Dracula 3: The Path of the Dragon - recenzja

Dodane przez Madzius888 dnia 17.04.2010 18:32

Dracula 3: Droga Smoka to kolejny tytuł, który nasi zachodni sąsiedzi mają już od dwóch lat. Nie narzekajmy jednak, gdyż i my, w najbliższym czasie, będziemy mogli zagrać. Czy warto sprężać się, by dostać egzemplarz od razu po premierze?

Mała wioska na Półwyspie Bałkańskim. Według miejscowej ludności niedawno zmarła "doktór" Martha była wcielonym aniołem. Po wypadku, w którym poparzeniu uległa połowa jej twarzy, porzuciła ona obiecującą karierę w wielkim świecie i zamieszkała na wsi, by prowadzić badania nad tajemniczym syndromem „P” oraz zatroszczyć się o mieszkańców.

Tak, droga Jane Seymour a.k.a. dr Quinn byłaby z niej dumna. Różnica pomiędzy tymi dwoma paniami jest jednak zasadnicza: dr Martha umiera w tajemniczych okolicznościach, a ludzie twierdzą, że… grób lekarki posiada magiczne właściwości oraz domagają się jej kanonizacji.

Watykan nie przepuści okazji, by przypodobać się miejscowej ludności. Tutaj też zaczyna się zadanie przewidziane dla monsignora Arno Morianiego: musi odkryć, czy doktor prowadziła przykładne życie, zbadać przyczyny śmierci oraz rozwiać wszelkie ewentualne wątpliwości.

Gdzie tu miejsce dla wampira?

Wystarczy dodać, że rzeczoną wioską jest Vladoviste w Transylwanii, nad którą góruje zamek Wlada Drakuli, a ludzie chorujący na syndrom „P” mają na ciele ślady ugryzień dwóch zębów. Profil śledztwa szybko więc się zmienia. Watykańskich przełożonych księdza interesuje teraz, by Moriani zajął się kwestią wampirów, a dokładniej: by udowodnił ich… nieistnienie. Jak można się domyślić, zadanie to okaże się niewykonalne.

Dwanaście prób Herkulesa w mrocznym wydaniu, czyli: gdzie tu miejsce dla Drogi Smoka?

Najpierw warto by dowiedzieć się, czym ona jest. Może pamiętacie, że przydomek Księcia „Drakuli” oznacza „smoka”, a właściwie: „syna smoka”. Zatem owa ścieżka ma doprowadzić podążającego na audiencję do samego Wlada oraz umożliwić mu otrzymanie mrocznego daru, jeżeli władca będzie miał na to ochotę. Droga nie jest w znaczeniu dosłownym: szlakiem lub miejscem. To siedem prób, które doprowadzą odważnego do Księcia, a jednocześnie: do stanu, w którym pokona strach oraz… zatraci człowieczeństwo. Oczywiście na każdym etapie może odpaść: umrzeć, bo z samej drogi nie ma już odwrotu. Kto i kiedy podejmuje wyzwanie? Komu udaje się dotrzeć do końca, a kto odpada na starcie? Tego właśnie będziemy musieli dowiedzieć się jako Ojciec Moriani.

Angelus Domini, nuntiavit Mariae et concepit de Spiritu Sancto

Nietrudno domyślić się, że w Draculi 3 powinien dominować nastrój rodem z horroru i z całą pewnością osiągnięto cel! Wszystko zostało wykonane w 3D, a w kolorach zamiast czerni dominują raczej granaty, fiolety i miedzie, co wygląda fascynująco. Zamiast teł wykonanych idealnie w każdym calu, postawiono raczej na ogólny efekt: skupiono się na elementach animowanych, jak mgła, która unosi się absolutnie wszędzie. Dlatego też tytuł ma naprawdę spore wymagania sprzętowe. Podobało mi się też, że zastosowano zabieg znany z Darkness Within: w bardziej emocjonujących momentach ekran na moment staje się biały, a kamera automatycznie przekierowuje nas na ciekawe obiekty. Efekt zastosowano w znacznie okrojonej wersji, ale też zdarzyło mi się podskoczyć z zaskoczenia.

Świetnie dobrano również muzykę. Dominują niepokojące instrumenty smyczkowe. Różnorodne melodie dla różnych etapów przygody. Nie czuję się kompetentna do oceniania, na ile mówią z rumuńskim zabarwieniem, jednak na pewno egzotyczny akcent był ;)

“Get ready to join the very last crusade”

Najkrócej zagadki można porównać do tych znanych z serii Sherlock Holmes. Tak jak w Przebudzeniu zbierzemy naprawdę niewiele przedmiotów: nie ma żadnego problemu, który wymagałby ich połączenia lub modyfikacji w schowku. Większość z łamigłówek wymaga analizy dokumentów i wykonania na ich podstawie odpowiednich czynności, jak wywoływanie zdjęć, laboratoryjne badania krwi i kody do sejfów. Brzmi prosto? Wcale tak nie jest: zwłaszcza, że dokumentów będzie ponad 70…

I nie dajcie się zwieść!

