The Charnel House Trilogy - recenzja

Dodane przez Toddziak dnia 15.08.2015 19:26

Fanom growych horrorów wiedzie się nieźle. W końcu co trochę pojawia się jakaś produkcja z potworami wyskakującymi nagle zza rogu. No właśnie, ale problem w tym, że często na takich prymitywnych straszakach się kończy. Zbyt mało jest tytułów, które stawiają nie na "ugabuga zawał serca", ale na klimat i kolokwialnie mówiąc „rycie bani”. Na szczęście do tego zacnego psychologicznego grona dołączyła niedawno przygodówka The Charnel House Trilogy.

Słowo „trylogia” może być tutaj nieco mylące, ponieważ nie mamy do czynienia z osobnymi tytułami, lecz po prostu z trzema rozdziałami jednej historii. Łączą je wspólni bohaterowie oraz stopień pokręcenia zwiększający się z każdą minutą. Już sam tytuł, który można przetłumaczyć jako "kostnica", pokazuje czego powinniśmy się spodziewać.

Pierwszy akt, najkrótszy i najnormalniejszy, nazywa się Inhale. Wcielamy się w nim w Alex Davenport, młodą kobietę, która mieszka samotnie odkąd rozstała się ze swoim chłopakiem w raczej przykrych okolicznościach. Zmaga się również z problemami rodzinnymi, prześladuje ją stalker, a jedyne oparcie zdaje się mieć w swoim sąsiedzie. Żeby trochę wyrwać się z tej beznadziei kupuje bilety na pociąg do Augur Peak, gdzie ma się spotkać z przyjaciółką. Na zabitej dechami stacji (dosłownie) nawiązuje znajomość z Doktorem Haroldem Langiem, który również wybiera się w to samo miejsce. Razem wsiadają do wagonu, nie wiedząc jaka jazda ich naprawdę czeka.

Inhale pełni niejako funkcję samouczka. Za wyjątkiem chwili na dworcu całość dzieje się w jednym pokoju mieszkania Alex, gdzie siłą rzeczy nie mamy zbyt wiele do roboty. Uczymy się, że lewy klik myszy służy do poruszania się i akcji, a prawy do przyglądania się czemuś bliżej. Fabułę popychamy do przodu zbierając i używając przedmioty. Ot, cała filozofia. Po jakiś dwudziestu minutach przechodzimy do kolejnego aktu.

Rozdział drugi, Sepulchre, powstał tak naprawdę najwcześniej i funkcjonuje trochę jako samodzielny byt. Jeśli macie wątpliwości co do gry, możecie poświęcić pół godziny i zaznajomić się z nim za darmo na stronie Owl Cave (tak, to ten developer od super depresyjnego Richard & Alice). W Sepuclhre przejmujemy kontrolę nad Doktorem Langiem, który szwenda się po pociągu. I tutaj dopiero zaczynają się schizy. W pierwszym rozdziale mieliśmy tylko delikatne sugestie, że coś może być nie tak, że dzieje się tu więcej, niżby się wydawało na pierwszy rzut oka. Teraz nie ma już żadnych wątpliwości. Im dalej, tym zdziwniej i zdziwniej, czego kulminację przeżywamy w akcie trzecim, Exhale, gdzie znów sterujemy Alex. Spotykani na drodze nieliczni pasażerowie przyprawiają nas o ciarki, niektórych wcale nie powinno tam być, załoga pociągu wzbudza słuszny niepokój, a widok glizd w pudełku nie powinien już dziwić.

Przyznam bez ogródek, że gra kupiła mnie całkowicie swoim ponurym klimatem, narastającym szaleństwem i powolnym rozwijaniem intrygi. Okazuje się bowiem, że w pociągu powracają najgorsze koszmary schowane gdzieś w głębi ludzkiej psychiki, a wyrzuty sumienia oblekają się w materialne formy. Niektórym podróż pomoże rozwikłać zagadki z przeszłości. Końcówka trzeciego epizodu aż mnie zmroziła, przypominając mi najlepsze momenty Silent Hilli, zwłaszcza dwójki. Najgorszymi potworami bywają w końcu ludzie.

The Charnel House Trilogy stawia przede wszystkim na historię, więc gameplayu nie ma tu niestety zbyt wiele. Na zagadkach nie połamiemy sobie ani zębów, ani głowy. Poruszamy się po bardzo niewielkim obszarze i znajdujemy przedmioty, które później możemy użyć w innych lokacjach. Ciężko się tutaj zaciąć na dłużej, może jest to nawet niemożliwe. Gra jest zabójczo liniowa. Każda akcja odblokowuje kolejną, o czym informują nas często sami bohaterowie, mówiąc, że czas iść w dane miejsce. Takie prowadzenie po sznurku, ogólna prostota oraz krótki czas rozgrywki (pierwsze przejście zajęło mi nieco ponad dwie godziny) nie wszystkim przypadnie do gustu.

To jednak nie zagadki, ale historia i bohaterowie trzymają nas przed ekranem. Łatwo polubić zarówno Alex jak i Langa, w czym pomaga też świetna praca aktorów podkładających głosy. Szczególnie można sympatyzować z Alex, która nie tylko jest geekiem, ale też ma bardzo zdroworozsądkowe podejście do otaczającej ją surrealnej rzeczywistości. Doktor Lang za to pod swoim roztargnieniem zdaje się skrywać jakiś nieprzyjemny sekret. Ale o tym musicie przekonać się już sami. Moim zarzutem co do gry jest to, że właśnie wątek Langa został potraktowany nieco po macoszemu i wiele rzeczy z nim związanych zostało jedynie zasygnalizowanych. Liczę na to, że sequel zapowiedziany na 2016 rok trochę nam parę rzeczy rozjaśni.

Pikselowana grafika jest porządna i o ile nie macie alergii na ten styl, powinna wam przypaść so gustu. Wprawdzie niewiele tu lokacji, ale za to są one estetyczne. Muzyka nie przygrywa cały czas, ale jeśli już się włącza, możemy być pewni, że świetnie podkreśli nam nastrój sceny. Jak na taką krótką grę, ścieżek jest zaskakująco dużo, co cieszy. O voice-actingu już wspomniałam, że jest bardzo dobry. No, może z jednym wyjątkiem. Głos jednej z postaci drugoplanowych nagrano chyba ziemniakiem, przez co znacznie odstaje jakością od reszty. Ale to w sumie jedyny taki zgrzyt.

The Charnel House Trilogy nie jest grą idealną, ale jeśli potraktujemy ją bardziej jako interaktywną opowieść, a nie jako wyzwanie, możemy się dobrze bawić. Oczywiście, jeśli pod pojęciem zabawy rozumiemy psychologiczny horror pełen niedomówień i psychodelii. Jeśli macie dość Cichego Wzgórza, a Sanitarium ograliście na wszystkie strony, polecam sprawdzić Charnel House. Nie żałuję wydanych pieniędzy i czekam na sequel.

7 PLUSY:
psychologiczny horror o świetnym klimacie + bohaterowie, których losem się przejmujemy + oprawa audiowizualna
MINUSY:
czasem trochę za dużo niedopowiedzeń - prosta, krótka i boleśnie liniowa

Autorka: Toddziak

   

Komentarze


Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?