Dracula: Zmartwychwstanie - recenzja

Dodane przez Foreth dnia 10.04.2006 00:41

Cryo, Wanadoo, Cryo, Wanadoo, Cryo, Wanadoooooooo, CRYO, CRYO, wANADOOOOŚĆ!!!!!! Nie chcę, nie chcę już "szybkich gierek" tych firm! Przygodówek edukacyjnych, opierających się na znanych mitach, czy historiach, ale przygodówek robionych dla kasy, krótkich, łatwych, krótkich, z tym samym interfejsem, krótkich, ze statyczną grafiką jest ZA DUŻO! O ile Cryo zbankrutowało, to Wanadoo splajtować chyba nie zamierza. Gdy ujrzałem kilka miesięcy temu plan wydawniczy CD Projektu z grami Wanadoo pomyślałem, że najgorsze przede mną. Hitchcock, Legend of the Prophet and the Assassin, Loch Ness, Secrets of Alamut. NIEEEEEEEE!!!!

Echo tego krzyku odbijało się od moich ścianek mózgowych aż dotarło do miejsca, w którym powstał wniosek, że ja przecie tego nie muszę kupować. Czyli chrzanić??! OK! A co z czytelnikami? Przez własną niechęć mają cierpieć Oni? Przecież to niewiedza jest największym z cierpień! Cryo, Wanadoo, Cryo, Wanadoo..... AZ, AZ, AZ....Dylemat godny Faustaaaaaaaa....... znowu Cryoooooooo!!!! ..................... .............................. (sapanie) ................... ...................... Dobra, nie dam się. Odpalę jeszcze jedną grę Cryo/Wanadoo. Niech będzie Dracula: Zmartwychwstanie. Dużego wyboru to ja nie mam, gdyż gra jest już w domu, a byłoby marnotrawstwem papieru zwanego dziesięciozłotówką kupować sklonowane same w sobie przygodówki Cryo, Wanadoo, Cryo, Wanadoo... Więc zabierajmy się do grania.

Dwa dni później...

Grę mam oczywiście już ukończoną. Wiem, że jest to słaby wynik jak na grę Wanadoo, ale nie jestem mistrzem przygodówek. Poza tym miałem inne sprawy do załatwienia. Aha, przepraszam za słowo "grę" parę linijek wyżej. To tak z przyzwyczajenia. Od tej pory będziemy nazywać Draculę: Zmartwychwstanie interaktywnym filmem. Inaczej się nie da, bo byłoby to odejście od prawdy, a jak sami wiecie tylko prawda jest prawdziwa. A więc film Dracula opowiada o.... Draculi? PUDŁO!!! O Jonathanie Harkerze, któremu hrabia zębaty porywa żonę. "Ale chce mnie zaszokować tym pudłem" - powie ktoś. "Jakby czytał prozę Stokera to by wiedział, że bohaterem jest właśnie Harker". Mnie jednak chodzi o to, że, tak jak napisałem, film o Draculi właściwie nie o-po-wia-da. Hrabia pojawia się w filmie na zasadzie mitu. Oto żyje sobie w strasznym zamczysku ten straszny hrabia Dracula, wszystkie koty na samą myśl o nim sikają na wycieraczkę, bój się graczu, bój! Jednak mit to nie fakt, więc tak sobie będziesz grał i grał, mit krwiożerczego hrabiego będzie coraz bardziej odczuwalny, aż w końcu dojdziesz do wniosku: ta scena spotkania będzie extra, może by go tak wreszcie spotkać. Adrenalina Ci skoczy, gdy podczas szaleńczej jazdy do zamku Draculi nagle ujrzysz go po raz pierwszy w akcji, mówiącego, CZEKAJĄCEGO. To środek gry... I czy nie będziesz miał ochoty rozwalić monitora, jeśli się dowiesz, że czekający Dracula będzie cały czas mitem, nie faktem, że ten sobie bezczelnie wyjedzie, gdy Ty do niego przyjedziesz; słowem: że go po prostu w grze live nie uświadczysz???!!!! Czy więc film Dracula opowiada o Draculi? Nie, tylko o Harkerze, toteż film powinien się nazywać Harker, tudzież Harkula, by brzmiało podobnie. Ale nie Dracula, bo każdy podjedzie z nastawieniem walki z demonicznym hrabią, będzie czekał na tego, który przecież właśnie na gracza czeka. PUDŁO!

Cóż, głupia sprawa z tym Draculą. Bardzo niemiłe posunięcie z fabułą, której jedynym ciekawym elementem jest właśnie mit Draculi. Poza tym fabuły praktycznie nie ma. Musisz po prostu dotrzeć do zamku i uratować żonę. Ale trudno się dziwić takiej wspaniałości fabuły, skoro to Wanadoo. OK, przyjrzyjmy się teraz zagadkom. Jeżeli graliście w takie "szybkie gierki" jak Egipt II czy Aztec spodziewajcie się jedynie odrobinę trudniejszego poziomu. Inventory nigdy nie jest zbyt duże, by gracz się przypadkiem nie przemęczył, a same zagadki tylko momentami mogą być wyzwaniem. Ale po co ja mam w ogóle na owe psioczyć, skoro to nie gra, jeno interaktywny film (tak to odebrałem)? Dlaczego?