Kilku z pierwszych bardziej złożonych zagadek nie trzeba nawet rozwiązywać - wydajemy się wręcz prowadzeni za rączkę. To jednak tylko wrażenie! Akcja zaczyna się zagęszczać: dostajemy kilka wersji tego samego dokumentu, niepełne bądź sprzeczne informacje, a ludzie przestają być przyjaźnie nastawieni. Ba! Nawet granice między jedną, a drugą próbą zaczynają się zacierać. Uporządkowanie tego mętliku wcale nie będzie łatwe. Na szczęście łamigłówki są raczej logiczne, więc notes, wujek google i damy radę!

Będziemy wyszukiwać słowa w tekście, bawić się układankami, porównywać dzieła sztuki, rozszyfrowywać listy i włóczyć się po labiryntach w piwnicy. Nie ma wyzwań dla ludzi z dobrym słuchem, za to pojawi się kilka losowych – w tym tablica do rysowania, którą dobrze pamiętam z Sherlocka: Tajemnicy Mumii. Niestety można też zginąć: gra przenosi do automatycznego zapisu wcześniej, jednak... jako tradycjonalistka chyba nigdy się do tego nie przyzwyczaję.

Powiew świeżości, ale i tradycja

Bardzo ciekawym dodatkiem do gry jest trzystustronicowa powieść: „Dracula” Brama Stokera oraz... Wulgata – łaciński przekład Biblii. System ten działa na zasadzie „przysłów”: z ponad 1300 stron możemy sobie dokładnie obejrzeć każdą, ale także skorzystać z losowania, by znaleźć taką, która posiada podkreśloną sentencję. Czasem są to po prostu ciekawostki, ale trafi się i tak, że dana myśl pomoże nam w aktualnej rozgrywce, więc warto korzystać z tej pomocy!

Pracy z tłumaczeniem jest więc naprawdę sporo. Nawet jeżeli chodzi tylko o te podkreślone fragmenty z ksiąg. Spolszczenie kinowe jest w sumie poprawne. Muszę jednak zwrócić uwagę na pewną zagadkę: do poszczególnych haseł należy dopasować dłuższe rozwinięcia - peryfrazy. Wbrew pozorom jest to dość trudne, bo użyte konteksty są w Polsce mało znane. Odpuściłam sobie ten problem przy pierwszej grze, ale postanowiłam zmierzyć się z nim za drugim podejściem. Zabrało mi to półtorej godziny, a i tak część dopasowywałam praktycznie losowo. Potem spojrzałam na screena z wersji angielskiej z rozwiązaniem tej zagadki i... naprawdę tłumacze pozwolili sobie popłynąć, parę słówek było luźno powiązanych z oryginałem, a ważny przymiotnik - wyrzucony. Szkoda, że nikt nie popatrzył na całość obiektywnym okiem. To duża wpadka, ale w sumie jedyna większa.

Nie można nie zgodzić się z komentatorami, że Draculę 3 należy traktować jako odrębny wątek niż Draculę-Origin: o pięknej grafice, z trzecioosobowym widokiem kamery i... znacznie prostszą. Jednak fanom poprzedniczki, a także produkcji Wanadoo, na pewno spodobają się pewne momenty, które do tych gier nawiązują: np. musimy pokonać szczury ochraniające korytarz. Z tą zagadką wiąże się zresztą naprawdę fajna rzecz: do jej rozwiązania potrzebujemy pewnego przedmiotu. Jeżeli już go mamy, to korytarze zamkną się z dwóch stron, robi się groźnie i musimy poradzić sobie z zadaniem, zanim przejdziemy dalej. Jeżeli jednak musimy się poń wrócić – wtedy wyjście stoi otworem. Świetnie, że o tym pomyślano! W większości produkcji byłby po prostu bug!

Kod Leonarda da Vinci & Indiana Jones i poszukiwacze zaginionej Arki

Doskonałą sferę zagadek uzupełnia bardzo ciekawa fabuła. Już wiecie co nieco o doktor Marcie, naszym głównym bohaterze – advocatus diaboli Arno Moriani. Nie wiecie jeszcze, że akcja dzieje się w roku 1920, więc cały czas towarzyszy nam spuścizna działań wojennych i... sami zobaczycie.

Wady nie-wady

Na pewno niektórzy uznają za minus brak systemu bonusowania za rozwiązanie dodatkowych zagadek. Faktycznie, jest to trochę zaskakujące, zwłaszcza jeżeli popatrzymy na nowsze produkty Kheopsa, z których każdy ma tzw. „punkty inteligencji” sumowane na końcu. Nie przeszkodzi to jednak tym, którzy lubią zmagać się z problemami dla czystej przyjemności. Po prostu: dla prawdziwych hardkorów!

Szkoda też, że nie wykorzystano potencjału zakończenia. Gra jest bardzo nieliniowa, właściwie wiele rzeczy możemy zrobić już na początku, a efekty odczuć dopiero na koniec, natomiast finał wiedzie jedną ścieżką do jednego końca, naprawdę spodziewałam się więcej.

