Gabriel Knight III: Krew Świętych, Krew Przeklętych - recenzja

Dodane przez korowiow dnia 11.04.2006 18:18

BLUŹNIERCZE TEORIE, WAMPIRY I UKRYTY SKARB

O każdej części Gabriela Rycerza można by napisać opasłe książki - wszystkie posiadają niesamowicie rozbudowaną fabułę, tysiące linii dialogowych i skomplikowane zagadki. Widać też w nich wyraźnie postępy w grafice gier (już o tym niegdyś pisałem - pierwsza część - komiksowa 2D, druga - film interaktywny i niżej omawiana "trójka" - pełen 3D). Nie tak dawno temu zachwycałem się drugą częścią przygód słynnego Shattenjagera (a jest się czym zachwycać) i wkrótce po tym wpadła mi w ręce ostatnia odsłona trylogii. Z wielką nadzieją, ale i pewnymi obawami (w końcu gra jest w 3D, a 3D z roku 1999 to prehistoria) odpaliłem tę przygodówkę. Fabuła gry (a wprowadza w nią klimatyczne i niewiele mówiące intro) jest tak skomplikowana i poplątana, że potrzeba by mnóstwa czasu i niesamowitej pamięci by pojąć ją całą. Nic dziwnego, stworzyła ją, tak jak i w porzednich częściach, znana pisarka Jane Jensen. Poprzestanę więc na skrótowym jej przedstawieniu.

Do niewielkiego francuskiego miasteczka Rennes le Chateau (autentyczne miasteczko) przyjeżdża łamacz niewieścich serc, z bujną blond fryzurą, obcisłym T-shirtem uwydatniającym bogatą muskulaturę, luzackim amerykańskim akcentem, wiecznie zapijaczony i nieogolony pisarz, potomek niemieckich Shattenjagerów (Łowców Cieni) Gabriel Knight. Oczywiście nie robi tego z własnej woli - działa on z ramienia szkockiego księcia Jamesa Stewarta,którego syn został porwany w Paryżu. Nasz nieustraszony bohater zaszywa się w miejscowym hoteliku i rozpoczyna śledztwo na własną rękę. Po chwili do miasteczka przybywa jego przyjaciółka, azjatycka piękność Grace Nakimura. Ta preferuje głównie spędzanie czasu przed ekranem komputera i szukanie wskazówek dotyczących mającego się znajdować w okolicy skarbu. Z tego samego powodu odwiedza ich hotelik zorganizowana grupa wycieczkowa, która pod pretekstem wczasów i wypoczynku na słońcu bierze się ostro do pracy. Nie powiem wiele więcej, ale jeśli do całej historii dodam wampiry, oparte na naukowych faktach badania nad ukrytymi wskazówkami w obrazach, zaszyfrowany dokument Le Serpent Rouge, masonów, templariuszy zakon Syjonu i alernatywną (zgoła odmienną od tego, co uczą nas na katechezie) historię Jezusa, nie stroniącą od szokujących hipotez to przyznacie sami, że mamy gotową nitroglicerynę! A zakończenie, jakie dane nam będzie zobaczyć, wbija w fotel.

Bez wątpienia fabuła stanowi najmocniejszą stronę gry. 8000 mówionych linii dialogowych przekonuje chyba każdego. Naprawdę dużo czasu spędzimy wsłuchując się w rozmowy bohaterów i oglądając filmowe przerywniki. GK3 to nie tylko gra. To cała epicka opowieść, poparta w dodatku autentycznymi faktami. Posunięto się nawet do odtworzenia z dużą wiernością lokacji z Rennes Le Chateau. Ptrzyjrzyjmy się jednak rzeczy, która najbardziej zmieniła się od czasów GK2...

