Anna's Quest - recenzja

Dodane przez Kami dnia 17.02.2016 19:47

Mała Anna zabrała mnie w podróż po własnej przygodówkowej nostalgii.

Anna's Quest

Główna bohaterka ma ciekawy charakter jak na rolę pierwszoplanową. Żyjąca dotąd w odosobnieniu dziewczynka, zostaje zmuszona do wyruszenia w świat. Ponieważ nie była wystawiona na kulturę i wydarzenia z zewnątrz, jest bardzo infantylna (kto mówi „ojejku”?), a jednocześnie posiada bardzo ugruntowane postrzeganie sprawiedliwości, dobra i zła. W efekcie nie raz zastanawiałam się, czy jestem już za stara na tego typu produkcje.

Sam konkret

Gra stoi na wysokim poziomie pod względem technicznym. Może powinien to być standard, że produkcja jest skończona i działa, ale jak ostatnio mogłam się przekonać – niestety rzeczywistość kształtuje się zgoła inaczej. Poza tym twórcy Anna’s Quest nie chcą marnować czasu graczy, za co zasługują wg. mnie na medal albo jakąś inną nagrodę. Nie wiem dlaczego jeszcze nie ma takiej kategorii jak „no nonsense game of the year”. Początkowe filmiki z logotypami można przewinąć, gra ma zapis manualny, a podczas rozgrywki ani razu nie poczułam, że jest ona sztucznie wydłużana ganianiem postaci przez wszystkie dostępne lokacje.

Anna's Quest

To powiedziawszy, dźwięk w grze brzmi dość dziwnie przy większej głośności, więc polecam ściszyć już na wstępie. Niestety nie da się uciec od liniowości produkcji. Anna często mówiła mi, że może daną czynność wykonać, ale teraz nie ma jeszcze po co. Od razu powiem jednak, że najczęstszą przyczyną zacięcia było dla mnie przegapienie postaci, z którą powinnam porozmawiać. Dialogi potrafią być długie, szczególnie w cut-scenkach i w sumie można powiedzieć, że gra jest miejscami przegadana, ale zrzucę to na barki prowadzenia fabuły. Jak dla mnie nagroda za niemarnowanie czasu dalej się należy.

Anna's Quest Anna's Quest Anna's Quest

Często kontemplowałam kolorystykę gry. Wiele lokalizacji jest dość ponurych, szczególnie miasteczko, które odwiedzimy mniej więcej w połowie rozgrywki. Niekoniecznie jest to coś złego, ale wspomnienie „The Night of the Rabbit” regularnie nawiedzało moje myśli. Szczególnie jeśli chodzi o lokacje pokazane wieczorem bądź w nocy. Nie do końca rozumiem również główny motyw muzyczny. Jest bardzo podniosły, jak ścieżka dźwiękowa z przygotowań do wojny. W ogóle nie pasuje do przygód małej Anny.

Ogrom zadań

Produkcja podzielona jest na sześć rozdziałów i wypakowana treścią. Rozgrywka zajęła mi 7 godzin, a grając ciągle wydawało mi się, że nie ma końca. Główną tego przyczyną jest nacisk na rozwiązywanie zadań. Nie jest to gra, w której właściwie za wiele nie robimy, bo cały czas mechanika ciągnie nas za rękę i wręcz pokazuje co zrobić. W Anna’s Quest jest ogólny cel i to już od gracza zależy jak szybko wpadnie na rozwiązanie.

Anna's Quest

Wszystkie zadania są logiczne, występują też dwie łamigłówki, które wymagają kartki i papieru. Pamiętajcie by zapisywać grę. Zdarzyło mi się przeżyć chwilę grozy, kiedy utknęłam na ekranie z organami, ale wystarczyła komenda z klawiatury, by wszystko wróciło do normy (użyłam zmiany głośności). O rejestracji poczynań mówię głównie dlatego, że przyzwyczajona do autozapisu kompletnie zapomniałam, by z tej opcji korzystać.

Anna's Quest Anna's Quest Anna's Quest

Twórcy uwzględnili krzywą doświadczenia. Zaczniemy od zwykłego wydostania się z pokoju, a na końcu właściwie będziemy ratować całe królestwo. Proporcjonalnie będzie też rósł poziom trudności. Wyjątkiem jest ostatni rozdział, ale dlatego, że jest on specjalnym wydarzeniem i zmienia ton rozgrywki. To w nim fabuła dostanie swoją przysłowiową wisienkę na torcie i zamieni się w zgrabną całość.

