Liath: Spiralny Świat - recenzja

Dodane przez Adventure-Zone dnia 12.04.2006 10:07

W 1998 roku rosyjska firma Amber Company wydała grę Liath. Natomiast kilka miesięcy temu ukazało się w Polsce wznowienie tej gry po bardzo atrakcyjnej cenie (ok. 30 zł). Ponieważ tak się złożyło, że miałem odpowiednią ilość pieniędzy, udałem się do sklepiku i zakupiłem... to coś. Nazywam Liatha w ten sposób, bo niby jest grą, ale grać w to za bardzo się nie da. Fakt, że ukończenie jej zajęło mi kilka miesięcy - 2 dni grania + 3 miesiące przerwy + 2 dni grania - świadczy dobitnie o tym, że nie bardzo ciągnęło mnie do zagłębiania tajemnic Liatha. Ogólnie więc uważam moje 30 zł za wyrzucone w błoto, a wszystkim radzę, żeby nie kupowali żadnej gry tylko dlatego, że jest tania i że fajnie wyglądają screeny na pudełku.

Intryga w jaką zostaniemy wplątani w Liathu nie jest zbyt wyszukana. Ogólnie przypomina mi tę z Najdłuższej Podróży, z tym, że ta w Liathu jest o wiele mniej interesująca. Zatem główny bohater Kris, podobnie jak April Ryan jest zwykłym szarym ludkiem i oczywiście nie ma za grosz pojęcia o tym, że według jakichś tam proroctw ma być w przyszłości kimś wielkim. Akcja gry zaczyna się w momencie gdy główny bohater przybywa do miasta Azertus na zaproszenie swojej przyjaciółki Tike. Jednak będąc już na miejscu, dowiaduje się o jakiejś klątwie rzuconej na to miasto, a na domiar złego nie wie czemu zostaje wtrącony do lochów wielkiego zamczyska. Po wydostaniu się z celi zaczyna się nasza przygoda... a raczej bezmyślne łażenie po całym miasteczku Azertus i jego okolicach. Zbieramy jakieś dziwaczne przedmioty, używamy je w jeszcze bardziej dziwacznych miejscach i wciąż zastanawiamy się, do czego mają prowadzić nasze działania. Sytuacja trochę się poprawia na samym końcu gry, ale nie za bardzo. Jedynym ratunkiem w tym momencie staje się korzystanie z systemu podpowiedzi, który autorzy łaskawi byli zamieścić. Na początku nie chciałem z niego korzystać, bo nie pozwalała mi na to moja ambicja. Po pewnym czasie i po wykonaniu kilku zupełnie nielogicznych czynności przekonałem się, że lepiej wiedzieć co ma się zrobić niż bezmyślnie klikać na wszystkim i używać wszystkiego na wszystkim. Dzięki systemowi podpowiedzi teoretycznie odpada też korzystanie z solucji, ale nie zawsze. Po prostu interfejs gry oraz specyficzne działanie niektórych przedmiotów są dosyć niejasne, a za 30 zł nie dostajemy niestety nawet kawałka instrukcji. Dlatego musimy się wszystkiego uczyć sami, stąd też rodzą się pytania w stylu: dlaczego niektóre przedmioty mogę podnieść zwyczajnie ręką, a inne tylko przy pomocy magicznych zaklęć? Wyjaśnienie znalazłem dopiero w solucji... Całe szczęście, że podczas eksploracji terenu można się natknąć na różnego rodzaju księgi, z których możemy się dowiedzieć wielu przydatnych rzeczy. Wracając do interfejsu to bardzo denerwuje fakt, że użyte przez Krisa przedmioty nie znikają z jego ekwipunku. Pod koniec gry nasz bohater ma w kieszeni chyba z 50 zupełnie nie potrzebnych przedmiotów (śmieci), które chyba kolekcjonuje, albo zostawia sobie na pamiątkę. Poza zwykłymi przedmiotami w wielu miejscach możemy używać magii. Do dyspozycji mamy kilkanaście zaklęć, które Kris poznaje w czasie gry. Odnoszę jednak wrażenie, że wiele z tych czarów jest dodane jakby na siłę, bo większość z nich można użyć tylko raz w miejscu przewidzianym przez autorów gry. Np. jest takie zaklęcie, dzięki któremu możemy poznać cudze myśli. Autorzy przewidzieli zdaje się tylko dwie osoby, na które możemy rzucić ten czar, a inne z nieznanych mi powodów są na niego odporne. Niektóre czary można użyć w zupełnie zaskakujących miejscach, np. czar o magicznej nazwie Noktowizor. Rozumiem, gdyby Kris użył tego czaru, żeby oświetlić sobie drogę ucieczki z podziemi zamczyska, ale jaki ma sens używanie magii w... bibliotece? Co to za biblioteka, w której jest ciemno jak w d....? Co mają zrobić zwykli mieszkańcy Azertusa, którzy nie znają magii, a chcą sobie poczytać jakąś książkę?

