Gorky 02 (mniej przygodowa) (Hardcore)

Dodane przez Adventure-Zone dnia 11.04.2006 21:33

Gorky Zero była pierwszą, polską w pełni udaną grą. Nie była to żadna rewelacja jednak cena za którą była rozpowszechniana (19,90zł), kilka nowatorskich pomysłów oraz bardzo ładne wykonanie sprawiło z niej polskiego Splinter Cella lub jak to w CDA napisano Metal Gear Solid dla ubogich. Mnie osobiście bardzo się ona spodobała. Wciągająca fabuła, ładna grafika, udane spolszczenie (Mirosław Baka, Piotr Fronczeski i inni), walka i inne aspekty sprawiły, że gra zyskała dużą rzeszę fanów w Polsce. Metropolis Software odnosząc niemały sukces wziął się ostro do roboty. Przypominam, że pierwsza część była sprzedawana nie tylko u nas, ale także w Stanach, Rosji, a nawet Chinach! W Gorky 02 bohaterem jest tak jak wcześniej ten sam Sullivan. Po wykonaniu niebezpiecznej misji na Ukrainie w Gorky Zero Cole zaczyna pić. Niedługo po tym jego mieszkanie odwiedzają ludzie z rządu. Na morzu Barentsa w niewyjaśnionych okolicznościach tonie łódź podwodna. Po krótkiej analizie dowiadują się że niedaleko miejsca zdarzenia utworzona została baza wojskowa założona przez naszego starego znajomego Jacka Pareckiego, naukowca któremu uratowaliśmy życie. Oczywiście cel jest jeden – likwidacja specjalisty od spraw genetycznych i osoby niewygodnej dla polityków czyli Pareckiego. Przygodę rozpoczynamy bardzo szybko. Jeszcze nawet nam kac nie przeszedł, a tu Rosjan trzeba zabijać. Tworząc drugą część deweloperzy zmienili wiele rzeczy. Sam wygląd bohatera może nie jest lepszy, ale pasuje do otaczającego nas środowiska czyli mroźnej Syberii. Osoby grające w poprzedniczkę wiedzą na czym zabawa polegała. Gorky Zero była typową skradanką. Rzadko używaliśmy głośnych argumentów. Nie było to opłacalne ponieważ przeciwnicy byli dobrze uzbrojeni i wytrzymali. Największą frajdę sprawiało strzelanie z cichej amunicji w tył głowy od tyłu zostając przez nikogo nie zauważonym. Pisze to wszystko gdyż rozgrywka została zmieniona całkowicie. Niestety na minus. Środowisko gry jest zrobione porządnie. Zdarza się by powtarzały się budynki lub pewne elementy graficzne jednak są one bardzo ładne i nie dostrzegamy ich wielokrotności w jednej lokacji. Występuje dużo miłych szczegółów jak bardziej widowiskowe wybuchy, para z ust, padający śnieg itp. Tym bardziej, że Gorky 02 spokojnie pójdzie na kompach z konfiguracją 1GHZ 256 Ram Geeforce 2MX 64 na pełnych detalach. Grafika przez to nie jest jak w Metal Gear Solid 2 lub Splinter Cellu, ale posiadacze starszych sprzętów jak i nowych będą zadowoleni. Postacie wykonane są solidnie, bez brzydkich tekstur, rozmazań i innych. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to ich animacja która czasami szwankuje. Zdziwienie mnie jednak dopadło kiedy po zastrzeleniu kolejnego strażnika nie zauważyłem krwi. Metropolis dało możliwość skakania Sullivanowi. Fajnie tylko czemu jej funkcja jest prawie w ogóle nie przydatna? Bohater mógłby także skakać na boki tak jak w większości gier np. Max Payne lub Enter the Matrix. Tym bardziej, że na większość rzeczy po prostu nie możemy wskoczyć. Chcieli niby bardziej realniej? Teraz tą głupią realność opisze. Z przykrością stwierdzam, że nie skończyłem Aurory Watching. Nie mogłem wytrzymać nerwowo. Przeciwnicy posiadają sokoli wzrok, przez co jako takie