Za moich czasów…

Wrócę teraz do tego, o czym pisałam na początku. Anna’s Quest w dużej mierze jest grą rodzinną. Bohaterka miejscami jest tak naiwna, że aż wzbudzała we mnie skłonności sadystyczne, by pokazać jej jaki to świat różowy nie jest. Z drugiej strony jest bardzo zaradna, więc nigdy do końca nie wiedziałam czy lubię ją jako postać. Czasami mnie irytowała, a za chwilę ramię w ramię zmierzałyśmy do kolejnego celu. Zdecydowanie odebrałabym ją lepiej, gdyby co chwilę nie mówiła „ojejku”.

Anna's Quest

Za to nigdy nie spodziewałam się fali nostalgii jaką przyniesie mi ta rozgrywka. Gra jest animowana w 2D, co oczywiście wiąże się z wieloma minami u wszystkich postaci. Nie wszystkie, ale niektóre wyrazy twarzy są jak wyjęte z Różowej Pantery. Pamiętacie tą grę? Czarek Pazura robił do niej dubbing. Szczególnie wyraz zdziwienia był tym, co przywodziło mój uśmiech. Mało tego.

ta część zawiera mały spoiler

Anna będzie musiała porozmawiać z diabłem. Klimat żywcem z Księcia i Tchórza, chociaż dziewczynka nie trafi do piekła jak Galador. Znajdzie się jednak w podobnej lokacji i nie będę ukrywać, że ta część była o tyle słodsza.


Anna's Quest Anna's Quest Anna's Quest

Dzięki IQ Publishing, Anna mówi także po polsku, chociaż tylko w formie pisanej. Lokalizacja jest bardzo dobra, znalazłam tylko jeden błąd, który jak mi doniesiono został poprawiony jeszcze zanim go zgłosiłam.

Poczytaj mi mamo

Anna’s Quest jest solidną pozycją. Gdyby główna postać była trochę lepiej nakreślona, grafika bardziej żywa, a fabuła mniej przegadana prawdopodobnie byłaby nawet bardzo dobra. Jednak masa zadań do wykonania, logicznych zagadek i kilka łamigłówek sprawia, że wiedzie prym wśród klasycznych przygodówek. Szkoda, że sama Anna nie jest tak charakterna jak inna postać z gry – dużo mówi fakt, że najlepszym dla mnie fragmentem był ten, w którym w ogóle Anny nie było. Fabuła jest najmocniejszym atutem produkcji, co czyni ją jedną z lepszych interaktywnych bajek. Tak, ma również morał.

Polecam fanom zagadek mających już dość gier, które przechodzą się same.


8 PLUSY:
treść która nigdy się nie kończy + pociąg nostalgii + solidna fabuła
MINUSY:
miejscami przegadana - miałki główny bohater

Autorka: Kami

Na podstawie wersji Steam. Wszystkie screeny autorstwa własnego.

   

Komentarze


3011 #1 Aerobird
dnia 18.02.2016 09:38
A jednak ocena 8 , bałem się że mimo bardziej klasycznej formy rozgrywki (większość puzzli rozgrywa się na 2-3 planszach )ocena będzie niższa (przykro mi ale nie mogę wybaczyć ci oceny przy ostatnim broken sword :) ) . Z powyższą oceną zgadzam się jak najbardziej , u mnie licznik na steam pokazuje 12 godzin :) ale to pewnie przez "puzzle z gołębiami " , nie wiem czemu ale najbardziej rozbawiła mnie akcja z łabędziem i jego dalsze losy . Czy Anna quest jest przegadana , tu się nie zgodzę , więcej dialogów jest np. w Randal's Monday albo w trylogii Deponi .
1069 #2 wredny
dnia 18.02.2016 11:24
A ja nie rozumiem jednego dlaczego twórcy współczesnych przygodówek tak bardzo wstydzą się barw i używają ich tak oszczędnie Anna's quest nie jest tu wyjątkiem .
Wspomniane the night of the rabbit pod tym względem wypada o wiele lepiej .
Czasem mam wrażenie że zwłaszcza widać to u producentów europejskich im bardziej szaro,buro i ponuro tym lepiej?
Nawet w bajce? niestety nie zdecyduję się na zakup Ania mnie do siebie nie przekonała ani fabułą ani kolorystyką ani niczym innym.
165 #3 Kami
dnia 18.02.2016 21:03
@Aerobird
Ja przepraszam bardzo, ale nic o Broken Sword nie pisałam. Pfft2

Jestem postrzegana za zbyt innowacyjną? Wink2 Nie mam nic przeciwko klasycznej formie.

