In Cold Blood (Hikaru)

Dodane przez Adventure-Zone dnia 12.04.2006 02:43

"Na początku - przypomnij sobie - zostałem zdradzony. Ale przez kogo? Dlaczego? Gdzie to się zaczęło?"- to jedne z pierwszych słów, jakie wypowiadamy. Samoistnie nasuwa się pytanie: udało się? Ale dlaczego Nagarow... Nieważne. Wsłuchajmy się w słowa płynące z naszych własnych ust. Spróbujmy poznać zagadkę, przypomnieć sobie. Zaczęło się od Scotta Kiefera - amerykańskiego agenta, który zaginął podczas misji. Pracował właśnie w Wołgii - małym państwie, leżącym między Rosją, a Chinami. On też starał się odkryć sekret. Nazywasz się John Cord. Jesteś angielskim tajnym agentem i to właśnie ty zostajesz przydzielony do misji, mającej na celu odnalezienie Kiefera. Dlaczego? Po pierwsze- jest twoim przyjacielem, po drugie - CIA tak chce... Niedługo potem dowiadujesz się o Nagarowie- samozwańczym prezydencie Wołgii. Kolejny chory umysł chce posiąść władzę. Skłócić ze sobą USA i Chiny, wywołać III wojnę światową. Jest tego bliski dzięki nefilinie. Dzięki czemu? Niebieska nefilina... Gra jest produktem Revolution Software, która stworzyła między innymi serię znanych przygodówek z równie znanym "Broken Sword" w tytule. In Cold Blood nie jest jednak grą typowo fabularną. Można by nawet pokusić się o nazwanie jej action- adventure z elementami skradanki. Prawdziwy miszmasz. Mamy tu zarówno łączenie przedmiotów, jak i częstowanie wrogów prochem, a czasem przekradanie się za ich plecami. "Arsenał" mamy niewielki. Mianowicie posiadamy 9 - milimetrowy pistolet szybkostrzelny i minę EMP do niszczenia większych robotów. Oczywiście możemy też używać własnych pięści. Przydaje się to, gdy chcemy zlikwidować wroga po cichu, bez alarmowania reszty strażników. Delikwenta trzeba jednak zajść od tyłu. Gdy nas zauważy, od razu trzeba wyciągać giwerę... Warto też powiedzieć, że niektórych techników można zastraszyć. Wystarczy kilka machnięć spluwą przed oczyma, a gość staje się bardziej chętny do rozmowy. John dysponuje REMORĄ - urządzeniem, za którego pomocą może włamywać się do komputerów wroga, otwierać niektóre niedostępne wcześniej drzwi, korzystać z wbudowanego radaru, a nawet wysyłać maile, co czasami jest wręcz niezbędne do ukończenia misji. Grafika ujdzie, jeśli chodzi o tło - jednak gra niczym wspaniałym nie zaskakuje. Projekty postaci są średniej jakości. Wszyscy mają dość rozmazane twarze, a ich ciała są "poząbkowane". Tekstury niestety potrafią się przenikać, ale na szczęście nie dzieje się to zbyt często. Właściwie te niedociągnięcia nie są zbyt zaskakujące, biorąc pod uwagę fakt, że gra ma już kilka latek... Muzyki właściwie w tej produkcji nie ma. Pojawia się tylko, gdy zrobimy coś ważnego i choć jest wtedy bardzo podniosła, trwa strasznie krótko. Maksymalnie kilka sekund. Za to dźwięków jest sporo. Od miarowego tupania po denerwujący odgłos syren i alarmów - czyli wszystko na swoim miejscu. Czymże jednak byłaby jakakolwiek gra, bez kilku naprawdę istotnych wad? Tutaj tę rolę przejmuje sterowanie. Klawiatura jest w przypadku In Cold Blood całkowicie usprawiedliwiona, ale Cord potrafi czasem zahaczyć o jakiś element krajobrazu i stanąć w miejscu akurat, gdy goni nas robot lub staramy się uciec przed wybuchem bomby. Obracanie i ustawianie bohatera w takich chwilach, może być niestety tragiczne w skutkach. Mimo wszystko, grę uważam za udaną. Jeśli szukasz rozrywki niezbyt trudnej, ale ciekawej, śmiało możesz poświęcić ICB część swego czasu. Autorka: Hikaru

AZ56
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?