W tego typu grach bardzo trudno uniknąć przesady. Na przykład sposób, w jaki nasz ksiądz rozpala ogień, choć ma dostęp do drewna:

Jedną z większych bzdur jest... samodzielne pobieranie próbki krwi przez głównego bohatera. Na szczęście takich wpadek jest raptem kilka, dominuje raczej naprawdę groźna atmosfera.

Dracula 3: Droga Smoka jest więc zdecydowanie trudniejsza i dłuższa niż poprzedniczki. Ostatni paragraf poświęciłam opisaniu wad, które nie są tak znaczące w obliczu reszty, która jest wręcz bliska ideału! Pewne jest to, że gra nie spodoba się tym, którzy wolą doskonałe graficznie, wesołe lub proste przygodówki, natomiast fani Draculi oraz Sherlocka - zwłaszcza części z Arsenem Lupin w roli głównej - będą zachwyceni!

9 PLUSY:
rozbudowana fabuła + wymagające zagadki + ciekawe efekty
MINUSY:
dla niektórych może być za trudna - parę "dziwnych momentów"

autorka: Madzius888

   

Komentarze


1280 #1 kicitka
dnia 17.04.2010 21:32
Znowu mnie zachęciłaś do zagrania w coś. Przez takie recenzje można zbankrutować.Pfft
660 #2 Madzius888
dnia 17.04.2010 22:25
Chcąc nie chcąc wyszedł mi pean :) Naprawdę warto zagrać :)
1269 #3 crouschynca
dnia 17.04.2010 23:13
Jak gra jest świetna, to jak najbardziej zasługuje na taki peanUp . Ja już wcześniej miałam ochotę zagrać w tę grę (zainteresowała mnie przede wszystkim jej tematyka), a po przeczytaniu Twojej recenzji Madzius mam jeszcze większą chrapkę na Draculę:) .
210 #4 mertruve
dnia 18.04.2010 11:38
Ja tam fanem Draculi nigdy nie bylem (no chyba, ze filmu Copolli), ale akurat ta czesc mnie zachecila - zasluga w tym recenzji:) Moze kiedys... jak skoncze wszystkie te nierozpoczete jeszcze:)
1160 #5 Don Mielon
dnia 18.04.2010 13:26
Mam pytanie - czy ta gra obsługuje panoramiczne rozdziałki?
660 #6 Madzius888
dnia 18.04.2010 13:37
Rozdzielczość to 1024x768 i rozciąga się na całość większych, nie ma czarnych pasków z boku, jak w Draculi Origin.
210 #7 mertruve
dnia 18.04.2010 14:43
Czyli nie obsluguje... ale powinno jakas wygladac. Inna sprawa, ze duzo obecnych gier dostosowuje sie do ustawien obrazu. Np.: nowy Simon, Art of Murder. Moze i Dracula sie dostosuje?
1160 #8 Don Mielon
dnia 18.04.2010 15:26
Uch, 1024x768 rozciągnięte na 16:9? Musi to być strasznie zniekształcone...
210 #9 mertruve
dnia 18.04.2010 15:36
czasami gra sama ustawia odpowiednia rozdzielczosc, albo ucina gore i dol, badz boki. Wtedy nie jest rozciagniete
660 #10 Madzius888
dnia 18.04.2010 19:10
Ja wiem, grałam na takim dużym i jakoś bardzo nie narzekam na rozciągnięcie na szerokość, efekt jest imponujący zwłaszcza przez tę płynącą mgłę, deszczyk, śnieg; detale nie są tu tak ważne.
1169 #11 Ewa Iwa
dnia 11.11.2010 18:32
Jestem świeżo po ukończeni tej gry w zupełnosci zgadzam się z recenzją, gra jest naprawdę dobra ale jak to często w grach bywa dziwne jest zakończenie tej gry. Nie lubię takich złych zakończeń lubię haapy end.
Daję tej grze 9
660 #12 Madzius888
dnia 11.11.2010 21:16
No właśnie, po produkcjach Wanadoo spodziewamy się, że wszystko będzie kolorowo, pięknie, a tu otrzymujemy... właśnie TO, co otrzymujemy. Dobrym, sprawdzonym rozwiązaniem byłoby dopisanie kilku różnych zakończeń. Zawsze wtedy próbuję znaleźć wszystkie, a na końcu jeszcze raz odgrywam tą opcję, która najbardziej mi pasuje Grin
1062 #13 SilverMoon666
dnia 22.07.2011 18:09
Fajna gra trzyma w napięciu i jest mroczna. W sumie grałam tylko w to i Dracula; Początek. Ta jest bardziej ponura, co do klimatu, obydwie dla mnie są ok. Fajnie, że dodali tu takie coś jak ,,Dracula" Brama Stokera do przeczytania, osobiście nie czytałam tego, bo za dużo czasu by mi to zajęło Pfft Poza tym byłam ciekawa co dalej.
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 100% [5 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [0 głosów]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]