Heaven's Hope - recenzja

Dodane przez Kami dnia 01.04.2016 16:48

Długo czekaliśmy na pierwszą grę Mosaic Mask Studios - pisaliśmy o niej już w 2010 roku. Przeważnie oznacza to, że proces produkcyjny nie przebiegał zbyt gładko i na premierze (jeśli w ogóle do niej dojdzie) otrzymamy zmęczony produkt. Nie zawsze, na co dobrym przykładem jest Until Dawn, ale niestety Heaven’s Hope nie zalicza się do wyjątków.

Heaven's Hope

Determinacja producentów jest jednak również oznaką dużej wiary w pomysł i na tym tle gra nie zawodzi. Pyszny anioł spada z nieba i w świecie doczesnym musi odnaleźć drogę powrotną. Los chciał, że akurat wylądował niedaleko miasteczka przechodzącego fazę tyranii duchownych.

Zmiany w zastępach anielskich

Koncept jest oryginalny i ma duży potencjał humorystyczny. Szkoda, że w większości niewykorzystany, jak red herring* na ścianie w barze, wiszący na widoku, ale pozostawiony bez żadnego celu. Dialogi cierpią przez źle napisany scenariusz. Każda rzecz jest powtarzana i tłumaczona prostymi zdaniami, porozbijanymi na krótkie formy wygłaszane zblazowanym tonem. W efekcie gra jest przegadana, a rozmowy dłużą się, niosąc ze sobą mało treści semantycznej i nieodpartą chęć ich pominięcia.

Heaven's Hope

W rozgrywce pomagają nam dwie postaci – Salome i Azael, boskie istoty, które zostały w niebie. Jedyne ich powiązanie z głównym bohaterem to uczestnictwo w tym samym egzaminie, a ich pomocna dłoń jest tłumaczona groźbą niedopuszczenia do zaliczenia przy braku całej trójki. Start już niedługo, więc muszą szybko odzyskać członka zespołu. Najwyraźniej anioły nie są tak pomocne i dobroduszne jak można by przypuszczać. Moje zastanowienie wzbudził jednak Azael, może bardziej znany jako Azazel, który wg. mitologii jest aniołem upadłym. Wiem to, bo za czasów nastoletnich przechodziłam fascynację całym zastępem anielskim. Patrząc na to, że mieścina Heaven’s Hope ma latarnie gazowe, raczej nie są to czasy semickie, kiedy Azazel był jeszcze u łask. Skąd więc jego powrót do nieba? Mam nadzieję, że twórcy wybrali tą postać nie tylko przez ciekawie brzmiące imię…

Heaven's Hope Heaven's Hope Heaven's Hope

Moją największą solą w oku był brak konsekwencji. Nasza postać, Talorel, jako anioł jest nieobeznana z przyziemnym życiem, co jest logiczne. Niestety twórcy szybko porzucają tę ideę i w późniejszej części gry nic co ludzkie nie jest mu obce. Proces kreacji postaci wyraźnie wylądował w koszu, kiedy autorzy zmagali się z innymi problemami, co czyni Talorela jednym z najbardziej nijakich protagonistów w przygodówkach.

Rozdeptana żaba

Gra jest w formie 2,5D z pięknymi, ręcznie malowanymi tłami. Artyści koncepcyjni to wyraźnie największy atut studia. Menu ma niesamowicie nastrojową grafikę, sylwetka sowy wpada w oko i przez swoją charakterystyczność jest łatwa do zapamiętania. Plejada postaci wyraźnie była tworzona z pomysłem. Natomiast z kodem wyraźnie jest coś nie tak.

