Max Payne II: The Fall of Max Payne (mniej przygodowa) (Hardcore)

Dodane przez Adventure-Zone dnia 12.04.2006 10:17

Max Payne – gra która jeszcze przed premierą wzbudzała zachwyt u graczy. Fabuła nie porażała, była prawie identyczna do tej z Punishera. Gliniarz Max był zwykłym funkcjonariuszem Policjii zostającym często po godzinach w pracy siedząc przy papierkowej robocie. Kolejne dni mijały, zwykłe życie pracownika FBI. Pewnego wieczoru Payne wraca do domu by uściskać piękną żonę i kilku miesięczne dziecko. Dotychczasowe życie przeradza się w koszmar z chwilą kiedy słyszy wystrzał z pistoletów naćpanych morderców którzy wybrali właśnie ten dom. Max nie może wybaczyć zabójstwa i postanawia zacząć nową drogę życiową pełną przemocy, bezwzględności by poznać prawdę dlaczego to właśnie jemu się przytrafiło i ukarać winowajców. Payne na swojej mrocznej drodze współpracował ze swoimi „znajomymi” rosyjskimi gangsterami i innymi często ciemnym typami, a co najważniejsze pozbawiał życia przestępców wykorzystując efekt bullet time. Opcja ta powodowała, że to Payne jako pierwszy z bohaterów gier komputerowych spowalniał czas robiąc uniki skacząc we wszystkie strony, dostrzegał lecące obok niego naboje przez co mogliśmy je łatwo omijać itp. Dajmy jednak już spokój pierwszej części która nie ma co się zastanawiać i kłócić się nad tym, że była hitem. "Jak każda zła sprawa ta też zaczęła się od śmierci kobiety" Akcja drugiej części dzieje się niedługo po wydarzeniach z jedynki. Max Payne odchodzi z wydziału zabójstw i postanawia wrócić do NYPD. Z początku w szpitalnym łóżku miewa halucynacje, koszmary tak jak to bywało wcześniej i które nie raz dadzą się nam we znaki. Niektóre z nich ukazują fragmenty przyszłości, niektóre zaś to erotyczne (delikatne) fantazje i psychodeliczne wizje dotyczące jego zamordowanej rodziny i wielu innych rzeczy. Chwilami przydatna jest wiedza nabyta po przejściu poprzedniczki. Dla nie znających dawnych przygód Maxa przypomnę, że na końcu pozbawia on życia kobiety, głównej szefowej zła w mieście i osoby przez którą Max nie może już prowadzić normalnego życia. Po drodze spotyka nieznajomą z innej branży walczącą „chwilowo” po jego stronie. Niestety krótko po tym ginie. Dlaczego jest to ważne? Ponieważ jest to zabita siostra bliźniaczka Mony Sax, osoby która zmieni życie detektywa nie do poznania i nie pozwoli mu normalnie funkcjonować. Ważnym elementem fabuły w obydwu częściach są komiksowe wstawki pomiędzy niektórymi dialogami, filmikami i zmianami lokacji. Pełne osobistych przemyśleń, chorych myśli i fantazji znakomicie budują klimat. Fabuła The Fall of Max Payne jest niestety często przewidywalna chociaż sama w sobie jest naprawdę ciekawa i mroczna przez co przykuwa nas do monitora. Zaciekle ją śledzimy jednak spodziewamy się tego co może się wydarzyć. Główny wątek dotyczy miłości Payne’a do Mony, płatnej zabójczyni która także szaleje za nim. Para która w wielu kwestiach do siebie pasuje nie może znaleźć szczęścia. Często Payne będzie odczuwał dylemat czy być prawidłowym przepisowym przedstawicielem prawa czy iść za drogą miłości. Na ogół staram się nie pisać tak wiele o fabule. Kilka zdań, najczęściej starczy. Ta gra jest wyjątkiem ponieważ cała przygoda przypomina bardzo dobry film kryminalny gdzie padają trupy, jest wątek miłosny i każdy zdradza każdego. Nie ma przyjaciół, sprawiedliwości, nie ma nawet prawdy. Niestety podstawowe zakończenie gry jest tragiczne i w żaden sposób nie wskazuje na to, że będziemy mogli ujrzeć kontynuację. Dobra czas pisać o reszcie. Zmiany widoczne są na samym wstępie kiedy rozpoczynamy zabawę. Po pierwsze wygląd bohatera. Nie jest to już ten sam młodzieniaszek w czarnej kurtce w koszuli hawajskiej, koralikami i uśmiechem na twarzy. Postać Maxa uległa dużym zmianom, wygląda teraz o wiele poważniej, ubrany w typowy czarny garnitur i białą koszulę został pozbawiony młodzieńczych żartów. Przypomina raczej typowego włoskiego, przystojnego gangstera. Inaczej także odbiera otaczający go świat. Nie jest już tym pełnym chęci dokonywania zemsty gliniarzem. Będąc w NYPD liczy się z zasadami, konsekwencjami, dlatego też często jego droga nabierze dziwnych kształtów. Mafijny świat uległ zmianom. Jak to w tej branży bywa jedni źli są wypierani przez drugich. Lokacje są naprawdę znakomite. Pełne szczegółów, przedmiotów które możemy rozwalić, poprzesuwać i miłych niespodzianek. Szkoda jedynie, że nie możemy zniszczyć źródeł światła albo naboje nie przelatują