ON/OFF Targi Elektroniki Użytkowej i Gier - komentarz

Dodane przez mertruve dnia 01.11.2010 22:05

ON/OFF Targi Elektroniki Użytkowej i Gier
22-24 październik 2010 Warszawa - Komentarz

Na wstępie. Poniższy artykuł nie jest w żadnym wypadku żadną relacją, bo tą, w dodatku bardzo dobrą, popełniła Evillady i moje pisanie byłoby jedynie powielaniem czegoś, co zostało już zrobione. Skupię się na komentarzu z trochę innego punktu widzenia. Mianowicie gracza, lubującego się w nowoczesnych technologiach. A co dla takiej osoby miało do zaoferowania ON/OFF? Nic. Niestety nic.

Od razu zaznaczyć muszę również, że na PGA nie byłem, ale patrząc na relacje redaktorek AZ, była to niezwykle udana impreza. Nic więc dziwnego, że od ON/OFF oczekiwano wiele. Na początku oczywiście. Z czasem te oczekiwania malały, proporcjonalnie wprost do coraz liczniejszych komentarzy, że impreza ta może okazać się niezłą pomyłką. No i okazała się. Ale pomyłką to za duże słowo. Po prostu była niedopracowana. I to bardzo.

A miało być tak pięknie

Miało. Przecież organizatorem całości były Poznańskie Targi, czyli ludzie zajmujący się zaledwie rok wcześniej PGA. Pytanie: czy Warszawa ich przerosła? Czy może nacisk ze strony stolicy był zbyt duży? Albo wręcz przeciwnie: skoro jesteśmy w stolicy, w Warszawie, mamy tutaj kilka milionów osób, to możemy właściwie nic nie robić, a i tak wszystko się uda. No i się nie udało. Bo targi okazały się zbieraniną dziwnych pomysłów i niewykorzystanego potencjału. Największym błędem było miejsce. Jedna hala, w dodatku usytuowana w takim, a nie innym miejscu (spróbujcie tam dotrzeć na piechotę... powodzenia!), kilkanaście miniaturowych stanowisk - aż dziw bierze, że oficjalne dane podają 59 producentów! - i słaba organizacja to największe grzechy ON/OFF. Są także małe plusy, na nich jednak skupię się na końcu.

Gdzie te technologie?

Nie znalazłem. A szukałem dosyć dokładnie. Właściwie to większość stanowisk było ułożonych ot tak, byle było. Niby mieliśmy 4 sekcje, ale właściwie żadna nie została wykorzystana do końca. Oczywiście, głośniki zrobiły na mnie wrażenie. Ale designem, bo nie samymi możliwościami. Zgodnie ze słowami Evillady, był taki szum i krzyk, że nie dało się słyszeć poszczególnych urządzeń. Kuriozalna okazała się sytuacja stoiska Asusa, gdzie w specjalnie wyciszonym pomieszczeniu pokazywano nowy model NX90 (notabene perełka wsród notebooków, choć patrząc na rozmiary jest to już prawie komputer stacjonarny). Co w tym dziwnego? Ano to, że wyciszone pomieszczenie znajdowało się tuż obok sceny! Tak! Obok sceny, gdzie co chwilę ktoś krzyczał do mikrofonu, a przed nią siedziało i stało mnóstwo osób. Nie muszę chyba komentować tego, że wyciszone pomieszczenie wcale nie było takie wyciszone?

Największe wrażenie zrobiły na mnie monitory i ekrany, zarówno Toshiby, jak i LG, czy Samsunga. 3D robi piorunujące wrażenie i nawet powiedziałem do Kami, że za dobre dwa lata będzie to przyszłość w domu każdego przeciętnego obywatela. Czas pokaże jednak w którą stronę to wszystko pójdzie. Bo o ile okulary spisują się świetnie i są wygodne (wygodniejsze od tych kinowych), to jednak nie dla wszystkich. Bo co z osobami, które noszą okulary na codzień? A ekrany 3D bez okularów nadal mają spore problemy z odświeżaniem, nie mówiąc o trudnościach ze zmianą pozycji. Jeżeli tylko przechylisz źle głowę, tracisz cały efekt. Sporo pracy przed inżynierami. No nic, skoro nie było technologii, a ta którą pokazano jest już dobrze znana i właściwie nic nowego się nie ukazało, to pora skupić się na najważniejszych rzeczach, dla ludzi takich jak ja! I zresztą cała redakcji. Czyli grach!

No, ok, ale gdzie te gry?!

Powtórzenie podtytułu nie jest błędem, ani nawet żartem, jeśli już to ponurym. Bo gier też nie było. A te co były, raptem kilka, to raczej śmiech na sali. Wspomniany przez Evillady Kinect zawiódł chyba wszystkich. Jest podobnie casualowy co Wii, ale ma większe problemy z czasem reakcji. Opóźnienia są spore i nie wiem czego jest to wina. Moc obliczeniowa konsoli jest całkiem spora. Może problem leży w samej kamerze? Przecież EyeToy, zabawka znana z PS2 spisywała się dobrze. Moim zdaniem Kinect przegra bój z PS Move, dopóki nie wymyślą jakiegoś ulepszenia.