Łabędź zdecydowanie jest jednym z lepszych momentów. Tak samo zadanie go dotyczące. Grin

W Deponii nie zauważyłam zbytniego przegadania... ale przegadanie jest kwestią prowadzenia fabuły, które w Deponii myślę, że było bardzo dobre. Widać kwestia gustu.

@wredny
Niekoniecznie powiedziałabym, że jest to problem współczesnych przygodówek. Podasz tytuły jakie masz na myśli?

Fabuła Anny jest bardzo interesująca i zgrabnie nakreślona, więc tu myślę, że Twoja strata. Wink2 Dla mnie zdecydowanie najbardziej napakowana treścią przygodówka od dłuższego czasu.
1069 #4 wredny
dnia 19.02.2016 11:31
Niekoniecznie powiedziałabym, że jest to problem współczesnych przygodówek. Podasz tytuły jakie masz na myśli?

proszę bardzo a choćby gra którą lubię the inner world używa dość z tonowanych kolorów .
Gra której nie znoszę randal's monday jest szara no ale tutaj ma to jakieś uzasadnienie bo ma być brudno i jest brudno.
deponia to w porównaniu z wymienionymi szaleństwo kolorów choć wszystkie dzieła studia daedalic wyglądają dość charakterystycznie bo to ich własny styl graficzny .
O wiele bardziej odpowiada mi styl graficzny mojego, ukochanego the book of unwritten tales 1 i2 gdzie barwy tryskają z ekranu przywodzi mi to na myśl najlepsze, klasyczne tytuły sierry czy lucas arts choć
pewnie wielu czytelników az uznaje ten styl za przesłodzony i niemodny.:)
165 #5 Kami
dnia 19.02.2016 11:52
Bardziej niż tBoUT kolorem może się poszczycić The Night of the Rabbit. Stonowanymi, ale równie nieszczędzącymi sobie koloru (w sensie, że wygląda dość naturalnie) produkcjami są Memoria i jej poprzednik The Dark Eye Chains of Satinav. Z nowszych produkcji King's Quest czy Submerged. Nawet Perils of Man nie określiłabym jako ponure.

Myślę, że to bardziej kwestia tego w co się gra. Wink2
1069 #6 wredny
dnia 19.02.2016 13:46
owszem ani the night of the rabbit ani memorji ani jej poprzedniczce nie mogę odmówić urody .
kink's quest 9 dopiero prze de mną mam nadzieję że już wkrótce u mnie zagości .
nie jestem zwolennikiem pstrokacizny za wszelką cenę zwłaszcza w miejscach do których nie pasuje .
ale anna's quest to nie horror zaznaczam że horrory to nie moja bajka.
myślę że anna's quest nie zaszkodziłoby trochę więcej koloru.:)
165 #7 Kami
dnia 19.02.2016 15:06
Z tym się zgodzę. Anna's Quest ma ładną grafikę (nie to co ABC Murders :F), ale wygląda trochę jak za filtrem przyciemniającym. Chociaż w rozgrywce to nie przeszkadza. Może Daedalic nie chce być na jedno kopyto. Wink2 Czasami trochę odmiany nie zaszkodzi.
1069 #8 wredny
dnia 19.02.2016 16:39
może twórcy starają się oto aby gry nie wyglądały niepoważnie,dziecinnie no bo z czym przeciętnemu człowieczkowi kojarzy się zbyt" kolorowa gra? z niepoważnym produktem dla dzieci a jak się doda trochę szarości i przyciemni kolory uuuu no to kultura wysoka i od razu widać drugie dno a nie tak jak w jakimś tam"za przeproszeniem the curse of monkey island albo innym discworld 2:)
165 #9 Kami
dnia 19.02.2016 19:12
To, że jest kolorowe, nie znaczy że infantylne. Wszystkie wielkie RPGi są plejadą barw. W nowym Tomb Raiderze są takie widoki, że aż screeny na steamie robiłam, a rzadko mi się to zdarza. Pfft2
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?