna wada, gdyż momentami można się poczuć jak w muzeum figur woskowych. Same lokacje jednak wyglądają ładnie, są szczegółowe i bardzo realistyczne. Można odnieść wrażenie, że jest się w prawdziwych Pompejach. Dziwie się tylko tym niewiarygodnym pustkom na ulicach - bądź co bądź - dwudziestotysięcznego miasta. Ja wiem, że na Półwyspie Apenińskim szaleją za piłką i być może znaczna część ludności przez cztery dni oglądała powtórki meczów ostatniej kolejki (tak na marginesie AC Vesuvio Pompei dostał trzy ucho), ale mimo wszystko ktoś chociażby na forum być powinien! Natomiast jeśli chodzi o dźwięk to warto wspomnieć o całkiem niezłym soundtracku. Wprawdzie nie jest to muza antyczna (chociaż i tego typu kawałki się zdarzają), lecz typowy melodramatyczny podkład dla romansidła. Kilka utworów jest jednak urzekających (np. w świątyni Apollina czy Izydy). Jeśli chodzi o lokalizację to jest ona także na przyzwoitym poziomie. Dźwięk podłożyli między innymi znakomici polscy aktorzy: Jan Kobuszewski, Wiesław Gołas i - w roli Adriana - Jan Piechociński. Mam jednakże trochę zastrzeżeń do niektórych głosów męskich. Są one po prostu zbyt piskliwe. Last but not least. Koniecznie należy wspomnieć o ogromnych walorach edukacyjnych Pompei. Nie trzeba nawet czytać sporej encyklopedii zaaplikowanej do programu, by o Pompejach dowiedzieć się naprawdę wielu interesujących rzeczy. Gra powstawała przy konsultacji z francuskimi historykami i całe miasto (mapa, topografia, wygląd teatrów, aren, forów, palestr, a nawet wnętrza budynków!) jest dokładnie takie jak wyglądało w przeszłości. Można łyknąć sporą dawkę wiedzy o obyczajach, kuchni i codziennym życiu pompejańczyków. Niestety nie można zapominać, że Pompei to jednak gra, a jako gra prezentuje się przeciętnie. Jest produkcją niedopracowaną, nieprzemyślaną, nie pozbawioną poważnych błędów. Po raz kolejny przychodzi mi tutaj na myśl słowo komercja. Ale, przyznacie, trudno się dziwić, skoro nawet podczas filmików muzyka z lokacji się nie wyłącza, a pojawia się oczywiście ta z cut-scenki. No bez przesady, żeby czegoś takiego nie wyeliminować... Nawet Francuzom nie chciało się zrobić porządnej ikony. Takiego paskudztwa nie widziałem już od dawna. Gra może takim znowu paskudztwem nie jest, ale nie byłaby dla mnie warta 69 zł (a tyle kosztowała po ukazaniu się na rynku). Teraz kosztuje 19 zł, ale i za tą cenę można kupić dużo lepszą przygodówkę.

5,5 PLUSY:
ogromna wartość edukacyjna + prawdziwe Pompeje + ładne lokacje + niezła muza
MINUSY:
pełna głupich błędów i mało ciekawa fabuła - niedopracowanie!!! - możesz jej nie ukończyć (jeśli nie dostaniesz pewnej rzeczy...) - parę mniejszych, często denerwujących wad

autor: Foreth

AZ15
   

Komentarze


Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?