Grim Legends 2: Song of the Dark Swan - recenzja

Dodane przez crouschynca dnia 26.10.2014 21:23

Książki od zawsze stanowiły nieodłączny element mojego życia, a wśród pierwszych lektur, z którymi miałam styczność, nie mogło oczywiście zabraknąć baśni. Przyznam, że od razu pokochałam opowieści o dobrych wróżkach, złych czarownicach, pięknych księżniczkach, dzielnych rycerzach, mniej bądź bardziej sprawiedliwych władcach itp. Do dziś zresztą nie stronię od utrzymanych w takich klimatach historii, zarówno w formie literackiej, jak i filmowej czy wirtualnej. Dlatego też chętnie zagłębiłam się w świat gry Grim Legends 2: Song of the Dark Swan, za której powstaniem stoi krakowsko-zabrzańskie studio Artifex Mundi.

Chociaż Song of the Dark Swan jest drugim tytułem z serii Grim Legends, nie mamy tutaj do czynienia z fabularną kontynuacją The Forsaken Bride. To inna opowieść oraz zupełnie nowi bohaterowie, zaś obie pozycje łączą po prostu baśniowe inspiracje. W drugiej odsłonie cyklu twórcy wzięli na tapetę „Sześć łabędzi” braci Grimm, a także „Dzikie łabędzie” Hansa Christiana Andersena. Co istotne, kreatywnie podeszli do tematu, mieszając własne pomysły z wątkami, które zaczerpnęli z pierwowzorów. Warto przy tym podkreślić, iż takie połączenie okazało się nad wyraz udane. Mimo ze nie uświadczyłam wielce zaskakujących zwrotów akcji, z autentycznym zainteresowaniem śledziłam przedstawioną w grze historię. Ponadto rodzima produkcja dosłownie oczarowała mnie baśniową atmosferą, podobnie jak poprzednia część Grim Legends.

Grim Legends 2 Song of the Dark Swan

Na ratunek królowej

Skoro tak przychylnie wyrażam się o fabule gry, wypadałoby też ją przybliżyć. Grywalną postacią w Song of the Dark Swan jest uzdrowicielka, która przybywa z dalekiej krainy do Królestwa Orłów na życzenie samego władcy. Jak łatwo się domyślić, protagonistka zwróciła na siebie uwagę dzięki doskonałej znajomości zielarskiego fachu. Król żywi bowiem nadzieję, że kobieta zdoła uleczyć jego urodziwą małżonkę, nie potrafiącą wymówić ani jednego słowa. Niestety, znachorka nawet nie zdąży porządnie przebadać pacjentki, gdyż sprawy szybko przybierają znacznie poważniejszy obrót. Podejrzane moce porywają malutkiego dziedzica tronu, a wszelkie dowody wskazują na winę królowej, której milczenie nie polepsza całej sytuacji. W konsekwencji młoda władczyni zostaje uznana winną uprowadzenia dziecka oraz praktykowania zakazanej czarnej magii. Co gorsza, za takie przestępstwa czeka ją najwyższy wymiar kary, czyli śmierć.

Jakie zatem zadanie spadnie finalnie na barki uzdrowicielki? Na pewno trudniejsze niż przygotowanie ziołowego wywaru czy leczniczej maści. Prawy i sprawiedliwy król nie może sprzeciwiać się zasadom obowiązującym we własnych włościach, ale nie przestaje wierzyć w niewinność ukochanej. W związku z tym, zdesperowany mężczyzna prosi naszą bohaterkę o pomoc w znalezieniu dowodów, które oczyszczą oskarżoną z zarzutów. Jako że pozostało niewiele czasu do wykonania wyroku, kobieta czym prędzej zabiera się do pracy. W tym celu wyrusza do sąsiedniego Królestwa Łabędzi, miejsca niezwykle pięknego, aczkolwiek będącego pod wpływem mrocznych sił. Tak na marginesie dodam, iż w trakcie podróży poznamy szczegóły odnośnie smutnego losu owej krainy.

