Submerged - recenzja

Dodane przez Kami dnia 11.10.2015 23:05

Dla każdego dany gatunek gry wygląda inaczej. Składa się z określonych składników, połączonych w odpowiednich proporcjach. Tak też jest z przygodówkami. Ragnar Tornquist definiuje ten gatunek możliwością oglądania przedmiotów oraz rozmawiania z innymi postaciami. Dla kogoś innego może być to rozwiązywanie zagadek z dobrą fabułą. A gdyby tak wziąć tylko jeden aspekt i rozwinąć go do granic możliwości? Stworzyć swego rodzaju purytanizm. Co wtedy by wyszło? Submerged.

Pierwszy trailer dał mi wrażenie epickiej przygody, eksplorowania pięknego, zanurzonego miasta, pełnego roślinności (coś jak wodne Realm), gdzie będziemy robić dłutka do otwierania kokosów z krzemieni i rozwiązywać zagadki w opuszczonych budynkach. Pani Robinson Crusoe nowego świata. W rzeczywistości jednak, jak to często bywa, moja wielka historia wyglądała dużo bardziej przyziemnie.

Wydanie kolekcjonerskie

Celem gry jest zdobywanie kolejnych zasobów, które pozwolą uleczyć na wpół martwego brata. Nasza bohaterka nie musi być przy tym zbyt kreatywna, wystarczy że zlokalizuje i dostanie się do paczek zaopatrzeniowych. Skąd wzięły się te pakunki? Nie wiadomo. Tym bardziej, że w mieście nie spotkamy innych ludzi. Jeszcze więcej pytań budzi historia miasta/świata, którą można odkryć zbierając porozrzucane dzienniki (jest ich 60).

Submerged

Kogo jednak obchodzi co tu się właściwie dzieje, mamy misję i na tym trzeba się skupić. Codziennie wyruszamy naszą niezniszczalną łódeczką w poszukiwaniu zapasów i czy od razu na nie natrafimy, czy też poszukiwania zajmą nam kilka dni, spać pójdziemy dopiero, gdy będzie z czym wrócić. Każda znaleziona paczka zaopatrzeniowa wyznacza kamień milowy postępów w grze, którą ukończymy odnajdując je wszystkie. Dodatkowo możemy zająć się zbieraniem wspomnianych już dzienników, kart ze stworzeniami (pojawiającymi się, gdy na jakieś się napatoczymy) oraz kart bardziej charakterystycznych budowli. Nazywam to kartami, chociaż tak naprawdę są to kwadratowe obrazki, często przedstawiające dość abstrakcyjny wygląd danej rzeczy, a już szczególnie w przypadku historii miasta. Są również usprawnienia naszej łódki, które wydłużą czas możliwego do użycia przyspieszenia. Znajdziemy je we wrakach innych łodzi, z których większość można odnaleźć zwiedzając miasto (reszta chowa się w zaułkach).

Submerged Submerged Submerged

Znajdziek może wydawać się wiele, ale podczas eksploracji większość napatacza się w naturalny sposób. Przechodząc grę i od czasu do czasu zbierając to, co akurat zauważyłam, zdołałam skolekcjonować 53/60 kart historii miasta, wszystkie budynki, połowę usprawnień łodzi oraz większość zwierząt (zmyliły mnie dwa rodzaje wielorybów).

Magia blasku

Do stworzenia produkcji posłużył Unreal Engine 4, co oznacza po prostu, że wszystko wokół świeci się jak umierająca gwiazda. Automatycznie narzucał mi się na myśl Adam’s Venture, chociaż tam przynajmniej niczego się nie kolekcjonowało, więc każdy rozbłysk w oddali nie był też specjalnie mylący. W Submerged wręcz przeciwnie. Porozrzucane po świecie dzienniki z oddali sygnalizują swoją obecność rozbłyskiem, niczym szkiełko dla sroki. Nauka rozróżniania poszczególnych odbić światła zajęła mi ponad połowę rozgrywki. Oczywiście jest na to proste lekarstwo w postaci lunety, której działanie odkryłam jednak dopiero pod koniec gry, czyszcząc już całą lokację. Patrząc przez ten cud techniki, na mapie zostaną zaznaczone wszystkie znaczące punkty, które są widoczne w oddali.

Submerged

Zwiedzane miasto bezsprzecznie posiada swój urok. Początkowo byłam zawiedziona zbyt prostymi modelami (jak plankton na wodzie), ale nie trzeba było długo czekać, aż dosięgnie mnie magia blasku. W zasadzie cały świat wygląda jak sklep z biżuterią. Świeci się wszystko, co tylko może. Nie muszę chyba mówić jak wiele światła odbija sama woda, na której spędzamy większość czasu. Dla urozmaicenia za każdym rogiem czyha liczna fauna, a gdy nagle przed łodzią wyskakują z wody latające ryby, to robi wrażenie. Chociaż nigdy nie byłam w stanie rozpracować o co chodzi z delfinami. Wystarczy raz na nie natrafić i śledzą naszą łódkę przez cały czas, nieważne czy płyniemy normalnie, czy z przyspieszeniem, czy nagle skręcimy. Śledzące delfiny.