skradanie jest chwilami niemożliwe. Tym bardziej, że nie zdarza im się by nie trafili. Jedyne co ratuje to celny strzał w głowę poprzez wychylenie się, utrata życia lub zużycie kilku apteczek po akcji. Podczas grania można przełączać widok na izometryczny i za pleców. Do zapoznania się z sytuacją służy nam radar. Działa on jako tako ponieważ zanim ukaże się na nim przeciwnik zdąży dawno nas zauważy i w ostateczności ukatrupić. Irytujące nie? Interfejs gry pozostał prawie nie ruszony po poprzedniczce. I dobrze bo jest on bardzo przyjemny w obsłudze i niemal każdy gracz powinien sobie z nim poradzić. Nasz arsenał nie został poszerzony diametralnie. Pistolet z kilkoma rodzajami amunicji, karabin, wabiki, paralizator itp. Widoczna zmiana w uzbrojeniu to możliwość strzelania z broni snajperskiej przy pomocy celownika. Nareszcie, dziwne że taka opcja nie pojawiła się w pierwszej części. Ciała wrogów oczywiście nie mogą pozostać na miejscu. Tu też widać wielką wadę silnika fizycznego gry. Martwi przeciwnicy upadając robią wygibasy, salta i przeróżne rzeczy zamiast po prostu upaść jak trupy. Owszem czasami na przykład bardzo ładnie opadają na monitor gdy zabijemy ich przy biurku i powoli się zsuwają, jednak więcej jest wad niż zalet. Co do misji. Jest ich 9 i są one naprawdę długie. Urozmaicają je mini gierki jak jazda na skuterze śnieżnym czy pływanie pontonem. Lokacje które musimy zwiedzać są o wiele większe niż w poprzedniczce. Często są one można by rzec wielopoziomowe. Aby dostać się do jednego miejsca będziemy używać wind. Występują otwarte przestrzenie, tajne laboratoria, hangary i inne podobne. Mimo, że powstały one na nowszym silniku to mimo wszystko odczuwa się wrażenie, że gdzieś się to już widziało. Przeciwnicy oprócz tego, że posiadają sokoli wzrok chwilami sami się gubią. Cała ta sprawa z nimi jest mocno schrzaniona. Dodam jeszcze, że nie tylko ze strażnikami będziemy musieli wojować. Występują zombi które są bardzo proste do pokonania i kilka bossów na koniec poziomu. Wystarczy zwabić je do miejsca gdzie stoi łatwopalna czeka. Jeden strzał i po kłopocie. Tutaj jest mała nowość ponieważ będziemy je likwidować nie Collem a jego koleżanką po fachu Tatrianą. Pod postać głos podłożyła Anna Przybylska. Od początku byłem pewien, że osoby podkładające głosy w polskiej wersji spiszą się na szóstkę. Nie zawiodłem się na nich. Co mogę jeszcze dodać? Gorky Zero 2 pozostaje dla mnie grą pełną małych bugów i niedociągnięć. Tak jak pierwsza część sprzedawana jest w cenie 20zł. Czy warto kupić? Cóż fani gatunku mogą. Cena jest atrakcyjna, ale wykonanie chwilami woła o pomstę do nieba. Metropolis Software chyba nie posiada własnych betatesterów którzy przed wydaniem gry mogliby wyszukać wszystkie niedogodność. Na sam koniec wspomnę o tym, że kilka dni po premierze został wydany patch poprawiający poziom AI i kilka pomniejszych błędów. Zainstalowałem go i zmian nie widać. A tak w ogóle to zamiast wydawać łatek nie można było tych rzeczy zauważyć przed sprzedażą??? Gorky Zero do dzisiaj jest jedną z moich ulubionych gier i prawdopodobnie niedługo po raz trzeci do niej powrócę natomiast przygody Sullivana na mroźnej Syberii będą muszą długo poczekać zanim włożę krążek z grą i zacznę (zabawę?) granie. Autor: Hardcore

AZ56
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?