Hitman: Codename 47 (mniej przygodowa) (Corran H.)

Dodane przez Adventure-Zone dnia 12.04.2006 02:27

Wielu ludzi ma niebezpieczne zawody - policjanci, strażacy, piloci myśliwców, czy żołnierze. Nic jednak nie może się równać z ryzykiem, które podejmuje tajny agent. Człowiek taki udaje się na miejsce akcji i sam w ciszy wykonuje przeznaczone mu zadanie. Tu nie ma miejsca na sentymenty, wyrzuty sumienia, czy niepewność - każda chwila spędzona na przemyśleniach może zakończyć się tragicznie... Główny bohater gry Hitman: Codename nie jest może tajnym agentem, ale jego zawód jest jeszcze bardziej niebezpieczny. Prawdę mówiąc niezabardzo wiemy kim jest 047 (gdyż taki ma "numer seryjny"). Rozpoczynamy grę, przemierzamy pomieszczenia, w których mamy okazję potrenować posługiwanie się bronią, po czym opuszczamy budynek cały czas słysząc śmiech człowieka mówiącego z rosyjskim akcentem. Nie będę zdradzał fabuły - napiszę tylko, że wraz z kolejnymi misjami będziecie odkrywać kolejne elementy układanki. Strasznie zagmatwanej układanki... Hitman: Codename 047 jest symulacją życia ludzi z kodem kreskowym na szyi. Nasz bohater jest jednym z nich. Z czasem okaże się jednak, że 047 jest inny - że być może gdzieś tam w głębi zachowały się w nim ludzkie uczucia. Fabuła, na starcie zamazana, ciemna i zamglona stopniowo będzie się rozjaśniać, aż w końcu wszystko stanie się zrozumiałe. Zanim do tego jednak dojdzie będziecie musieli pokonać kilkanaście trudnych poziomów popisując się zręcznością i zdolnościami taktycznymi godnymi Napoleona Bonaparte. Drugi element jest szczególnie ważny, gdyż bez dobrego planu ani rusz! Większość misji jest nie do ukończenia, gdy zaczniecie zabijać wszystkich, którzy stoją na dwóch nogach, a nawet jeśli jest to możliwe, to okupicie to stratą ogromnej kasy za zabijanie niewinnych. Zaczniecie od treningu, i czy tego chcecie czy nie będziecie musieli go ukończyć - autorzy nie dali możliwości opuszczenia, co według mnie nie jest niczym złym. Nie będę owijał w bawełnę - Hitman wcale nie jest grą łatwą. Trudności może przysporzyć mnogość sposobów walki, jak i bardzo zróżnicowane misje, w których bardzo rzadko pojawiają się motywy z poprzednich. Dlatego warto zapoznać się z arsenałem i sterowaniem przed przystąpieniem do rozgrywki. Następnie przyjdzie kolej na misje, i to nie byle jakie. Od ściągania nagocjatorów ze snajperki do mordowania szefów miejscowych organizacji przestępczych. Na pewno nie będziecie znużeni. Poza tym gra ma "to coś", czego innym brakuje, więc nawet jeżeli będziesz przechodził poziom szósty raz nie będziesz się nudził. Kilkukrotne przechodzenie etapów jest stałym fragmentem rozgrywki. Wysoki poziom trudności sprawia, że trzeba się nieźle napracować, aby ukończyć poziom. Brakuje również możliwości zapisywania gry w dowolnym momencie, dlatego ukończenie kolejnych misji w szybkim czasie nie jest możliwe. Strasznie denerwują momenty, w których po półgodzinnej grze zatrzęsła się nam ręka i nie trafiliśmy w strażnika. Ten z kolei zdążył wszcząć alarm, zanim oddaliśmy drugi strzał, co spowodowało przedwczesne zakończenie misji! I jak tu się nie zdenerwować? Dla mnie jednak nie jest to olbrzymia wada. Jak to ktoś ładnie ujął - może i jest ciężej, ale ile przyjemności daje za to ukończenie poziomu! W przeciwieństwie do dużej części gier TPP gra ta jest dokładną symulacją. Tutaj kilka kulek wystarczy, żeby posłać nas do piachu. Imponuje dokładnie zachowana fizyka - niejednokrotnie zachwycałem się, gdy delikwent, który przed chwilą dostał prosto w twarz z Shotguna leci do tyłu lądując na stole, aby po chwili całkowcie zsunąć się na ziemię! Zachwycają również dziesiątki metod, które będziesz stosował, aby ukończyć kolejne misje - strzelanie ze snajperki, przebieranie się za ludzi, których kilka sekund temu unieszkodiliwiłeś, podkładanie bomb, wkradanie się do pokoju przez balkon, czy odwracanie uwagi geparda martwą świnią. Czegoś takiego jeszcze nie było! Osobny akapit należy się wyposażeniu i uzbrojeniu. W wasze łapska wpadną karabiny snajperskie, pistolety mniejszego, jak i większego kalibru, półautomaty (UZI), karabiny, noże czy nawet minigun! Uzbrajać możecie się przed misją oraz w trakcie jej trwania. Wystarczy, że zabierzecie broń wystającą z kieszeni każdego trupa. Nie tylko bronią jednak człowiek żyje! Do dyspozycji dostaniesz również kamizelkę z Kevlaru, lornetkę, jak i inne wyposażenie odpowiednie do rodzaju wykonywanego zadania. Nie będziecie się nudzić!. Grafika... Cudo! Piękne teksturki, cieniowanie i dokładnie projektowane lokacje - to jest to co tygryski lubią najbardziej :). Niestety ceną za taką jakość są KOLOSALNE wręcz wymagania :( Na minimalnych detalach i C400 z 64 RAM nie wystarczy - gra niesamowicie żabkuje, gdy rozpoczyna się misja oraz przy każdej większej rozróbie, a warto doać, że te zdarzają się dosyć często! Tak więc bez P III 800 i 256 RAM na pokłądzie nie macie co marzyć o płynnej animacji :( Słówko należy się rónież udźwiękowieniu. Nie można mieć zastrzeżeń - klimatyczna muzyka (choć non stop ta sama... arghhh!), dźwięki dobrej jakości i bardzo wyraźne speeche - miodzio. Hitman jest grą dla tych, którzy szastają forsą na prawo i lewo. więc mogą sobie pozwolić na sześć upgrade'ów w ciągu roku. Pomimo tego polecam ją każdemu. Uważam, że przyjemność jaką ta gra daje może wynagrodzić ogromne wymagania. Metryczka: Nazwa: Hitman: Codename 047 Gatunek: symulator ludzi w garniturach z kodem kreskowym na szyi Dystrybucja: Cena: Wymagania: zalecam conajmniej P600 z 128 MB RAM Dźwięk: 7 Długość: 10 Grywalność: 9 Ogółem: 9 Plusy: rozbudowanie, grafika, doskonała symulacja, bardzo trudna (dla wymagających)br> Minus: WYMAGANIA!!!!, brake save game'u w trakcie misji, bardzo trudna (dla leniwych) Uwagi: wciągająca i piękna - czego chcieć więcej? Autor: Corran H.

AZ06
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?