Lucius - recenzja

Dodane przez Kami dnia 20.10.2012 14:39

Recenzja wersji angielskiej.

Początkowo mały Lucius nie wzbudził we mnie zbytniego entuzjazmu. Byłam raczej negatywnie nastawiona do przygodówki 3D. Odstępując od swojego jedynego i właściwego 2D nic dobrego z tego nie wyjdzie, prawda? Błąd! Okazuje się, że nie tylko można, ale i czasami trzeba.

Lucek, jak go pieszczotliwie nazwaliśmy w Redakcji, jest połączeniem „Omena”, „Lśnienia” i „Egzorcysty”, więc naturalnie bardziej myślałam o tej grze w kategoriach Amnesii, której nigdy nawet nie zacznę. Całkiem niesłusznie, ponieważ Lucius nie jest horrorem, a jedyne czego możemy się podczas rozgrywki bać, to odkrycie naszego nocnego buszowania po domu przez mamę, która każe nam pójść spać. Nie, tym razem to my jesteśmy antychrystem siejącym zagładę i to my dyktujemy warunki… Chociaż nadal słuchamy rodziców.

Luc, I am your father

6 czerwca 1966 roku na świat przychodzi pierworodny potomek bardzo bogatej rodziny, w której posiadłości oprócz lokaja, służących, kierowcy, mechanika, prywatnego nauczyciela i ogrodnika zastaniemy również osobistego rzeźnika. Dziecko wychowuje się jak na tak bogatą rodzinę przystało, otoczony zabawkami i przymilnymi uśmiechami całej służby, nawet jeśli pałęta się pod nogami. Nadchodzi jednak dzień jego szóstych urodzin, a wraz z nim sam Pan Ciemności ujawniający się jako prawdziwy ojciec Luciusa.

Diabeł poprowadzi nas od bycia zwykłym dzieckiem, do prawdziwego antychrysta, przedstawiając nam kolejne umiejętności. Tak też nie dostaniemy zawrotu głowy z nadmiaru mocy, ponieważ swoje diabelskie talenty zyskujemy stopniowo prawie przez całą grę. Każdorazowo Lucyfer powie nam jak z nowej zdolności korzystać i wykonamy mały test praktyczny. Przygodówki to może nie są gry, w których można łatwo pogubić się ze sterowaniem, ale takie tutoriale wyszły w grze świetnie. Nie tylko tłumacząc mechanikę, ale i wprowadzając przedstawienie relacji Luciusa z jego prawdziwym ojcem i ładnie pokazując rozwój postaci.

Lucius

Notesik z misiem

Jak już się zapewne domyśliliście, głównym celem w grze jest kolekcja dusz od niczego nieświadomych domowników, a te można zebrać tylko w jeden sposób. Zaczniemy już na samym początku gry i zapełnimy imionami nieszczęśników cały nasz notesik z misiem. Lucius zapisuje w nim swoje postępy i przemyślenia na temat kolejnych poczynań, co często przysłuży się nam jako podpowiedź tego, co powinniśmy zrobić. A podpowiedzi będziemy potrzebować często i gęsto. Pozbywanie się domowników, tak aby uniknąć podejrzeń i móc działać dalej, nie jest takie oczywiste i można w grze nieźle utknąć. To powiedziawszy - większość da się przejść z kopyta (oczywiście wliczając dość długie poszukiwania poszczególnych przedmiotów). Wystarczy wczuć się w rozgrywkę i uważnie czytać wszystko co Lucius zapisuje. Przydatne jest także słuchanie rozmów innych.

Dodatkowym utrudnieniem jest rozległa posiadłość z dwoma skrzydłami, w której na końcu poznamy każdy kąt. Czasami przyjdzie nam szukać jednej osoby po wszystkich korytarzach, ponieważ prawie każdy z domowników cały czas się przemieszcza. Nie tylko za osobami będziemy się rozglądać. Jako dziecko, czasami przyjdzie nam być chłopcem na posyłki i biegać po jedną rzecz na drugą stronę domu. Będziemy też musieli odbębniać prace domowe, które uczynią z nas grzecznego chłopca w oczach matki, a także przysporzą się do odwrócenia od nas uwagi, co zaowocuje w prezencie od Lucyfera. Do zdobycia są trzy, gdzie pierwszy jest właściwie w ogóle niepotrzebny, a kolejne dwa ułatwią nam rozgrywkę - ostatnim jest trzykołowy rowerek.