Heaven's Hope

Zaczynając od przycinających się animacji już na samym początku rozgrywki, poprzez bardzo odznaczające się postaci, a na klamotnym sterowaniu kończąc. W tą grę po prostu trudno się gra. Interakcja z przedmiotami wymaga kliknięcia kursorem, a potem kolejnego na symbol czynności jaką chcemy podjąć, który znajduje się w rzędzie powyżej. Przy niektórych czynnościach uruchamiają się długie animacje, których nie da się pominąć, czasami dodatkowo ze zbliżeniem, na którym cierpi grafika, bo obszar będący w mniejszej rozdzielczości staje się rozmazany. Autorzy mają problem przy sytuacjach wymagających użycia perspektywy na planie 3D i nawet mała mysz poruszająca się po ścianie używa chodu bocznego, bo nie potrafi obrócić swojego ciałka w danym kierunku. Jedna rzecz, która wybija się na tle reszty to dym.

Heaven's Hope Heaven's Hope Heaven's Hope

Wszystko to akompaniowane jest dźwiękiem nadeptywanej żaby przy każdym poprawnym działaniu gracza, co skutecznie odstręczało mnie od rozgrywki.

Oddanie formie

Zagadki mają klasyczną formę kłód pod nogami. Same w sobie posiadają nawet ciekawą konstrukcję, ale sposób ich dostarczenia pozostawia dużo do życzenia. Nierzadko ich budowa była zbyt skomplikowana, co utrudniało mi zrozumienie co tak właściwie mam zrobić. Za to na drugiej stronie spektrum znajdują się łamigłówki, które z pewnością żadnej głowy nie złamią. Dodatkowo irytowało mnie, że przedmioty stają się bardziej interaktywne dopiero w określonym momencie, co wymusza ciągłe ich sprawdzanie po wszystkich lokacjach.

Heaven's Hope

Heaven’s Hope ma też kilka ciekawych zamysłów. Przykładowo w miasteczku krąży zapalacz latarni, z którym możemy porozmawiać i poprosić o pomoc. Niestety oddanie twórców formie, sprawiło, że często będzie zwyczajnie wchodzić nam w drogę, zatrzymując się przy przejściu do kolejnej lokacji. Sama fabuła nie jest tak religijna jak mogłoby się wydawać. Główny bohater jest wyraźnie zachęcany do podążania drogą nauki, przy jednoczesnym potępianiu fanatycznych zachowań (co może wydawać się dość ironiczne przy takiej aranżacji).

Heaven's Hope Heaven's Hope
Łamigłówki

Przez całą grę poruszamy się w obrębie tych samych lokacji. Mimo to do naszej dyspozycji zostaje oddana przydatna mapa i dziennik, który w większości stanowi tylko listę zakupów dla zagadek. Podczas rozgrywki można też zapytać naszych anielskich znajomych o to co mamy aktualnie zrobić, ale ich odpowiedz jest bardzo zdawkowa i nie tak pomocna jak Sebastian w Nelly Cootalot.

Zagubieni

Wyraźnie widać, że początkowo cudowny pomysł Heaven’s Hope zamienił się w produkcyjną drogę przez mękę. Ciekawa fabuła niknie przy uciążliwym sterowaniu. Malownicze tła mizernieją przy problemach animacji postaci. Rozgrywka jest przedłużana przez osobliwe wstawki i mam wrażenie, że producenci zagubili się w tym projekcie tak samo jak Talorel w opium. 6 godzin jakie spędziłam z grą, zamieniały się stopniowo w coraz bardziej absurdalną mieszaninę wydarzeń, których kulminacją był epilog. Sami twórcy najwyraźniej zapomnieli, że główny bohater miał cel, dla którego chciał szybko wrócić do nieba.

* red herring - dosłownie czerwony śledź, motyw odwrócenia uwagi poprzez fałszywy trop


5 PLUSY:
ciekawy koncept fabularny + ręcznie malowane tła i menu
MINUSY:
dialogi i dubbing - zła konstrukcja scenariusza - niedopracowana technicznie - sterowanie - zakończenie

Autorka: Kami

Na podstawie wersji Steam. Wszystkie screeny autorstwa własnego.

