The Cave - recenzja

Dodane przez Toddziak dnia 08.04.2013 05:18

Niektóre gry wzbudzają niemałe poruszenie niemal od momentu rozpoczęcia nad nimi prac. Jedną z nich była bez wątpienia The Cave – efekt przebłysku inspiracji Rona Gilberta, czyli twórcy Maniac Mansion oraz serii Monkey Island. Wielkie nazwisko, ciekawy pomysł wyjściowy, czyli próba połączenia platformówki z przygodówką, obietnica wielkiej przygody pełnej humoru... wydaje się, że to przepis na murowany hit, który ma szansę zapisać się złotymi zgłoskami w annałach growej historii. Niestety, rzeczywistość wcale nie jest tak różowa. The Cave to produkcja w najlepszym razie przeciętna i niewykorzystująca w pełni swojego potencjału.

Na samym początku poznajemy tytułowego bohatera gry, czyli jaskinię. Jest to grota nad wyraz sarkastyczna, która co rusz raczy nas zjadliwymi komentarzami wypowiadanymi głębokim, męskim głosem. W krótkim wprowadzeniu dowiadujemy się, że przychodzą do niej (do niego?) różni śmiałkowie, aby zdobyć to, czego najbardziej pożądają w głębi swego serca. I tak przechodzimy zgrabnie do samego początku, gdzie przy ognisku czeka na nas siedem postaci do wyboru: Rycerz, Wieśniak, Podróżniczka w czasie, Poszukiwaczka przygód, Naukowiec, Bliźniaki oraz Mnich. Po najechaniu na każdego z nich otrzymujemy króciutki opis pragnienia delikwenta. Wprawdzie gra nie mówi nam tego wprost, ale w rezultacie skończymy, kierując drużyną złożoną z trzech herosów, która dzielnie wyruszy badać czeluście jaskini.

W głąb bohaterów... w teorii

Podczas wędrówki na ścianach znajdujemy specjalne malowidła, których aktywowanie pokazuje fragmenty z przeszłości danej postaci w formie statycznych obrazków. Do tego każdy z bohaterów ma specjalny poziom, skupiający się tylko na nim. W miarę poznawania historii okazuje się, że każdy ma sporo za uszami, a jego/jej pragnienia opierają się przede wszystkim na krzywdzeniu innych w ten czy inny sposób. W zamyśle brzmi to ciekawie, lecz mam tutaj kilka problemów z tą grą. Po pierwsze, opowieści te są bardzo przewidywalne. Po zobaczeniu jednej z nich, możemy bez pudła przewidzieć jak skończą się pozostałe. Moją pierwszą (i wydaje mi się, że najbardziej interesującą) była przypowieść o Rycerzu, która w ciekawy i groteskowy sposób rozwinęła banalny quest zdobycia ręki księżniczki. Umiarkowanie zaciekawiły mnie jeszcze losy Wieśniaka i Bliźniąt, lecz historie pozostałych herosów skwitowałam wzruszeniem ramion. Z tym wiąże się drugie zastrzeżenie, które mam do fabuły The Cave. Ciężko tak naprawdę zaangażować się w historię i sympatyzować z bohaterami, skoro są oni właściwie pozbawieni osobowości. Domyślam się, że w zamyśle miały być to po prostu pewne archetypy, niby w średniowiecznym moralitecie, reprezentujące różne ludzkie wady. Plan ten jednak nie wypalił, bo zamiast zajmującej przygody dostaliśmy w większości przypadków zlepek nudnych klisz. Szkoda, bo The Cave miało potencjał naprawdę zachwycić nas przemyślaną fabułą. Sytuacji nie ratuje humor. Tak, to prawda, czasem zdarzy się coś naprawdę zabawnego. Mnie rozbroiły nazwy nadane pochodniom: Flamey-Wamey oraz Ouchy-Burny Thing. Sama jaskinia też często raczy nas ironicznymi komentarzami będącymi zazwyczaj podpowiedzią, co należy dalej zrobić. Miałam jednak wrażenie, że przez większość czasu gra za bardzo stara się nas rozśmieszyć, co przynosi raczej skutek odwrotny do zamierzonego.

Powtarzalność, powtarzalność, powtarza...

Z innej beczki, boli też trochę brak jakiegokolwiek samouczka. Gdybym nie przejrzała wcześniej klawiszologii w menu, nie miałabym pojęcia jak w ogóle odnaleźć się grze, o posiadaniu przez każdego z bohaterów specjalnych umiejętności nawet nie wspominając. W każdym razie, sterować można albo za pomocą myszki (bardziej jak w typowej przygodówce), albo klawiaturą (niczym w platformówce). Mi osobiście było o wiele wygodniej używać klawiatury, ale jak kto woli. Całą akcję podziwiamy z boku, mając ogląd na spory wycinek jaskini. Naraz kierujemy oczywiście tylko jednym bohaterem, lecz w każdej chwili możemy przełączać się dowolnie pomiędzy trójką herosów wybranych na początku. Trzeba to robić nad wyraz często, gdyż zazwyczaj jedynie współpraca może zaowocować sukcesem. Przydałaby się jednak opcja przywołania pozostałej dwójki do siebie, gdyż zawsze zostają oni w tyle. Konieczność ręcznego kierowania ich na miejsce potrafi doprowadzić do szewskiej pasji.