Grim Legends 2 Song of the Dark Swan

Niedzielna baśń

Jak przystało na produkcję typu HOPA, Grim Legends 2 oferuje mariaż klasycznej przygodówki z zabawą w wyszukiwanie ukrytych obiektów. Na charakterystyczne dla point and clicków partie składają się zagadki inwentarzowe oraz przeróżne łamigłówki, w mniejszym bądź większym stopniu przypominające wyzwania ze wcześniejszych projektów od Artifex Mundi. Prócz sporego asortymentu układanek, przykładowo przyrządzimy magiczną miksturę tudzież przejdziemy swoisty labirynt. Szczególnie do gustu przypadło mi m.in. proste, ale za to całkiem klimatyczne zadanie w konwencji interaktywnej baśni. Kierując się kolejnymi fragmentami pewnej historii, musimy wtedy klikać na odpowiednich elementach ekranu. Co ciekawe, owa opowiastka jest nie tylko przedstawiona w formie tekstu, lecz również odczytywana przez obdarzonego przyjemnym głosem narratora. Jeśli chodzi o ogólny poziom trudności, deweloperzy postawili na różnorodność w tej dziedzinie. Z jednymi łamigłówkami uporamy się bardzo szybko, zaś inne wymagają intensywniejszego główkowania, zwłaszcza w późniejszej części gry. Tradycyjnie nie zapomniano też o kole ratunkowym w postaci opcji pominięcia kłopotliwej zagadki.

Ukryte obiekty w magicznym świecie

Elementy hidden object nie przeważają nad czysto przygodówkowymi fragmentami, co od dłuższego czasu stanowi znak rozpoznawczy produkcji opracowywanych przez Artifex Mundi. I bardzo dobrze – w ten sposób twórczość polskiej ekipy jest atrakcyjna także dla tych odbiorców, którzy nie przepadają za nieustannym testowaniem spostrzegawczości. Sceny HO nie występują w nadmiarze, zgrabnie komponując się z pozostałymi aspektami rozgrywki. Autorzy Song of the Dark Swan proponują trzy typy takich plansz: interaktywne, fragmentaryczne oraz klasyczne. Pierwszy polega na wyszukiwaniu szpargałów we właściwej kolejności, a to za sprawą konieczności niemalże natychmiastowego ich użycia (np. nożem rozetniemy kopertę, gdzie schowano rzecz służącą do otwarcia skrytki z innym niezbędnym rekwizytem). Drugi rodzaj to zbieranie części potrzebnych do skonstruowania jednego przedmiotu w całość, a trzeci obejmuje tradycyjną listę ze spisem pozycji do znalezienia.

Grim Legends 2 Song of the Dark Swan

Powyższa klasyfikacja w obrębie scen HO nie powinna zaskoczyć fanów gier rodzimego producenta. Niemniej jednak nie byłoby prawdą stwierdzenie, iż zadowolono się niewolniczym skopiowaniem wcześniejszych pomysłów. Klasyczne plansze można dodatkowo podzielić na dwie kategorie, a konkretnie dość obszerne wykazy różnorodnych rekwizytów oraz listy zawierające jeden, góra dwa typy obiektów. Obecność spisów ograniczonych do maksymalnie kilkunastu takich samych rzeczy wcale nie oznacza, że twórcy potraktowali tego rodzaju sceny po macoszemu. Wręcz przeciwnie, owe plansze zwiększają realizm, ponieważ koncentrujemy wzrok jedynie na tym, czego faktycznie potrzeba głównej bohaterce (np. konkretny gatunek grzybów do przygotowania magicznego specyfiku).

Uroczy komitet pomocniczy

W The Forsaken Bride graczom towarzyszyło słodkie kociątko, które niejednokrotnie dostarczało nieocenionego wsparcia. Projektując drugą część Grim Legends, deweloperzy nie porzucili tego ciekawego patentu, a nawet go rozwinęli. Wprawdzie zabraknie kotka, lecz w zamian otrzymamy aż trzech kompanów, podróżujących z bohaterką na różnych odcinkach jej wyprawy. Owi towarzysze to jaskółka, wydra oraz pewna magiczna istota, mówiąca w swoim własnym języku. Mimo że każde z nich jest z innej parafii, żadnemu nie można odmówić olbrzymiego uroku. Nasi pomocnicy zdobywają przedmioty będące poza zasięgiem rąk protagonistki, a ponadto odblokowują dostęp do pewnych obiektów lub nowych plansz. Jednocześnie ich asysta nie przekracza granic zdrowego rozsądku – o ile jaskółka pofrunie po wysoko zawieszoną wstążkę, o tyle z racji swoich drobnych gabarytów nie zdejmie ciężkiej tarczy ze ściany.