Niestety Move'a na targach nie było. A szkoda, bo dopiero co wyszedł i pokazanie go mogło nieźle nakręcić sprzedaż. Chociaż patrząc na ilość osób, które znalazły się na targach nie byłbym tego taki pewien (ponad 5 razy mniej niż na PGA sprzed roku). Pokazano natomiast WII. Bardzo fajnie, ale gry, które wyszły wraz z konsolą, mającą już bagatela na koncie 5 lat, a 4 jeżeli chodzi o sprzedaż, to nie jest szczyt marzeń. Po co pokazywać towar, który jest tak stary? Przecież Nintendo testuje prototypy nowego DS'a, pozwalającego odtwarzać 3D. Można było sprowadzić takie zabawki, trochę ponakręcać ludzi, zachęcić. Nic z tego. Wii to najbardziej casualowa rozgrywka jaka istnieje. Jeszcze gdyby na stoiskach królowała ZELDA, cokolwiek, zrywającego z wizerunkiem "gracza niedzielnego", ale nie! Wiem, że boks i ping-pong wyglądają bardzo słodko, ale nie jest to marzeniem gracza, wychowanego na j-rpgach i przygodówkach. Podobnie było dalej. Starcraft 2, jest już od pewnego czasu na rynku i na pewno nie była to żadna nowość. Fable 3 została za mało nagłośniona na targach, żeby przyciągnąć sporą liczbę osób do stoiska, a szkoda, bo dzieła Petera Molyneux są niewątpliwie oryginalne. A już jedynka Fable pokazała, że oryginalne rpgi mają się dobrze.

CS'a nawet nie skomentuję, bo w to zagrywa się co drugi dzieciak na podwórku i organizowanie turnieju CS'a jest wręcz tradycją. Cieszył występ ekipy z Fear Factory. Miło było zobaczyć profesjonalistów. Tron w porównaniu do Evillady mi się nie podobał. Efekt 3D taki sobie, a sama rozgrywka do bólu przypominała wszelkie typu Prince of Persia i inne action-adventure. Nic oryginalnego, nic nowatorskiego, nic ciekawego. O wiele bardziej, oczywiście na minus, zaskoczył mnie Chopin. Idea szczytna, ale nic poza tym. Zgadzam się całkowicie z Evillady, że nijak miały się nuty i wciskanie klawiszy do granej melodii. Za to aranżacje super. Zresztą koncert promujący grę był najjaśniejszym, obok występu Ireneusza Krosnego, punktem programu w piątek, poświęcony w całości dla dziennikarzy.

W takim razie jakie plusy?

Niewątpliwie plusem były czekoladki Microsoftu. Oczywiście, to tylko żart. Choć naprawdę były dobre. Plusem był dział retro. Zgodzę się z moją koleżanką z redakcji, że pogranie na starych konsolach robiło spore wrażenie. Mogłem odświeżyć sobie miłe wspomnienia z nintendo (u nas wydana podróba o nazwie Pegasus) oraz Super Nintendo, na której zagrywałem się jako małe dziecko. Podobnie Sega Saturn i inne niemniej ciekawie konsole. Wszystko to sprawiło, że poczulem się jak prawdziwy gracz, który ma za sobą tyle historii, a przed sobą zapewne jeszcze więcej, choć tego akurat na targach nie pokazali (poza wspomnianym Kinectem). Plusem największym było spotkanie części redakcji, ponarzekanie na mój brak czasu i obsuwę w tekstach, oraz pozwiedzanie choć trochę Warszawy, a w szczególności późnego siedzenia w KFC. Na targach plusem były hostessy. Piękne panie zawsze są ozdobą tego typu imprez, gorzej, że w tym przypadku można powiedzieć, że były jedyną atrakcją. Szkoda, bo potencjał był. Miejmy nadzieję, że zostaną wyciągniętę odpowiednie wnioski i za rok będzie lepiej.

Autor:mertruve

   

Komentarze


729 #1 Evillady
dnia 03.11.2010 01:05
No i cóż znaczy męski punkt widzenia! Krótko, treściwie i przede wszystkim na temat technikaliów, które ja w swojej relacji pominęłam. Genialne uzupełnienie! Nawiązując do stoiska retro - napiszemy o nim szerzej jako, że po pierwsze warto, a po drugie otrzymaliśmy informacje z pierwszej ręki. :)
210 #2 mertruve
dnia 03.11.2010 22:49
dzięki EvilWink2 Nie chcialem sie rozpisywac, bo ty to zrobilas bardzo dobrze. Moglem wiec jedynie skupic sie na tym, co ty pominelas albo tylko napomknelas:) Dobrze, ze sie uzupelnilismy:)
729 #3 Evillady
dnia 04.11.2010 22:03
Ja tę część pominęłam, bo po prostu wiedziałam, że opiszesz ją lepiej ode mnie. A tak na marginesie... Twoją fotkę z tej relacji, to sobie normalnie wydrukuję i nad łóżkiem powieszę. Grin
210 #4 mertruve
dnia 05.11.2010 01:59
taaaa... jak reklama jogurtu;/
729 #5 Evillady
dnia 05.11.2010 22:30
No mert nie wiem, co Ty tam sobie nad łóżkiem wieszasz, ale jeśli o mnie chodzi to zapewniem Cię, że nie są to widoczki z jogurtami w tle. MrGreen
210 #6 mertruve
dnia 06.11.2010 14:28
jesli ma tam zawisnac moje zdjecia, to moge jedynie zgadywac, ze wieszasz sobie sceny z horrorowSuperBad
729 #7 Evillady
dnia 07.11.2010 15:59
Dla własnego, dobrze pojętego bezpieczeństwa - nie potwierdzam, nie zaprzeczam. Lol2
165 #8 Kami
dnia 08.11.2010 01:03
Pf, a gdzie pochwała dla fotografa? Pfft
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?