Lucius

Lucius nie będzie się bawić w Sherlocka i żadnych łamigłówek nie przyjdzie mu rozwiązywać. Jako dziecko będziemy wykonywać bardzo przyziemne czynności na drodze do naszego sukcesu, np. psucie urządzeń, podkradanie rzeczy i ogólne wpychanie nosa w nie swoje sprawy. Przyjdzie nam kilkukrotnie połączyć coś w inwentarzu, a także otworzyć sejf. To przygodówka w większym calu niż się spodziewałam, ponieważ całość tak naprawdę składa się z wielu zadań, którymi jest spowodowanie następnych wypadków. Uświadczymy też elementów stealth, kiedy przyjdzie nam w nocy przemierzyć posiadłość, unikając nie śpiących jeszcze domowników. Dwa razy przyjdzie nam też się bronić, ale pierwszy jest tak łatwy, że nie warto nawet wspominać, a drugi stanowi scenę kulminacyjną, o której więcej wspomnę na końcu.

3D nie takie złe

Jak napisałam na wstępie, jest to gra 3D. Tak naprawdę nie wyobrażam jej sobie w środowisku 2D. Zabrakłoby myślę tego klimatu małego dziecka w wielkim domu. Całość rozgrywa się w perspektywie trzecioosobowej z możliwością regulacji oddalenia od postaci scroll’em. Sterowanie jest typowe dla gry 3D - podstawowe kierowanie WSAD’em oraz ruch kamery myszką. Pod klawiszami 1-5 będą znajdować się nasze moce (co ważne, przy aktywnych klawiszach 2-5 nie można wykonywać podstawowych czynności, jak otwieranie drzwi). Q odpowiada za notesik, E za inwentarz, a M za mapę i tych klawiszy będziemy używać często. Lewy Shift pozwoli nam na szybsze przemieszczanie się. Przytrzymaniem Spacji można pominąć przerywnik filmowy. Jak to w prawdziwym życiu, będziemy mogli podnieść wiele przedmiotów, ale tylko niektóre Lucius zabierze do inwentarza, co jest sygnalizowane przez odpowiedni kursor.

Lucius

Ciemna strona mocy

Trzeba przyznać, że gra bardzo mi się podoba, ale by być sprawiedliwym - ma również kilka wad. Pierwszą i najbardziej zauważalną jest wygląd postaci. Data premiery była kilkukrotnie przekładania i chociaż przez dodatkowy rok zatrudniono osoby z zewnątrz, aby przerobić trochę skrypt oraz cut-scenki, poprawiono dubbing i wiele mniejszych rzeczy ogólnie, to jednak czas odcisnął swoje piętno. Nie jest tragicznie, przygodówki to nie jest gatunek do popisów w dziedzinie 3D, ale gra przez swoją specyfikację nie szczędzi nam widoku wszelkiego rodzaju śmiertelnych obrażeń. A że postacie wyglądają jak wyglądają, dlatego czasami można się bardziej uśmiać niż przerazić okrucieństwem małego Lucka. W tym temacie miałam mieszane odczucia, bo z jednej strony uświadczymy sporej dawki przemocy (na której widok często robiłam wielkie oczy i automatycznie zasłaniałam ręką rozdziawione ze zdziwienia usta – twórcy nieźle tu pojechali), a z drugiej czasami te sceny wyglądają jak wypadki z Oszukać Przeznaczenie, gdzie człowiek pod taflą szkła zamienia się w czerwony balon, który rozbryzguje się na wszystkie strony. Jakoś wątpię aby rana wylotowa z przodu czaszki powodowała oderwanie się skóry z całego nosa. Tego typu rzeczy. Jeśli już zdecydowano się pokazać wszystko i to w zwolnieniu, to jednak powinien to być mocny element, a nie jest. Chociaż muszę przyznać, że jakkolwiek szokujące by to nie było, to zdecydowanie dużo bardziej wolę zobaczyć nad czym tak się starałam, niż żeby zostało to ucięte i przedstawione w domyśle.