Submerged Submerged Submerged

Adam’s Venture to nie jedyna gra, która przyszła mi na myśl podczas rozgrywki. Prócz dźwięków chlupoczącej wody, w tle pojawia się również muzyka. Nie jest specjalnie wymyślna (co akurat grze służy), nie jest jej również dużo, ale jeden kawałek szczególnie się wybija. Od razu mój umysł ogarnęła nostalgia, wrażenie współczucia dla bohaterki, a zarazem zachwyt nad fabułą, która… ale zaraz, jaką fabułą? No właśnie. Kawałek o którym mowa jest bardzo podobny do muzyki z Valiant Hearts i tym samym niesie ze sobą potężną dawkę odczuć, zapewne dla każdego kto poznał tę historię. Celowy zabieg, czy zwykły przypadek? Trudno mi było uciec wrażeniu, że ubogie fabularnie Submerged pokusiło się o mały skrót i wywołanie w graczu odczuć, których w samej grze brak.

Prosto do celu

Każdy dzień z życia bohaterki wygląda w zasadzie tak samo. Jest jak człowiek z korporacji. Wstaje, idzie do pracy, gdzie codziennie robi właściwie to samo, a potem wraca. Jej jedynym zajęciem przez całą rozgrywkę jest eksploracja, co sprawia że niestety nie mogłam wysiedzieć przy grze dłużej niż godzinę jednorazowo. Mimo, iż każdy z budynków na jaki się wspinamy jest inny, to jednak u podstaw jest to to samo i nieustannie dopadała mnie monotonia tego zajęcia. Przy okazji przypomniałam sobie pierwsze Tomb Raidery, bo nasza heroina ma takie małe, trójkątne łapki kiedy się wspina kawaiii. Posiada również piękny, powiewający za nią szal, który nie wiem jakim cudem nie łapie się w otaczającą roślinność. Gra posiada cykl dnia i nocy, a twórcy upewnili się, by każdy z graczy to zauważył, ponieważ bohaterka czasami zamiast wstawać rano, to wstaje po zmierzchu. Prawdziwy pracoholik.

Submerged

Większą część obszaru przemierzamy na łodzi, więc za bardzo nie trzeba się martwić, że heroina nie ma kondycji i porusza się lekkim truchtem. Nawet nie wiem czy umie pływać, ponieważ gra zabrania wychodzenia poza krawędzi, restrykcyjnie ograniczając ruchy gracza. W tym sensie można powiedzieć, że jest bardzo liniowa. Każdy z budynków ma wyraźnie zaznaczoną ścieżkę, np. wspinasz się tam, gdzie rosną kwiatki. Chociaż by zebrać wszystkie dzienniki, labirynty budynków przemierzałam ze dwa – trzy razy, zanim odnalazłam ukrytą ścieżkę za winklem (w każdym z głównych budynków gdzie można odnaleźć zapasy, są ok. cztery dzienniki). Późniejsze odwiedziny w zasadzie nie wchodziły w grę, ponieważ po odkryciu zapasów bohaterka automatycznie wraca do bazy i oszczędza to całej drogi w dół. Często jednak ścieżki, które prowadziły do znajdziek wydawały mi się na to zbyt oczywiste i podążając dalej trudniejszą drogą natrafiałam na zapasy. Przygodówkowe oko wyraźnie nie jest tu honorowane.

Submerged Submerged Submerged

Kończ waść

Rozgrywka zajęła mi mniej niż 4h, po czym spędziłam kolejne 1,5h na zbieraniu tego, co jeszcze zostało i zaliczenie reszty aczików. Co ciekawe, po zebraniu wszystkich zapasów (bo powiedzenie „skończonej fabule” byłoby trochę nad wyraz) w menu pojawia się opcja Eksploruj zamiast Graj. Nową grę można rozpocząć z poziomu Menu. Moim największym rozczarowaniem było zakończenie. Od połowy wydawało mi się, że wiem już gdzie to wszystko zmierza, niestety twórcy postanowili inaczej. Z jednej strony dobrze, mniej przewidywalnie, a z drugiej opcja którą wybrali jest w moim odczuciu niedojrzała i daje wrażenie nieskończonego produktu.

Submerged jest dla mnie ciekawym eksperymentem. Tak jak Wiedźmin 3 pokazał, że gra potrafi ucierpieć, gdy jest w niej za dużo, tak tutaj wyraźnie widać, że zbyt mało to również nie to. Mimo, że dalekie od ideału, Submerged jest urokliwą grą, która może odprężyć po ciężkim dniu. Nie jest wymagająca, mamy określony cel, a dźwięki wody i bardzo nastrojowa muzyka wpływają kojąco na zmęczony umysł.


4 PLUSY:
jest co zwiedzać + urokliwe otoczenie + prosta muzyka z przekazem
MINUSY:
znikoma fabuła - dopadająca monotonia - ograniczenie ruchów gracza bardzo odczuwalne w grze eksploracyjnej

Autorka: Kami

Na podstawie wersji Steam. Wszystkie screeny autorstwa własnego.

   

Komentarze


Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?