Devil Inside (mniej przygodowa) (Qler)

Dodane przez Adventure-Zone dnia 10.04.2006 00:37

Coraz częściej na rynku gier komputerowych mamy tendencje do tzw. ewoluowania gatunków. O ile np. w samochodówkach dużo zmienić się nie da, to w grach noszących miano action & adventure twórcy mają pełne pole do popisu zarówno jeśli chodzi o sprawy techniczne jak i fabularne. Pewnie zastanawiacie do czego zmierzam? Otóż Devil Inside, produkcja, którą poniżej zrecenzowałem jest takim gatunkowym mieszańcem. Nie jest na pewno czystą przygodówką, nie w pełni też strzelanką. Więc, czym... tak, tak z ciężkim sercem muszę powiedzieć, że to kolejny survival horror (zresztą przed instalką moja wiedza o tej grze ograniczała się do tego). Jeśli nie wiecie (a na pewno nie wiecie;)) czemu tak nie toleruję tego podgatunku, to wyjaśni Wam wszystko to zdanie: nie lubię Alone in the Dark i tym podobnych gier jak Resident Evil. Czemu? Za stateczne tła, niewygodne sterowanie, a tak w ogóle ni to Tomb Raider ni Broken Sword, a zginąć łatwo można. Jednak pomimo wrodzonego (czy może wyuczonego) sceptycyzmu włożyłem płytkę z Devil Inside do napędu CD i nacisnąłem przycisk "instaluj". A co było potem, przeczytacie poniżej. Na początku przywitał mnie dość długi proces instalacyjny. Jednakże nie na tyle długi by podczas niego można było sobie przygotować herbatkę, no chyba, że lubicie chłodną, w końcu to rzecz gustu. Zostawmy jednakże sprawy herbaciane Angolom, a wróćmy do gry. Tak, instalacja dobiegła końca. Od niechcenia kilkam ikonkę DI (bo tak w skrócie będę nazywał Devil Inside) i widzę... pasek ładowania. Dość szybko doszedł do końca i moje oczęta ujrzały menu główne. No fajnie, całkiem fajnie, ale nie chwalmy książki po okładce (tak naprawdę to ja nie jestem aż taki sarkastyczny, to na potrzeby recenzji;)). Możemy tutaj sobie wybrać nową grę, załadować wcześniej zapisaną pozycję i pogrzebać w opcjach, co najprzód zrobiłem. Po technicznych przygotowaniach nacisnąłem "Nowa gra". Dalej było już średniej jakości intro. Dowiedziałem się z niego, że co ciekawe Devil Inside, to nazwa teleturnieju, który prowadzi tajemniczy jegomość Kuba Rozpruwacz (czuć te krwiste klimaty, co nie). Nie jest to jednak stereotypowy wielki brutal, trzymający w jednej ręce siekierę a w drugiej nóż, tylko elegancki dżentelmen, uczesany w charakterystyczny sposób. Równie elegancko wygląda studio jak i jego wyposażanie (w tym również hostessy ;)), nic nie zdradza prawdziwego oblicza DI do czasu gdy nie zobaczymy Bramy Cieni. Tutaj właśnie rozpoczynamy podróż. Czym wyróżnia się owa brama? W zasadzie niczym poza drobnym faktem, iż prowadzi do tajemniczej posesji , w której kryje się zbieg z piekła rodem, czyli gość o oryginalnym pseudonimie - Nocny Wyjec. Jak zapewne większość z Was się już domyśliła, to jego trzeba ukatrupić lub - lepiej użyję zwrotu - "wysłać go skąd przyszedł". O ile ten plan w założeniu jest prosty, to z wykonaniem już tak łatwo nie jest, ponieważ zapomniałem wspomnieć, że oprócz Wyjca ów domek zamieszkują inni uciążliwi lokatorzy. Nie są to bynajmniej prusaki, pająki, czy szczury (bo przez całą grę ani jednego z tych stworzeń nie spotkałem), tylko hordy żywych trupów, wspomagane przez duchy i inne temu podobne byty niematerialne. Co by tu dużo nie mówić, z pewnością większość ludzi omija takie miejsca szerokim łukiem, ale analogicznie myśląc tam gdzie jest większość musi być mniejszość, do których zalicza się postać przez ciebie kierowana drogi graczu. A jest nią prawdziwy śmiałek Dave Cooper. Już samo nazwisko dobrze o nim świadczy, chyba że nie lubicie westernów. Jest to dość niezwykła postać, która może śmiało konkurować z miss komputerowej rozrywki - Larą Croft. Może Wam się wydawać, że nie jest to dobre porównanie ze względu na różne płci obu postaci, ale Dave oprócz celnego oka posiada nadprzyrodzone zdolności. Otóż w dogodnym dla niego miejscu przemienia się w... kobietę. A dokładnie w kobietę demona - mroczną Davę (ale uspokajam Dave nie jest transwestytą;)). To naprawdę ostra kobitka, niestety nie może używać pokaźnego arsenału Dave'a, o którym parę słów za chwilę. Jednak tą stratę rekompensuje sobie możliwością używania czarów. Przeważnie te ograniczają się do ataków ofensywno - defensywnych, jednak czasem zdarzy się coś niezwykłego, jak np. czar "skrzydła", który umożliwia nam latanie. Dave, jak na bohatera krwistej gry przystało ma w swym inwentarzu