Kontrastując, sama rezydencja prezentuje się bardzo dobrze. Jest pełna szczegółów, które wpływają na większe odczucie realizmu. Tak samo światło - choć chłodne w tonacji, to jednak bardzo naturalne. Sama rozgrywka w grze trwa dobrych kilkanaście miesięcy, więc uświadczymy nie tylko zmian pory dnia, ale i roku. Dodatkowo uraczy nas bardzo klimatyczny soundtrack.

Lucius

Kolejnym minusem jest zakończenie. Wspomniana już wcześniej walka kulminacyjna nie powinna się nigdy znaleźć w przygodówce. Nie chcę zbyt dużo na ten temat zdradzać, ale ma ona dwa etapy, gdzie w drugim musimy trochę pokombinować podczas ratowania własnego życia. A było tak dobrze... Skąd w ogóle tak chybionypomysł? Zgoda, pierwszy etap może być trochę komiczny, ale na pewno nie na tyle aby robić z tego bonus po zakończeniu gry, gdzie będziemy mogli rozegrać podobną sytuację jeszcze raz w dwóch lokacjach. No c’mon, co to ma być? Czy ktoś w Shiver Games stwierdził, że jest za mało akcji w nieustannym ciągu morderstw? Jakby tego było mało, kiedy w końcu przebijemy się przez tą torturę - niespodzianka! Koniec gry. Dosłownie koniec, od razu polecą napisy. Żadnej cut-scenki na zakończenie, żadnego porządnego podsumowania. Pozostawieni jesteśmy z wątpliwym ujęciem powoli oddalającego się głównego wyjścia/wejścia posiadłości. Mało tego, po zakończeniu napisów scena leci dalej i dalej, w końcu widać linię deszczu, który uderza w chodnik tylko do pewnego momentu. I kiedy w końcu zaczynam myśleć, że to outro będzie trwać po wieczność - skok do menu. Jeszcze nigdy nie widziałam równie niedopracowanego zakończenia.

Lucius

W sam raz na Halloween

Mimo tak kardynalnego przewinienia - polecam Luciusa każdemu, kto wie, że gra to gra i że jeśli podczas rozgrywki małe dziecko wymorduje cały dom, nie oznacza to, że ktoś popiera, aby dzieci latały od razu z bronią w ręku.

Świetnie się bawiłam podczas tych wakacji od ratowania świata. Po raz pierwszy od bardzo dawna długotrwałe czasami poszukiwanie rozwiązania nie napawało mnie zniechęceniem i chęcią sięgnięcia po solucję, a wręcz przeciwnie - coraz bardziej determinowały do (trzeba przyznać) kolejnego morderstwa. Cała otoczka dziecka z piekła rodem bardzo mnie urzekła, a najbardziej chyba krzyże, które są porozwieszane po domu odbierając nam nasze diabelskie moce, które od razu wracają jeśli krzyż odwrócimy. Genialne w swojej prostocie. Rozgrywka zajęła mi ok. 8h, ale może zając też więcej lub mniej, w zależności od tego ile czasu zajmie każdemu obmyślenie kolejnego niecnego planu. Tak czy owak - świetny prezent na zbliżające się Halloween.