   

Komentarze


3011 #1 Aerobird
dnia 01.04.2016 20:05
ehh a miałem takie nadzieje , naprawdę ta gra z obecnie wydanych była u mnie w pierwszej kolejności do zakupu ,(jedynie co mnie powstrzymywało przed zakupem to obecna cena ) a teraz , Kami psize 5/10 , mam dylemat czy w ogóle ją w przyszłości zakupić .
165 #2 Kami
dnia 01.04.2016 21:18
5 to nie 2, nie jest tak tragicznie. Wink2 Niestety dla mnie zagubienie się we własnej fabule, to jedna z najgorszych rzeczy, jakie mogą się grze przytrafić. No i te leniwe łamigłówki...
1069 #3 wredny
dnia 02.04.2016 10:28
nie mogę wypowiadać się o problemach technicznych heaven' s hope bo po prostu ich nie doświadczyłem natomiast bardzo mnie ciekawi jakież to błędy i nie konsekwencje dostrzegła Szanowna Pani recenzent w scenariuszu gry?
owszem na początku bohaterowie mówią o anielskim egzaminie na który talorel musi wrócić w miejsce pracy i to zanim o jego nieobecności dowie się kierownictwo wyższego szczebla wątek ten zostaje dość bezceremonialnie porzucony.
Sterowanie się kompletnie nie sprawdza , zakończenie siada chińska krawcowa i amerykański farmer są wprowadzeni ot tak do 19 wiecznego angielskiego miasteczka bo komuś się podobało ale mimo tych wszystkich wat gra ogromnie przypadła mi do gustu i na koniec co jest nie tak z dubbingiem i skąd u Pani recenzent wrażenie przegadania i nudy?
Osobiście nie obraził bym się gdyby powstała kontynuacja przygód talorela.
165 #4 Kami
dnia 02.04.2016 11:36
W sumie co ja mam tu pisać, jak już sam sobie odpowiedziałeś. Wink2

Kontynuacji nie chcę widzieć, ale nową grę od studia chętnie sprawdzę. Pierwsze koty za płoty.
1069 #5 wredny
dnia 02.04.2016 14:54
w heavens' hope zupełnie nie dostrzegam przegadania .
co do przegadanych gier proszę sobie przypomnieć randals' monday tam się dopiero woda leje z ekranu:)
165 #6 Kami
dnia 02.04.2016 19:33
Może to tylko ja, ale nie lubię kiedy tłumaczy mi się coś jak krowie na rowie. Już szczególnie rzeczy proste, jak to robią w HH. Odniosłam wrażenie, że gracz traktowany jest jak mało rozumne stworzenie. Protekcjonalny ton, jakim posługiwały się postacie również nie pomagał.

No i tak w ogóle to jestem Kami. Wink2
3011 #7 Aerobird
dnia 02.07.2016 17:57
Gra potaniała wiec postanowiłem ją kupić i zagrać . Po cichu liczyłem że Kami mi się myli , i zaniżyła ocenę . Niestety im dłużej się gra tym jest tragiczniej (i teraz zgadzam się z oceną Kami ), mimo iż gra już jest parę miesięcy na rynku , dalej posiada irytujący błąd , mianowicie jeśli gra się zbyt długo po około 2 godzina przy przechodzeniu z jednej planszy do drugiej fps spadają do 1-3 i trzeba czekać z czarnym ekranem około 1 min nim gra załaduje się dalej i można grać - przynajmniej u mnie tak było . Drugi błąd to w jednym miejscu miałem niemieckie napisy, grając w wersje angielską . Najbardziej podobał mi się początek 2 plansze kombinujesz co masz zrobić ,ale później to już nie było tak fajnie , do dyspozycji dostaje się właściwe już praktycznie większość lokacji , i tylko zastanawiałem się kiedy przejdzie mi się tu wrócić żeby kombinować jakiego przedmiotu przegapiłem bądź musze tu użyć . Zdecydowanie wole gry gdzie gra się na 2 planszach szukasz rozwiązań i idzie się dalej . Szkoda bo początek gry naprawdę jest Fajny , a później nie jest już tak pięknie.
165 #8 Kami
dnia 20.10.2016 09:59
No właśnie, nadzieja umiera ostatnia. Wink2
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?