Jak już wspomniałam, każda z postaci dysponuje specjalną, unikalną dla niej umiejętnością. I tak na przykład Podróżniczka w czasie potrafi teleportować się przez ściany, a Wieśniak umie oddychać pod wodą. Każde przejście gry wygląda więc nieco inaczej, jako że dysponujemy innym arsenałem środków do przejścia danej planszy. Problem leży jednak właśnie w owym „nieco”. Na osiem wszystkich poziomów w grze, aż pięć jest zawsze takich samych, z tymi samymi zagadkami do rozwiązania. Pozostałe trzy to etapy specjalnie skrojone pod poszczególnych herosów. Jak łatwo więc policzyć, aby poznać historię wszystkich bohaterów należy przejść całość trzy razy, przebijając się przez znajome już, a przez to nudne, etapy. Owszem, rozgrywka może liczyć na jakieś kosmetyczne zmiany ze względu na różne skille naszych podopiecznych, lecz szczerze mówiąc, poza poziomami dedykowanymi specjalnie bohaterom rzadko kiedy można ich użyć z sukcesem. Umiejętność Rycerza poza zamkiem jest kompletnie bezużyteczna. Należy więc nastawić się na nużący backtracking, który skutecznie zniechęca do poznania całej fabuły. Nie miałam najmniejszej ochoty przebijać się ponownie przez jaskinię. Siedem postaci do wyboru to w teorii dobry sposób, by zwiększyć replayability gry, lecz powtarzalność etapów całkiem zabiła ten koncept.

Ni pies, ni wydra

Zagadki w The Cave nie są przesadnie trudne, lecz wymagają pewnej dozy abstrakcyjnego myślenia. W większości opierają się one na odpowiednim manipulowaniu otoczeniem (typu przełączanie dźwigni) lub wykorzystywaniu podnoszonych przedmiotów. Każdy z bohaterów może nieść naraz tylko jeden obiekt, jednak to ograniczenie nie przeszkadza zbytnio, choć gdy nagle okazuje się, że targałeś ze sobą do niczego nie przydatny grat przez pół gry, można się zeźlić. The Cave praktycznie nie wymaga od nas żadnej zręczności, a co za tym idzie nie sprawdza się jako platformówka, bo miłośników gatunku po prostu znudzi powtarzalnością i brakiem wyzwań. Jedyne, co może wymagać od nas pewnej sprawności palców, to konieczność zsynchronizowania naszych bohaterów, gdy do sukcesu wymagane jest odpowiednie zgranie sekwencji ruchów. Jeśli przyjdzie nam zginąć, to nie ma wielkiej tragedii, gdyż jaskinia zaraz uczynnie nas wskrzesi.

Audiowideo na plus

Pod względem grafiki nie mam The Cave nic do zarzucenia. Tła są bardzo ładne i pomysłowe. Szkoda, że sam gameplay nie jest tak różnorodny, jak komiksowa oprawa artystyczna. Szczególnie dobre wrażenie robią plansze dedykowane bohaterom. Zobaczenie wiktoriańskiej posiadłości lub tybetańskiej świątyni wkomponowanych w jaskinię to nie lada gratka. Ładnych widoczków nie można grze odmówić. Animacja także jest całkiem urokliwa. Muzyka za to nie pojawia się zbyt często, lecz jeśli już, to spełnia swoje zadanie. O wiele częściej słyszymy jednak po prostu odgłosy otoczenia. Okazjonalnie odzywa się również sama jaskinia, której słucha się całkiem przyjemnie. Na każdej z plansz spotkamy NPCów i do ich głosów nie ma się co doczepiać. Aż szkoda, że nasza siódemka podopiecznych to niemowy. Myślę, że gra dużo by zyskała, gdyby tylko bohaterowie byli bardziej barwni.

Co tu można jeszcze więcej dodać? Rozczarowałam się The Cave. Oczekiwałam czegoś przełomowego, a zamiast tego dostałam nijaką hybrydę, która nie zadowoli ani fanów platformówek, ani przygodówek. Jest to nieudany eksperyment, który nie potrafił przekuć świetnego pomysłu wyjściowego na produkt godny uwagi. Gdyby sam Ron Gilbert nie był zamieszany w produkcję, mogę się założyć, że The Cave przeszłaby bez większego echa. Może gra nie zasługuje na pochówek gdzieś w mrocznych czeluściach ziemi, ale też nie ma co się nią nadmiernie podniecać. Jeśli dorwiecie ją na jakiejś wyprzedaży, można z ciekawości sprawdzić.

5 PLUSY:
ładna, komiksowata grafika + przy pierwszym przejściu gra się całkiem przyjemnie + siedmiu bohaterów do wyboru z różnymi zdolnościami
MINUSY:
powtarzalność i backtracking przy kolejnych przejściach - rozczarowująca fabuła - słabe elementy platformowe

autorka: Toddziak

   

Komentarze


Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?