przez pudełka kartonowe raniąc w tej sposób wrogów. Mimo to uważam, że Havoc spisuje się znakomicie. Grając nie polecam jedynie biegania i strzelania. Chwilami zróbmy sobie przerwę i pooglądajmy miejsca. Tu też daje twórcom wielki plus. Umiejętność spojrzenia na swoje dzieło w sposób humorystyczny. W lokacjach tak jak w pierwszej części umieszczone są gdzie niegdzie bandery reklamowe i telewizory w których lecą seriale brazylijskie itp. Tym razem będziemy mogli ujrzeć serial Dick Justice który opowiada losy mrocznego mściciela gliniarza identycznego jak Max tylko, że z afro i garniturku z różowych lat siedemdziesiątych. Podobnie telenowela Lovers & Ladies która ukazuje przeżycia dwóch kochanków które także są identyczne do tego co się odbywa między detektywem a Moną. Kolejne smaczki to na przykład telefony mające często wiadomości zapisane na automatycznej sekretarce. Odsłuchując wiadomość możemy usłyszeć jak to Payne dzwonił do Agencji Towarzyskiej by porozmawiać z dziewczyną o imieniu .... Mona ?. Tego typu rzeczy jest naprawdę mnóstwo, dlatego radzę by rozglądać się za nimi. Powiem tak, grając odniosłem wrażenie że gdzieś to wszystko widziałem. Mimo wszystko lokacje nadal bardzo mi się podobają (szczególnie Śmieszny Dom lub Posterunek). Ogólnie jestem pod dużym wrażeniem wyposażenia miejsc w których będziemy możliwość się znaleźć. Dobrą sprawą jest umieszczenie w każdym miejscu po kilka osób które mogą nam podarować broń, wydrzeć się na nas że nie pozwalamy im spokojnie załatwiać potrzeb w łazience lub nawet pogadać. Grafika jest wykonana świetnie. Nie ma brzydkich kątów, rozmazań, modele postaci są zrobione porządnie szczególnie Mona która przypomina Monice Belluci choć tamta jest trochę bardziej przypakowana ?. Nie ma co dyskutować wybranka Maxa to extra laseczka z niezłym charakterkiem. Havoc podczas akcji potrafi pokazać pazurki kiedy to sprzedajemy porcję amunicji ze śrutówki ,a martwy przeciwnik wlatuje w stojące kartony, butelki, deski i je elegancko wywala. Naprawdę jestem pod wrażeniem. Wymagania gry są zadziwiająco małe. Testując grę na starym kompie o konfiguracji AMD 1GHZ, 256 MB Ram i Geeforceem 2 MX gra chodziła płynnie na ustawieniach 1024x768 z detalami na full. Udźwiękowienie gry wypada bardzo dobrze. Muzyka jest bardzo podobna do tej z pierwszej części, ale na szczęście na plus. Max Payne 1 został wydany w Polsce w cenie 99zł z pełną lokalizacją przez upadłą już firmę Paly-It. Pod postać detektywa podkładał głos sam Radek Pazura który wykonał swoją robotę na 6+. Tym razem jednak Cenega Polska dała moim zdaniem wielką plamę rozpowszechniając grę za 129zł i do tego po angielsku!!! Czy nie można było znowu skierować się do Radka i innych profesjonalnych aktorów jak Piotr Fronczeski lub Mirosław Baka??? Gracze spędzają czas przy grach dla rozrywki, a nie po to by się uczyć angielskiego. Przez to amatorstwo gra traci naprawdę wiele. Aby pełni cieszyć się ze wspomnianych wcześniej smaczków i docenić piękno fabuły trzeba naprawdę dobrze znać obcy język. "To już prawie poranek, pobudka z amerykańskiego snu" Gry nigdy nie wpływały na moje osobiste życie. Gram, przechodzę kolejne tytuły i tak dalej. Jest radość podczas obcowania z nimi, ale kończy się ona z chwilą wyłączenia komputera. Wyjątkiem chyba były produkty z serii Fallout i Diablo których to przechodzenie przeżywałem .Jak było z Max Paynem 2? Produkt ten mnie po prostu urzekł. Kiedy kończyłem siedzieć przy komputerze około 2 w nocy idąc spać myślałem o przygodach Maxa i Mony. Ich losy, przeżycia, myśli stały mi się tak bliskie, że pisząc tę recenzję po 3 dniach od skończenia gry nadal o niej myślę. Co by się stało gdyby to wszystko potoczyło się inaczej, dlaczego kochankowie nie mogli w normalnym zakończeniu znaleźć upragnionego szczęścia, czy kiedykolwiek będę miał przyjemność kontynuować przygody detektywa w kolejnych częściach itp. No dobra powoli już będę kończył. Komu poleciłby ten produkt? Fanom gatunku, dobrych filmów kryminalnych, Maxa i ... każdemu. Niestety straszną wadą gry jest jej liniowość i krótkość. Starym wyjadaczom starczy 6-8 godzin na zakończenie zabawy. Wiem jedno, Max Payne 2 The Fall of Max Payne muszę jeszcze dzisiaj odinstalować ponieważ widząc ikonkę z jednym z moich ulubionych bohaterów cały czas będę myślał o grze i chciał do niej wracać w nieskończoność. Jeżeli uważnie czytaliście to sami uznajcie czy warto zagrać. Autor: Hardcore

AZ57
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?