A teraz coś, co mnie osobiście w czasie gry w Liatha denerwowało najbardziej. Gra wydana jest na dwóch kompaktach, które w czasie gry musimy wymieniać praktycznie co kilka minut! Człowiekowi totalnie się wszystkiego odechciewa, gdy przechodząc z jednej lokacji do drugiej musi zająć się tak ciekawą czynnością jak wyjęcie płyty z napędu i włożenie tam innej. Oczywiście jeszcze bardziej człowieka wkurza, gdy okazuje się że w lokacji, do której weszliśmy nie ma nic ciekawego i musimy z niej wyjść. Wtedy znów zaczyna się cyrk z kompaktami, a takich sytuacji jest naprawdę wiele. Wystarczy wejść na mapę świata, gdzie do wyboru mamy wszystkie lokacje, do których możemy się udać. Niestety, prawie wszystkie zaznaczone na niej miejsca są dostępne od samego początku gry i gracz nie wiedząc czy na danej lokacji znajduje się coś ciekawego czy nie, naraża się na ciągłą wymianę kompaktów.

Pomiędzy tymi wymienionymi przeze mnie wadami gry, są też nieliczne zalety. Na pierwszy plan wybijają się bardzo dobrze wykonane tła. Widać, że graficy odpowiedzialni za ten element gry włożyli w swoją pracę wiele serca i pracy. Gorzej już z tymi panami, którzy zajęli się animacją i modelowaniem postaci. Wprawdzie wyglądają one jeszcze nie najgorzej, zwłaszcza w czasie rozmów widać dbałość o szczegóły, lecz ich poruszanie jest wręcz fatalne. W czasie rozmów, których nie ma za wiele i które ograniczają się do zadania kilku prostych pytań, widoczna jest praktycznie żadna synchronizacja głosu z ruchem ust. Facet mówi np. "Dzień dobry", a ustami miele jakby mówił "Dzień dobry, co u pana słychać? Ładną mamy pogodę, nieprawdaż?". Nie wiem czy to wina samych producentów czy może ludzi od lokalizacji, ale efekt jest żałosny. Bardzo dobra jest też oprawa muzyczna gry, autorstwa jakiegoś Shandora Kallosha (to chyba Węgier). Dzięki jego muzyce czasem może się wydawać, że ta gra ma niezły klimat, ale tylko czasem. Efekty dźwiękowe są w porządku, a osoby podkładające głos postaciom też nie są najgorsze. Patrząc więc na te wizualne i dźwiękowe atrakcje jest mi bardzo żal, że wszystko to zostało zmarnowane przez tych, co byli odpowiedzialni za warstwę fabularną. Wielka szkoda, bo przy odrobinie chęci mogła być z tego całkiem niezła gra, a tak...

3 PLUSY:
Grafika + Muzyka
MINUSY:
Wszystko inne

autor: Blahood

AZ15
   

Komentarze


Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?