Jack Orlando Director's Cut - recenzja

Dodane przez korowiow dnia 12.04.2006 02:58

Niegdyś określenie "polska przygodówka" przywodziło mi na myśl wyjątkowo kiepskie produkcje, pokroju Skauta Kwatermastera czy Teenagenta. Potem, kiedy światło dzienne ujrzał Reah, Książę i Tchórz czy Schizm, zmieniłem nieco poglądy. Jednak do dziś jedną z najlepszych polskich gier pozostaje dla mnie Jack Orlando. Ostatnio Topware postanowił nieco odświeżyć nam pamięć i wypuścił na rynek wersję reżyserską swojej słynnej przygodówki.

Dla tych, którzy nie znają jeszcze historii Jacka, streszczę ją pokrótce. Mamy rok 1933, Stany Zjednoczone. Ludzie świętują zniesienie prohibicji - domyślacie się w jaki sposób :). Jednak nie wszyscy są zadowoleni - w jednym z miejskich pubów na umór upija się były policjant i bohater miasta - Jack Thomas Orlando, który w czasach zakazów przeżywał swoje "złote dni" puszkując przestępców. Dziś siwawemu już gliniarzowi nie pozostało nic do roboty i smętnie włóczy się wieczorami po okolicy. Pewnej nocy, wracając z pubu, staje się mimowolnym świadkiem morderstwa - tak się składa, że bandyta ogłusza i jego. Rano Orlanda budzą policjanci. Znajdują obok martwego trupa - majora Reynoldsa i głowne podejrzenie pada na Jacka. Ma on jednak jeszcze szansę, by nie oglądać przez resztę życia świata zza krat - w ciągu 48 godzin musi oczyścić się z zarzutów i przedstawić niepodważalne dowody swojej niewinności.

Historia, choć może nie superoryginalna, rozgrywa się jednak w bardzo ciekawych czasach i opowiedziana jest naprawdę zajmująco. W stosunku do pierwotnej wersji gry wprowadzono, co ciekawe, dwa poziomy trudności gry i, trzeba przyznać, niekiedy różnią się one znacząco. Oprawa wizualna gry pozostała taka, jak nigdyś, czyli... piękna. Drobiazgowo przygotowane komiksowe lokacje i niezwykle bogata animacja bohaterów pozwalają znakomicie wsiąknąć do świata USA lat trzydziestych. Może brakuje trochę filmików, ale w końcu gra zrealizowana jest w konwencji animowanego filmu. Samo menu już potrafi urzec swoją nastrojowością. Wspaniałą, delikatną, jazzową i idealnie współgrającą z klimatem gry muzykę do gry tworzył Harold Faltermeyer - jeśli to nazwisko nic wam nie mówi, przypomnijcie sobie muzykę w Gliniarzu z Beverly Hills - i wiecie wszystko :) (no, to w sumie zupełnie inne klimaty, ale twórca ten sam). Oczywiście znów muszę ponarzekać, że nie możemy jej odsłuchiwać poza grą - ale to wada niemal wszystkich produkcji. Głosy aktorów podłożone są dość dobrze i pasują do niemal wszystkich postaci, choć wypowiadane są trochę monotonnymi i znudzonymi głosami.

W wersji reżyserskiej znaczącej poprawie uległ interfejs - nie ma już irytującej belki u góry ekranu, której monotonne przewijanie mogło doprowadzić do szewskiej pasji - zastąpiono to wygodnym, obsługiwanym kliknięciem na postaci Jacka inventory, które może pokazać znacznie więcej przedmiotów naraz. Znacazącą zmianą jest także wybór... poziomu trudności (łatwy bądź normalny). Dzięki temu zarówno miłośnicy łamania głowy, jak i mniej skomplikowanych przygodówek będą mogli śledzić losy dzielnego policjanta.

Szczerze mówiąc liczyłem na to, że poprawie ulegnie rzecz, która bodaj najbardziej irytowała mnie w pierwowzorze - otóż bohater nosił ze sobą tony rozmaitego śmiecia, które w sposób skuteczny uprzykrzało rozgrywkę. Nosiliśmy wszystko - skórki od bananów, ogryzki, Lucky Strike'i i stare gazety, które w całej grze nie przydawały się do niczego. Moje przypuszczenia legły jednak w gruzach i Jack nadal z pieczołowitością wrzuca cały szajs z chodników do swych przepastnych kieszeni. Inną, niezmienioną wadą pozostał system prowadzenia dialogów - również uprzykrzający grę - otóż wyczerpane wcześniej tematy nie znikały, i żeby wyciągnąć od kogoś jakąś istotną informację, musieliśmy powtarzać rozmowę i kilkanaście razy, szukając odpowiednich linii dialogowych. Nie pozostało to bez wpływu na same dialogi - są lakoniczne i banalne.

Podsumowując - Jack Orlando mimo iż nie ustrzegł się kliku błędów, to klasa sama w sobie i gorąco zachęcam do zagrania. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście to zaopatrzcie się w Director's Cut. Ale jeśli wydaliście już wcześniej kasę na Jacka - nie róbcie tego ponownie - to praktycznie wciąż ta sama gra.

8 PLUSY:
przepiękna grafika + animacja + znakomita muzyka + klimaaat
MINUSY:
niepoprawione niektóre błędy - masz - nie kupuj

autor: Korowiow

AZ32-33
   

Komentarze


1408 #1 QuadraxiS
dnia 12.07.2010 13:32
Mimo iż gra ma świetny klimat i oprawę audio-video to ocena 8 jest moim zdaniem zbyt wysoka.Nie można zapominać o błędach w postaci skryptów.Czasem nie sposób posunąć się na przód bo dana postać z jakiegoś powodu nie reaguje-choć powinna.Voice acting jest słaby.Głosy są kiepsko dobrane i równie słabo odczytane a na dodatek czasami brzmią jakby nagrywano je w silosie zbożowym. No i ta obsesja na punkcie zbierania wszystkiego co wpadnie Jackowi w ręce.Utrudnia to w znacznym stopniu rozgrywkę tym bardziej,że wiele przedmiotów okazuje się nie mieć kompletnie żadnego zastosowania.Po co więc je zbierać?Nie wiem.Pamiętam,że w pewnym momencie miałem coś około 40 przedmiotów!Reasumując.Gra była by genialna gdyby nie kilka niedoróbek.Ogromny plus za muzykę,która z powodzeniem mogła by zagościć w jakimś klasowym filmie.

PLUSY
-Grafika
-Muzyka
-Klimat
-Fabuła

MINUSY
-skrypty
-Voice Acting
-Obsesyjne zbieranie wszystkiego
-Dlaczego pies nie chce pobawić się butem!Wink2
OCENA OGÓLNA 7
660 #2 Madzius888
dnia 12.07.2010 17:38
Ogryzek jabłuszka, gazeta, klucz francuski... Grin Też mnie to śmieszyło :)
Ale poddałam się dopiero w porcie. Zmęczona zbieractwem i używaniem wszystkiego na wszystkim, a tu jeszcze jakieś uciekanie wlepili. To było za dużo!
Może kiedyś ukończę, ale to w daaaalekiej przyszłości :)
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?