Grim Legends 2 Song of the Dark Swan

Bonus to często fajna rzecz

Ukończenie głównego wątku fabularnego zabrało 4 godziny z mojego życia, co w przypadku casualowego tytułu nie wzbudza jakichkolwiek zastrzeżeń. Kolejne 55 minut przeznaczyłam natomiast na przejście A Princess and a Dragon, czyli bonusowej przygody, która jest dostępna w ramach kolekcjonerskiego wydania produkcji. Rozgrywka odbywa się w niej na identycznych zasadach, ale tym razem pokierujemy poczynaniami dwóch postaci. Co do fabularnej warstwy dodatkowego rozdziału, to swoista opowieść przy ognisku, prezentująca wydarzenia sprzed podstawowej kampanii. Owa historia posiada równie baśniową atmosferę co perypetie uzdrowicielki, lecz przy okazji wprowadza więcej humoru.

Łabędzie piękno

Przechodząc do oceny wizualnej strony Grim Legends 2, pozwolę sobie pochylić czoła nad kunsztem autorów produkcji. Grafika w Song of the Dark Swan wygląda wprost prześlicznie i wzbudza silne skojarzenia z ilustracjami, które możemy spotkać w najpiękniej wydanych baśniach. Mało tego, najchętniej sama wskoczyłabym do uniwersum gry zamiast śledzić akcję na monitorze. Podczas zabawy dosłownie nie potrafiłam oderwać wzroku od pięknych plansz, w których mocne nasycenie barw z powodzeniem potęguje magiczną atmosferę. W animacjach bohaterów twórcy przedłożyli oszczędność nad dążenie do stuprocentowego realizmu, co wyszło grze na zdrowie. Dzięki takiemu zabiegowi postaci znakomicie wpisują się w konwencję opowieści z ruchomymi obrazami. Poza tym, Artifex Mundi pokusiło się o naprawdę sympatyczne detale, przypominające o dużej roli łabędzi w fabule. Przykładowo przewracanie kartek w dzienniku zaowocuje wysypywaniem się białych piór. Z kolei w podstawowej kampanii fruwające pierze sygnalizuje obecność sceny HO na danej planszy. O pozytywne wrażenia estetyczne dba również większość elementów udźwiękowienia. Poszczególne melodie wpadają w ucho i są odpowiednio nastrojowe, a dźwięki otoczenia brzmią bardzo realistycznie. Co się tyczy angielskiego dubbingu, stoi on na przyzwoitym poziomie za wyjątkiem nienajlepszych głosów, którymi przemawiają pewne dzieci.

Grim Legends 2 Song of the Dark Swan

Brawo!

Cóż mogę dodać słowem podsumowania? Druga odsłona cyklu Grim Legends to bez dwóch zdań urokliwa pozycja i zarazem jedna z najlepszych w portfolio rodzimego dewelopera. Co więcej, Song of the Dark Swan dowodzi, iż taka forma rozrywki potrafi być doskonałym medium do opowiadania baśni. Produkcję polecam zatem każdemu, kto ceni sobie ów gatunek fabularny, a także lubi sięgać po wysokiej jakości tytuły dla fanów casualowego grania. Osadzona w fantastycznych królestwach historia potwierdza świetną kondycję studia Artifex Mundi i bardzo mnie to cieszy, bowiem tak udane projekty zawsze powitam z otwartymi ramionami.


8,5 PLUSY:
baśniowa fabuła + satysfakcjonująca i zróżnicowana rozgrywka + trzech pomocników + bardzo ciekawy bonusowy rozdział w edycji kolekcjonerskiej + piękna oprawa wizualna + nastrojowe udźwiękowienie
MINUSY:
część zadań to recykling pomysłów z poprzednich gier od Artifex Mundi - głosy dziecięcych bohaterów

Autorka: crouschynca

   

Komentarze


660 #1 Madzius888
dnia 01.11.2014 15:57
Wiele mają do zaoferowania pod względem graficznym gry Artifeksu, ale ta łąka - super, od razu przykuła moją uwagę.
Jednak są też też dosyć słodkie, a do tego jeszcze typowo baśniowa fabuła - dzisiaj skończyłam jedynkę, więc na pewno trochę poczekam przed zapoznaniem się z tym tytułem.
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?