Otóż gra ta, pardon, film jest znakomitym środkiem relaksu dla tych, którzy chcą sobie pograć w luźną przygodówkę. Luźną, czyli bez specjalnych wyzwań dla komórek mózgowych. Jednak jeśli nie łamigłówki to coś innego graczowi musi się spodobać, by mówić o luźnej przygodówce. I w przypadku Draculi tym czymś jest właśnie "filmowość" gry. Co mam na myśli? Otóż mamy tutaj chyba więcej filmików niż zagadek, a częstotliwość ich występowania jest niesłychana. Jeżeli dodatkowo weźmiemy pod uwagę, że owe cut-scenki są wspaniale zrealizowane to mamy do czynienia ze znakomitą, luźną rozgrywką. O filmikach z Draculi można pisać wiele, lecz ja skomentuje je krótko. Są przewspaniale zrobione od strony technicznej, zawierają świetne ujęcia "kamery" i przede wszystkim wszystkie łączy wielki rozmach. Sytuacja w czasie grania wygląda więc mniej więcej tak: banalna zagadeczka, piękny filmik, znowu piękny filmik, i jeszcze jeden, potem dopiero "zagadka". Dracula ma więc tempo, a to już bardzo duży plus dla tych, którzy przy przygodówce nie chcą się pomęczyć, lecz nacieszyć widokami. W rezultacie jest to, jak już wspominałem, znakomita rozrywka relaksacyjna dla przemęczonej mózgownicy. Wracając jeszcze do filmików to naprawdę warto zagrać w Draculę dla animacji wjazdu Harkera do zamku kolejką. Ale inne cut-scenki również są porywające i jest ich przede wszystkim taki ogrom jak na tak krótką grę, że nie można wyjść z podziwu. Wyobraźcie sobie, że WSZYSTKIE dialogi w grze zilustrowano filmikami. Nie ma jakże klasycznej, znanej z gier przygodowych sytuacji, że Harker sobie stoi, a ktoś do niego gada i nic się na ekranie nie zmienia przez 5 minut. Nie... To kolejna rzecz świadcząca o tym, że Dracula to film.

Boże, co się ze mną dzieje!!! Padły z moich ust komplementy na temat gry Wanadoo! Coś jest nie tak! Może "nie tak" jest moje podejście do Draculi, czyli podejście jak do interaktywnego filmu. Ale cóż zrobić, skoro nie sposób odebrać tego wszystkiego inaczej. Jeśli jednak ktoś z Was nie chce słyszeć o żadnym interaktywnym filmie i żąda wyłącznie porządnej strawy przygodowek, niech po Draculę nie sięga. Jako gra jest to... gra przeciętna. I to bardzo. Łatwe zagadki, cienka fabuła itp.

Pora wspomnieć coś na temat oprawy audio-wizualnej. Zresztą zrobiłem to już przy okazji cut-scenek. Z samą grafiką jest i świetnie i tak sobie. Trzeba przyznać, iż lokacje są momentami bardzo, bardzo piękne. Nawet nie momentami, cały czas grafa trzyma wysoki poziom, jeśli chodzi o wrażenia wzrokowe. Jej "takasobość" polega, jak zwykle w przypadku przygodówek Cryo/Wanadoo, na statyczności. Jeśli chcesz z kimś pogadać, to w menu wybierania tematów jest po prostu obrazek twojego rozmówcy. Gdy przemierzasz Transylwanię, prawie nic się nie rusza. Jednak ta wada absolutnie nie zmieni faktu, że grafikę Draculi należy ocenić bardzo pozytywnie.

Nieco gorzej jest z oprawą dźwiękową. A wszystko za sprawą muzyki, której poza cut-scenkami w filmie nie uświadczycie. Natomiast dźwięki otoczenia są w porządku. Podobnie ciężko jest się przyczepić do polonizacji, wykonanej przez CD Projekt. Trzeba jednak przyznać, że ludzie z tej firmy za wiele roboty nie mieli. Tak więc powiem tylko, iż głos Jonathana bardzo do niego pasuje.

Na koniec warto wspomnieć o Draculi jako o horrorze. Niestety pod względem wywoływania grozy mamy tutaj śmich na sali. Sytuacje, w których Dracula może przestraszyć, można policzyć na palcu jednej ręki. Autorzy próbują nas straszyć wszędzie, to widać, np. po próbujących robić straszliwe miny naszych rozmówcach. Ferdydurkowskiego pojedynku na miny to by ci ludzie raczej nie wygrali.

Jednak nie o miny w Draculi chodzi, jeno o dobrą zabawę. Tej można odrobinę zakosztować, odrobinę, gdyż Dracula jest produktem Wanadoo i co za tym idzie, grą...pardon, filmem krótkim. Jednak, jak to mówią, nie liczy się długość, lecz jakość i ta, choć do poziomu najlepszych przygodówek się nawet nie umywa, w porównaniu z wieloma dzisiejszymi produkcjami w tym biednym, skomercjalizowanym światku gier plasuje się dość wysoko. Jako relaksacyjna, niewymagająca rozrywka. Hollywood. Cryo. Wanadoo...

6,5 PLUSY:
cut-scenki! + fajna + relaksująca rozrywka + grafa + filmowość gry
MINUSY:
krótka - statyczność lokacji - Dracula niczym Lazio

autor: Foreth

AZ29
   

Komentarze


Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?