Max Payne (mniej przygodowa) (HAL9000)

Dodane przez Adventure-Zone dnia 12.04.2006 10:12

Kiedy rozpoczynałem grę w Maxa Payne'a, nie wiedziałem o tej grze nic, poza tym, że jest to gra TPP. Byłem zapewne jednym z nielicznych, którzy na ten tytuł nie czekali. Muszę się tutaj przyznać, że podchodziłem do niej z pewną dozą sceptycyzmu, gdyż nie darzę gier z tego gatunku zbytnią sympatią. Ale gdy odpaliłem krążek... Z wrażenia prawie spadłem z krzesła. Wiedziałem, że od gry nie oderwałoby mnie nic. Od samego początku w grze jest klimat lepszy nawet niż ten w "Aliens vs. Predator". A każdy, kto w to grał wie, że AvP potrafił nieźle nastraszyć. A w Maxie jest prawie namacalne napięcie. Wiesz, że zza każdego rogu może pojawić się wróg, a w dodatku wszędzie pełno jest narkomanów, których lepiej nie denerwować. Przy tym gracz może zżyć się z bohaterem, dzieli jego uczucia - zdenerwowanie, chęć zemsty, w końcu bezsilność zmieszaną ze złością. Aktorzy, którzy podkładali głos w wersji angielskiej, stanęli na wysokości zadania i wykonali świetną robotę, a docinki, które czasami wypowiada Max sprawiały, że co jakiś czas wybuchałem histerycznym śmiechem. Naprawdę twórcy potrafili rozbawić i można je porównać z kwestiami niezapomnianego Duke'a. Zupełnie inne uczucia towarzyszą natomiast podczas snów bohatera - napięcie i strach są tam 10x większe, gdyż chodząc w świadomości wiadomo, że każdego człowieka można zabić, natomiast w snach... nie wiadomo z kim walczysz, ba, nie wiadomo nawet czy możesz walczyć - złowieszcze głosy i szloch zabitej żony, w który da się usłyszeć słowa: "PLEASE, HELP ME MAX !" postawiły mi na baczność wszystkie włosy na karku. A gdy na końcu krzyczysz do siebie: "MURDER !", sam nie wiedziałem co robić. Uczucia towarzyszącemu temu nie da się opisać, w to trzeba zagrać, aby poczuć na własnej skórze. Fabuła jest dość prosta, ale za to wciągająca: jesteś agentem DEA, agencji rządowej do walki z narkotykami. Jesteś bardzo dobrym agentem. Na tyle dobrym, że ktoś zasadził się na ciebie w twoim domu, chcąc cię zabić. Ty jednak zabijasz zamachowców, z przerażeniem jednak odkrywasz, że zginęła twoja rodzina: żona i jedyne dziecko. Po trzech latach zaczynasz dochodzić, kto to zrobił. Podczas twojego śledztwa zostaje zabity twój najlepszy przyjaciel i zostajesz oskarżony o morderstwo. Ty oczywiście nie oddajesz się w ręce policji. Dalej nie będę opowiadał, bo to zepsułoby wam zabawę. Ciekawym rozwiązaniem - są wstawki komiksowe, zamiast krótkich filmików. Przez to gra robi się jeszcze ciekawsza. Denerwować może tylko zawsze uśmiechnięta buźka Maxa, ale i to nadaje grze oryginalności. Grafika stoi na bardzo wysokim poziomie - szczególnie spodobały mi się ślady pozostawiane przez kule na ścianach. Już nie wygląda to jak czarna plamka, ale pozostają odpryski z prawdziwego zdarzenia, inaczej wyglądają na płytkach, inaczej na drzwiach, a inaczej na ścianach. Bardzo dobrze wyglądają postaci - wyrazy twarzy twoich przeciwników zmieniają się, a ich ruchy wyglądają bardzo naturalnie. Także w zachwyt wprowadza tłukące się szkło, gdy wyskakujesz przez okno. Bardzo dobrym rozwiązaniem - jest "bullet time", czyli zwolnienie czasu. Można to zrobić w każdym momencie gry, o ile na liczniku zostało nam jeszcze trochę do wykorzystania. Ale o to nie ma się co martwić, gdyż zwraca się nam za każdego zabitego przeciwnika i ani razu mi go nie brakowało. Tylko w czasie takiego zwolnienia ludzie, poruszają się nienaturalnie szybko w stosunku do kul. Ale można na to przymknąć oko, szczególnie, że w trakcie można obserwować kule przelatujące obok ciebie. Ale jest w tej grze błąd, którego nie da się przemilczeć - otóż w trakcie skoku na spowolnionym czasie postać Maxa "wcina się" w ściany, co na jakiś czas psuje klimat. Przy tak wysokich wymaganiach sprzętowych takie rzeczy nie powinny mieć miejsca. Kolejną dużą wadą jest to, iż gra jest krótka - można ją skończyć w około 40 - 50 godzin i jedynym pocieszeniem jest to, że można grać później na wyższych poziomach trudności, przy czym gra się nie nudzi. Jednak mimo tej wady mogę z czystym sercem polecić ją wszystkim, gdyż jest to bez wątpienia gra przełomowa i na długo po jej premierze miło ją będziemy wspominać, ale nie tylko ze względu na innowacje wprowadzone w niej, ani ze względu na wspaniałą grafikę. Podczas gry w Max'a idealnie wczuwamy się w jego postać, dzięki świetnie dopracowanej fabule, co sprawia, że można tą grę pokochać od pierwszego zagrania. Autor: HAL9000

AZ17
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?