parę pokaźnych pukawek. Od zwykłego pistoletu, przez pistolet z tłukiem nawet do karabinu maszynowego czy wyrzutni pocisków . Znajdą się też tutaj bronie perełki jak piła tarczowa. Nie mogę niestety zrozumieć faktu czemu tak dobrze znaną i powszechnie lubianą piłę łańcuchową zastąpiono tarczówką. Przecież ta pierwsza ma o wiele większy zasięg i w ogóle jest bardziej efektowna. Może chłopcy z Cryo nie chcieli wzorować się na tak wysłużonym elemencie, który występował w przedpotopowym DOOM'ie czy w Serious Samie ? Może przejdę teraz do strony technicznej gry. Nic nadzwyczajnego w DI nie spotykamy, gra tpp z ponurymi lokacjami w odcieniach brązu i zgniłej zieleni, czyli standard przy takich produkcjach, ale to co mnie zaskoczyło na plus, to fakt, iż cała gra jest wypełni trójwymiarowa. Nie ma tutaj upierdliwej kamery, jak np. w Nocturne, która była zawieszona co lokacja to pod innym kątem. Wynikało to oczywiście z tego, iż gra ta miała tła w 2D. W DI gra się dość fajnie, możemy regulować sobie kamerę. Jednak i tu znalazłem dość poważną wadę. Wyobraźmy sobie sytuację, że atakuje ciebie stado wygłodniałych zombi. Co wtedy robisz? Wyciągasz broń z kabury i eliminujesz ich po kolei. Chciałbyś! Tu tak łatwo nie ma, bo kamera standartowo ustawia się tuż za twoimi plecami, tak że nie widzisz celownika. W wyniku takiego rozwiązania nie wiemy za dobrze gdzie strzelać, co może skończyć się niezbyt mile dla twojego wirtualnego alter ego. Drugą dość sporną sprawą jest robienie save'ów. Tu również wygód nie ma. Musisz dojść do... telewizora, który umożliwia zapis. Może to dobry pomysł i znajdzie swoich zwolenników, jednak przez to rozwiązanie gra robi się trudniejsza, a telewizorów (zresztą jak nabojów i apteczek) jest tu jak na lekarstwo. To rozwiązanie zdecydowanie nie nadaje się dla flegmatyków ;). O fabule zdążyłem już troszkę powiedzieć, ale jeszcze dopowiem by rozwiać wątpliwości - jest bardzo prosta i można wysunąć stwierdzenie, że to uzupełnienie do rzezi jaką przez większość czasu mamy okazję tworzyć. Jednakże są w DI też zagadki. Hura! Niestety, nie jest to czego mógłbym się spodziewać, bo przykładowo znalezienie klucza, który podpisany jest jako "klucz do biblioteki" i otworzenie nim odpowiednich drzwi to jest zagadka ale dla pierwszoklasisty szkoły podstawowej. To jeszcze nie koniec, bo znam lepszy przykład. Jestem na strychu (to 3 poziom gry) znalazłem tablicę z bezpiecznikami, myślę sobie: "w końcu coś trudniejszego", a tu bum, prowadzący show (Rozpruwacz) mówi mi , że brakuje tu bezpiecznika i muszę go znaleźć by uruchomić windę. Czy ten poziom skomplikowania zagadek to nie jest lekkie przegięcie? Przed zakończeniem mojej recenzji warto coś wspomnieć o polonizacji gry. Cóż, wypadła ona tak sobie, bo o ile teksty są przetłumaczone poprawnie - brak w nich litrówek - to gdy dojdziemy do dubbingu zaczynają się drobne problemy. Tekst, który wypowiada zarówno Dave jak i Rozpruwacz jest taki sztuczny, że ja bym chyba go lepiej podłożył. Nie ma tu emocji. Trzeba dodać, iż role prezentera czytał znany satyryk Jerzy Kryszak, który swego czasu prowadził program Kryszak Show, czy jakoś tak, czyżby zbieg okoliczności ;). Tak czy siak nie jest to szczyt możliwości ludzi z CD-Projektu. Szczerze mówiąc DI podobał mi się, co świadczy fakt, iż był pierwszym survival horrorem, który przyciągnął mnie na dłużej przed ekran monitora. Z drugiej strony nie był na tyle efektowny i dopracowany by mógł mnie przekonać do tego typu produkcji. Oczywiście mógłbym wymienić więcej błędów ludzi, jakie popełnili ludzie z Cryo , ale jakoś nie są one za duże i gdybym je Wam naświetlił wyszłoby na to, że się czepiam na siłę. Gra jest godna polecenia dla fanów takich serii jak :Blair Witch, Resident Evil, Alone in the Dark. Oni z pewnością znajdą tu coś dla siebie. Tytuł gry: Devil Inside Producent: Cryo Dystrybutor: CD Projekt Wymagania sprzętowe: min. Pentium 266Mhz, 64 mb RAM, karta graficzna 8 mb (wolny czas ;)). Grałem na : AMD Duron 700 Mhz, 160 RAM, Savage 4 32 mb (dużo wolnego czasu :)) i... bardzo płynnie. Plusy: -cena; - nawet ładna grafika 3D; -ciekawy pomysł z telewizyjnym show; -chodzimy, strzelamy i dużą frajdę z tego mamy ;) Minusy: -troszkę trudna; -bezpłciowa polonizacja; -prymitywne zagadki; -niewygodne ustawienie kamer; -tak naprawdę nie ma tu głębszej fabuły; OCENA: 7+/10 Autor: Qler

AZ22
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?