Indiana Jones Desktop Adventures - recenzja

Dodane przez daX dnia 12.04.2006 02:53

Indiana Jones Desktop Adventures to gra, która ukazała się w 1996 roku jako zabijacz czasu dla wszelkiego rodzaju sekretarek i inżynierów pracujących ciężko przy swoim Windows 95. Jest to kolejna produkcja LucasArts na temat przygód dzielnego i niezwyciężonego Indiego Jones'a (granego w filmie przez Harrisona Forda). Fabuła jest tu dosyć standardowa - jak zwykle w Indym jest jakaś zagadka, grobowce i artefakty, które trzeba zbierać i umiejętnie wykorzystywać.

Co do sposobu rozgrywki to pierwsze skojarzenie jakie mi się nasunęło to... Diablo! Tak - gra jest łudząco podobna do Diablo (a raczej do Diablo II bo w 1 nie grałem :] ) Zresztą zobaczcie sami. Na początku gry uwaga: Generuje się świat rozgrywki! Tak - i nie chodzi tu tylko o rozmieszczenie oprychów i zwierząt - tu wszystko się tworzy od nowa i żeby tego było mało to jeszcze możemy wpłynąć na wielkość generowanego świata! Grę rozpoczynamy w małej osadzie, gdzie jest bar, sklep itp. Stąd wyruszamy z prostą bronią, batem na wszystkich przeciwników Indian, meksykan, gangsterów, tubylców oraz zwierzęta takie jak niedźwiedzie, węże i pająki. Nie ukończymy gry bez rozmów. Dialogi nie są mówione i są raczej lakoniczne, więc ktoś kto spik inglisz not wery macz będzie mógł się zagłębić w fabułę.

Co ciekawe podczas rozgrywki mamy pasek, a raczej kółko energii, które gdy się skończy zmienia kolor i później jeszcze raz, co znaczy, że żeby się zabić (przynajmniej na początku) trzeba mieć trochę czasu, ale za to nasi wrogowie są słabi i głupi i jedno machnięcie batem powoduje ich zniknięcie. Na szczęście można odpowiednią opcją dodać nieco inteligencji wrogom przez utrudnienie walki ale lepiej sobie nie zatruwać życia:)

Muzyka jest dosyć standardowa jak na tamte czasy - midy i wavy, nie są powalające i mogło być ich znacznie więcej, ponieważ podczas gry wydaje się być za cicho a monotonny dźwięk strzelania batem nie jest bardzo ciekawy i zajmujący:)

W grze spotykamy się z ciekawym sposobem sterowania. Działa to na zasadzie erpegów - mamy tu widok wprost pod pewnym kątem i widzimy małego indiego, którym możemy sterować myszą lub strzałkami. Jest to o tyle ciekawe co nie poręczne, ponieważ jeżeli klikniemy myszą w którymś kierunku to ludzi zamiast podejść do kursora wykona tylko jeden kroczek w jego stronę. Niby mały to bug, ale powoduje, że lepiej się steruje kursorami. Do chodzenia naszego ludzika też można mieć zastrzeżenia - nie chodzi on płynnie ale po prostu przemieszcza się (teleport? zakrzywienie czasoprzestrzenne? :] ) o ten metr i nie widzimy jak przebiera nogami :) Jest to o tyle głupie, że w walce widzimy ludziki, które znikają i pojawiają się tak, że ciężko wyczuć gdzie dany gostek za chwilę będzie a to utrudnia atak batem, którym, żeby zaatakować musimy stać przez chwilę skierowani przodem w stronę przeciwnika.

Grafika jest całkiem spoko i nie można jej zarzucić prawie nic. No może nieco złym pomysłem jest umieszczenie gry w takim małym okienku (screeny nie są rzeczywistej wielkości - okno gry jest ok 2 razy większe) ale jakoś można to przeboleć bo to w końcu "desktop adventures" :) Ogólne wrażenia pozytywne a polecam tą grę głównie fanom Indiego, którzy pracują w biurach przy komputerze a Deluxe Ski Jump im się już znudził :)

5 PLUSY:
zabijacz czasu + za każdym razem nowy świat
MINUSY:
muzyka - przemieszczanie się postaci

autor: daX

AZ03
   

Komentarze


Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?