CSI: Kryminalne Zagadki Las Vegas - Niezbite Dowody - recenzja

Dodane przez Percival dnia 13.02.2010 19:41

Powiadają, że w życiu są pewne dwie rzeczy: śmierć i podatki. Ja dodałbym jeszcze trzecią: gry z serii CSI: Kryminalne Zagadki Las Vegas. Pojawianie się kolejnych tytułów z tego cyklu, opartego na znanej produkcji telewizyjnej, można było (piszę „było”, bo emisję serialu już zakończono) spokojnie uznać za pewnik.

Nie inaczej jest tym razem. „Niezbite dowody” są piątą z kolei odsłoną serii kryminalnych przygodówek. Począwszy od „CSI: 3 wymiary zbrodni”, gry te napędzane są nowym, trójwymiarowym silnikiem graficznym, co moim skromnym zdaniem nie wychodzi im na dobre. Zastosowany ‘endżajn’ nie oferuje niestety wyjątkowych wrażeń wizualnych – tekstury są rozpikselowane, a modelom postaci daleko do ideału; określiłbym je jako „plastikowe”, jeśli wiecie co mam na myśli. Z drugiej strony na ich twarzach naprawdę widać emocje, mrugają oczami, itp. W sumie nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i dzięki takiej stylizacji (pytanie brzmi: zamierzonej czy nie?) nie doświadczymy realistycznego widoku Catherine Willows, kobiety po przejściach (czytaj: mającej zbyt wiele operacji plastycznych aktorki Marg Helgenberger, wcielającej się w tę postać).

Oprócz tych postaci naszym towarzyszem będzie Grissom; Sary w tej części brak.

Zdecydowanie lepiej prezentuje się oprawa muzyczna ( a raczej głosowa:)). Podczas grania towarzyszy nam całkiem miła dla ucha muzyka. Oprócz niej najczęściej słychać jeden, całkiem fajny motyw, który na początku mi się podobał, ale z biegiem czasu zaczął nużyć. W końcu ileż można słuchać tego samego? Za to głosy – rewelacja! Ponownie zatrudniono serialowych aktorów, a to bądź co bądź gwarancja wysokiej jakości dubbingu. Zauważyliście pewnie na powyższym screenie, że gra została spolszczona. Polonizacja została wykonana kinowo – słuchamy angielskich głosów i czytamy polskie podpisy (i bardzo dobrze! Nie wyobrażam sobie polskich aktorów). Przy tłumaczeniu nie ustrzeżono się drobnych błędów (literówki, jeden błąd ortograficzny), ale nie wpływają one na odbiór całości. Co ciekawe pokuszono się również o przetłumaczenie wszystkich napisów na przedmiotach, np. zdjęciach, puszkach, itp. Wymagało to pewnie mieszania w kodzie gry, ale efekt nie jest zły ( o, taka mała rymowanka:)).

Po rozpoczęciu rozgrywki tradycyjnie stajemy przed zadaniem rozwiązania 5 spraw, odblokowywanych jedna po drugiej. Nieraz, podobnie jak w poprzednich częściach, są one ze sobą powiązane ( np. spotkamy ponownie starych „znajomych”). Dość powiedzieć, że zadania przed nami stawiane są faktycznie interesujące i wciągające, a rezultaty śledztwa nieraz mnie zaskakiwały. Niejednokrotnie zabójcą okazywał się ktoś, kogo w ogóle bym nie podejrzewał – w tym tkwi urok CSI.

Żeby jednak złapać winnego, potrzebne są obciążające go dowody. W CSI ich analizę rozbudowano do tego stopnia, że badany przedmiot, niezależnie od jego wielkości, można obracać, przybliżać i oddalać – w ten sposób szukamy chociażby odcisku palca czy plam krwi. Nasz ekwipunek składa się z instrumentów do a) zbierania oraz b) wykrywania wszelkiej maści substancji znalezionych na miejscu zbrodni. Do naszej dyspozycji oddano m.in. pęsetę, rękawiczki, aparat fotograficzny, proszek daktyloskopijny, i wiele, wiele innych.

Zapytacie zapewne: a co nowego mają do zaoferowania „Niezbite dowody”? Szczerze mówiąc, niezbyt wiele. Poza wspomnianym nowym silnikiem graficznym zaimplementowano bardziej rozbudowany interfejs; podręczny PDA (o ile pamiętam, był w poprzedniej części) umożliwia dostęp do dowodów i lokacji. Za badanie niepowiązanych ze śledztwem obiektów i łapanie owadów do kolekcji Grissoma otrzymujemy punkty, wpływające na końcową ocenę. Ponadto ukończenie każdego śledztwa odblokowuje dodatki (filmiki, szkice); ich menu, muszę przyznać, jest pomysłowe, aczkolwiek kipi czarnym humorem;)

Przyznam szczerze, że z oceną „Niezbitych dowodów” mam problem. Owszem, wciągają jak każde Kryminalne Zagadki, pozwalają pobawić się gadżetami śledczego, a fabuła wciąga niczym wir. Niestety po ukończeniu gry właściwie nie ma co robić, więc chyba tylko pasjonaci będą ponownie przechodzić grę jeszcze raz. Nie widzę zresztą powodu, by to robić, bowiem same dodatki są po prostu nieciekawe i niewarte trudu włożonego w ciułanie punktów na ich odblokowanie... Poza tym, nie oszukujmy się, granie w jedną z części CSI to jak granie we wszystkie – poza przejściem w trójwymiar i ewentualną zmianą bohaterów przez 6 lat istnienia serii nie zmieniło się w niej praktycznie nic.

PS Właśnie się dowiedziałem, że w CSI: Deadly intent wprowadzono wreszcie parę nowości. Szkoda tylko, że dopiero teraz :(

6,5 PLUSY:
kolejna gra z serii CSI + ciekawe śledztwa + analiza dowodów + niska cena + dobra polska wersja
MINUSY:
praktycznie żadnych zmian w formule rozgrywki - słaba grafika (po co ten trójwymiar?) - powtarzający się motyw muzyczny w menu - nieciekawe dodatki

autor: Percival

   

Komentarze


Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?