Grafika. Tu trzeba przyznać, że czegoś takiego nie spotkałem w żadnej przygodówce. Gra zrobiona jest w... pełnym 3D, z możliwością dowolnego poruszania i obracania kamerą. Przytrzymując lewy klawisz myszy poruszamy się do przodu, tyłu i na boki (jak w rasowych FPP), zaś trzymając prawy "strafe'ujemy" i poruszamy w górę i dół. Może brzmi to i skomplikowanie, ale jest dziecinnie proste w dostosowaniu się. Niestety, sama grafika wyraźnie trąci myszką. Lokacje, które spotkamy, są rozmyte i brzydkie, dość paskudnie wyglądają też postacie i ich mimika. Gra działa do rozdzielczości 1024x768, ale cóż z tego, jeśli brakuje szczegółów? Nie lepiej wyglądają też filmiki, które są prerenderowanymi cut-scenkami w niskiej rozdzielczości (nienawidzę takiego rozwiązania). Ogólnie rzecz biorąc - marnie... Nie jednak o grafikę w takich grach chodzi. Idźmy więc dalej.

Oprawa dźwiękowa. (Tutaj należy powstać i złożyć ukłon przed twórcami muzyki i dźwięku do GK3). Jest po prostu perfekcyjnie! Genialna muzyka (szczególnie w początkowym menu), w której często i wyraźnie pobrzmiewają inspiracje Angelo Badalementim (tego od Twin Peaksa), świetny, luzacki głos Knighta, pasujący do postaci głos Grace, znakomity francuski akcent mieszkańców Rennes Le Chateau i okolicznych turystów sprawiają, że GK3 jeszcze bardziej pozwala nam zagłębić się w swoje tajemnice. A jest ich niemało, oj...

Tu dochodzimy do olbrzymiego zgrzytu gry, czyli zagadki, które storzono chyba tylko po to, żeby gracze pozbyli się zębów ze szczęk i włosów z głowy. O ile granie jako Gabriel Knight można potraktować jako względnie proste, tak kiedy do akcji wkracza Grace... ręce opadają a głowa ciężko uderza o klawiaturę. Zagadka Le Serpent Rouge to chore nieporozumienie! Jeśli nie macie doktorata z geografii, łaciny lub geometrii (a najlepiej z trzech), to nawet do niej nie zaglądajcie! Podczas jej rozwiązywania nie spuszczałem ani na chwilę oczu z solucji. Pamiętacie "niemożliwą" zagadkę ze składaniem zdania po niemiecku z nagrania na taśmie w GK2? Tutaj będziecie musieli przebrnąć przez coś podobnego, tylko że po... łacinie. Geez... I mimo iż z szafy wygrzebałem stary egzemplarz "Nieznanego Świata" o zagadce Rennes-Le-Chateau (wraz z geometrycznymi wykresami), a w mrokach pamięci odszukałem oglądany niegdyś odcinek "Nie do wiary" o tej samej tematyce, nie mogłem przebrnąć przez tę zagadkę.

Gra została zlokalizowana w sposób kinowy, czyli moim zdaniem najlepszy z możliwych. Poziom zaś tego spolszczeia jest, w moim odczuciu, doskonały. Nie wyłapałem bodaj żadnego błędu ortograficznego czy literówki, znakomicie przetłumaczono też wszystkie związki frazeologiczne i idiomy. Bardzo zpodobał mi się także jeden z motywów: Grace widzi, jak jej znajomy kreśli na piasku wyraz po łacinie "SUM". Nie wiedząc, co on znaczy, komentuje to w ten sposób: 1) po angielsku: nie wiedziałam, że interesuje się matematyką. (z ang sum - suma) 2) po polsku: nie wiedziałam, że interesuje się rybami. Przykład mały, ale jakże fajny! Miłe jest również to, że słów "fuck up" bynajmniej nie przetłumaczono jako "schrzanić" ;).

W ten sposób dobrnęliśmy do końca recenzji. Myślę, że najlepszym podsumowaniem będą słowa samej twórczyni serii GK, Jane Jensen, w udzielonym dla UPIR wywiadzie:

"Jeśli jesteś graczem, który szuka horroru, typowo amerykańskiej historii o wampirach, możesz czuć się rozczarowany. Ale jeżeli jesteś kimś kto jest wrażliwy na uroki tajemnicy takiej jak Rennes-le-Chateau - jeżeli lubisz historię, religię, tajemne stowarzyszenia, konspiracje itp. to ci się spodoba."

8 PLUSY:
FABUŁA! + autentyczne wydarzenia + dźwięk + spolszczenie + po prostu GK
MINUSY:
niedzisiejsza grafika - ekstremalne zagadki - brzydkie cut-scenki

autor: Korowiow

AZ42-43
   

Komentarze


Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?