Layers of Fear - recenzja

Dodane przez Kami dnia 24.02.2016 22:31

Jeśli próbujecie wyobrazić sobie nastrój, jakiego doświadczycie w Layers of Fear, to w najprostszy sposób można go opisać jako Gone Home z realistycznym otoczeniem, domem który zmienia swoje oblicze jak w powieści Kinga Rose Red oraz obecnością czającą się w ciemności.

Layers of Fear

Dla pełnej informacji – to nie ja przechodziłam grę. Atmosfera produkcji tak mi się udzieliła, że nie potrafiłam zmusić się do dalszej rozgrywki. Uchylone drzwi uruchamiały w mojej głowie wszystkie dzwonki alarmowe. Dlatego po ok. dwudziestu minutach, podczas których w większości stałam w miejscu, rozważając kolejny krok, stery oddałam w ręce Przema, naszego weterana horrorów, dla którego żadne Penumbry czy Amnesie niestraszne, a sama odgrywałam rolę nawigatora i konsultanta przy zagadkach. Co prawda rozgrywka poszła w ten sposób dużo szybciej, ale i tak z naszej dwójki krzyczałam najgłośniej, bo jak się przekonałam, granie w horrory nawet w dwie osoby, dalej potrafi być przerażające.

Łyżka nie istnieje

Zaczynamy w domu, który wydaje się pusty. Gra dobrze prowadzi przez całą historię, oczywiście o ile gracz nie boi się iść do przodu. Jedyne zacięcia jakie miałam z Przemem gównie dotyczyły niezauważonych zasuwek na drzwiach lub tego, że nie patrzyliśmy na sufit. Kod dobrze śledzi poczynania gracza, co pozwala na płynne zmiany otoczenia. Nie będę podawać dokładnych przykładów, ale możecie się śmiało spodziewać, że to, co przed chwilą było za Wami, może już tam nie być.

Layers of Fear

Nastrój głównie budowany jest przez dźwięk i tzw. jump scare, czyli nagłe wydarzenia generujące głośny odgłos (chociaż o zawał przyprawił nas akurat jeden z portretów). Wizualnie zwiedzany dom jest mieszaniną upiornych obrazów, zniszczenia i abstrakcji. Twórcy bawią się zaginaniem czasu i przestrzeni, dodając nowy element do oklepanej już formuły. Przez całą rozgrywkę będziemy poznawać fabułę, powiedziałabym zainspirowaną historią Doriana Grey, dlatego obraz będzie zajmował prominentną rolę w naszych poczynaniach.

Layers of Fear Layers of Fear Layers of Fear

Przemo ciekawie komentował atmosferę gry. Ogólnie określił, że przypomina ona demo P.T., ale gdy nagle zaczął grać fortepian rzucił tylko jedno słowo – „romantic”. Dom eklektycznie łączy klasyczne i nowoczesne elementy. Pod tym względem Layers jest bardzo podobne do ekranizacji Wielkiego Gatsby z 2013 roku.

Horror horroru

Rozgrywka jest bardzo krótka, zajmuje od 3 do 6 godzin, w zależności od poziomu pedantyzmu, ponieważ otworzyć da się każdą szafkę. Niestety tylko w nielicznych można rzeczywiście coś znaleźć. Gra posiada bardzo mało przedmiotów, z którymi możliwa jest interakcja. Celem rozgrywki jest ukończenie naszego dzieła, do czego potrzeba zaledwie sześciu obiektów. Zdobycie każdego z nich to jednak zmierzenie się z przeszłością malarza i wszystkimi wydarzeniami, których efektem jest tworzona kompozycja.

Layers of Fear

Będziemy przemierzać całe mnóstwo upiornych korytarzy, czasami natrafiając na zagadkę do rozwiązania. Nie jest ich dużo, ale doceniam, że każda jest powiązana z otoczeniem i stanowi jednolitą całość z produkcją, nie jak w przypadku The Vanishing of Ethan Carter. Layers dzieli jednak jedną wadę z Ethanem i jest to błąd kardynalny każdego horroru, czyli przyzwyczajanie do przeciwnika.

Layers of Fear Layers of Fear Layers of Fear

Pokazująca się na chwilę, widoczna kątem oka czy w oddali postać traci całą swoją moc, gdy nagle jesteśmy wystawieni na jej obecność w bliskim otoczeniu i „nic” się nie dzieje. W Ethanie wracaliśmy na początek obszaru, w Layers mdlejemy lub umieramy, by obudzić się w tym samym miejscu bądź kawałek dalej. Dwa ostatnie rozdziały gry bardzo cierpią z tego powodu. Już nawet ja przestałam się tak bać i udzieliła mi się znieczulica. Inną wadą projektową były też zbyt często powtarzające się pętle. Błądzenie w kółko jest ciekawym zabiegiem, szczególnie przy zabawie przestrzenią, ale co za dużo, to niezdrowo.

Granice umysłu

To powiedziawszy, ostatni rozdział jest zdecydowanie najlepszy. Twórcy na każdym kroku starali się wycisnąć co tylko mogli z tej produkcji, również pod względem wizualnym. Może to dziwnie zabrzmi, ale nigdy nie przypuszczałam, że wnętrze wanny może tyle skrywać. Grafika stoi na wysokim poziomie, ale potrzeba pewnej dozy wyobraźni, by móc wykorzystać pełny tego potencjał.

Layers of Fear

Inwencja twórców objawia się również w napisach końcowych, a raczej w ich skróconej wersji, którą można zobaczyć jeszcze w grze. Jest to album ze szkicami poszczególnych osób w niebanalnej pozie. Naprawdę kreatywne rozwiązanie na nudną listę nazwisk, której nikt nie chce oglądać.

Layers of Fear Layers of Fear Layers of Fear

Zastanawiałam się trochę nad długością gry, ale szczerze mówiąc, mimo iż na papierze wygląda marnie, to inne wrażenie daje podczas rozgrywki. Strach jest dość intensywną emocją. Myślę, że powiększenie produkcji odbiłoby się na jakości odbioru, kreatywność też ma w końcu swoje granice.

Pełny pakiet

Tchnienie nowego życia w oklepany banał jest dużym osiągnięciem. Layers of Fear to nie tylko dobry horror (udało się przestraszyć Przema), ale również przełamywanie konwencji i ogromna dawka kreatywnego podejścia do tworzenia poziomów. Wszystko to w kunsztownym domu, którego zakamarki kryją ponurą historię tragedii i szaleństwa.


8 PLUSY:
budowa atmosfery + nowe życie starego konceptu + niebanalny projekt poziomów + grafika wzmacniająca doznania
MINUSY:
mimowolne oswajanie ze strachem - początki powtarzalności

Autorka: Kami

Na podstawie wersji Steam. Wszystkie screeny autorstwa Przema.

   

Komentarze


Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?