8 PLUSY:
wreszcie nie ratujesz świata + szatańsko wciągająca + Diabeł jest dobrym nauczycielem + klimatyczna muzyka + gra nie oszczędza widoku twoich starań (18+!) + realny świat – logiczne zagadki + dobrze przedstawiona historia + ładnie wyglądające otoczenie
MINUSY:
mina Luciusa niezbyt szatańska - jak na tak wiele przybliżeń postacie mogłyby wyglądać lepiej - można się zaciąć na amen - ech… zakończenie

Autorka: Kami

   

Komentarze


1004 #1 twig
dnia 20.10.2012 16:11
Recenzja na tydzień przed premierą gry?
165 #2 Kami
dnia 20.10.2012 17:25
6 dni Wink2
1004 #3 twig
dnia 20.10.2012 17:41
Ten tekst opisuje ostateczną wersję gry (review), czy jedną z wersji przedpremierowych (preview)? Jeżeli to jest recenzja a nie opis wersji przedpremierowej, to gratuluję - jest to pierwsza na świecie recenzja tej gry.
165 #4 Kami
dnia 20.10.2012 17:52
Nie, chyba grecy nas wyprzedzili. Ale dziękujemy i tak. Smile2
10 #5 Elum
dnia 20.10.2012 18:55
Również gratuluję, ale... nie obowiązuje Was żadne embargo? Nie bez powodu recenzje gier wysypują się zwykle w dniu premiery. Zazwyczaj nie wolno ich publikować wcześniej.
165 #6 Kami
dnia 20.10.2012 19:40
Czasami owszem Smile2 a z tego co się orientuję, większe portale przeważnie piszą o grach przed premierą, a nie po Wink2 Choć też zależy od producenta/wydawcy. Czy macie panowie jakieś uwagi lub przemyślenia o grze, bądź tekście?
10 #7 Elum
dnia 20.10.2012 20:05
Jasne, że większe portale piszą o grach przed premierą - przecież z tego żyją. Ale recenzje, tym bardziej na większych portalach, ukazują się nie wcześniej niż w dniu premiery.

Przemyślenia będę miał może za parę miesięcy. Na razie mnie do tej gry nie ciągnie.
292 #8 Przemo
dnia 20.10.2012 20:30
Z tego co widzę po różnych stronach, to często recenzje są też publikowane przed premierą gry. Również w prasie. Przykład - recenzja nowego Assassina w CDA. Premiera na konsole 30.10, pismo z recenzją wychodzi 23.10.

Recenzja angielskiej wersji Harvey'a również pojawiłaby się kilka dni przed premierą, gdybym tylko miał czas do niej przysiąść wcześniej. Wink2
1004 #9 twig
dnia 20.10.2012 21:01
Harvey miał angielską premierę na początku 2011 roku, więc chyba rzeczywiście miałeś mało czasu, skoro recenzja pojawiła się kilka dni temu.
292 #10 Przemo
dnia 20.10.2012 21:20
Mam oczywiście na myśli angielską wersję gry Harvey's New Eyes, której premiera odbyła się 16 października tego roku. W tym samym dniu pojawiła się recenzja na AZ.
165 #11 Kami
dnia 21.10.2012 08:36
@Elum - całkiem niesłusznie. Gra jest naprawdę super Up
29 #12 SpokoWap
dnia 21.10.2012 12:50
Polska wersja bardzo pożądana. Jeśli czyta to jakiś dystrybutor - my to chcemy! ;-)
1004 #13 twig
dnia 21.10.2012 17:05
Za niedługo będzie pewnie na cdp.pl
729 #14 Evillady
dnia 26.10.2012 14:14
Dla wyjaśnienia - recenzowana była kopia recenzencka gry (wybaczcie powtórzenie), którą dostaliśmy bezpośrednio od Lace Mamba Global. I rozwiewając wątpliwości - nie mieliśmy embargo na jej publikację. Staramy się po prostu w miarę możliwości, żebyście mogli u nas przeczytać recenzje nowych gier tak szybko, jak to tylko jest możliwe. Embargo jest rzeczą bardzo indywidualną ustalaną przez każdego developera/wydawcę/dystrybutora odrębnie dla każdego tytułu i medium. Czasem jest globalne embargo dla wszystkich czasem ktoś dostaje exclusive czasem go nie ma. Zatem ukazywanie się recenzji w dniu premiery gry nie jest regułą.
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?