Darkened Skye (mniej przygodowa) (Korowiow)

Dodane przez Adventure-Zone dnia 10.04.2006 00:33

Jakoś tak się złożyło, że zostałem jednym ze zwycięzców w konkursie czasopisma PLAY DVD. Nagrodą miała być jedna z gier przygodowych ufundowanych przez firmę CD Projekt. Czekałem z niecierpliwością na listonosza, a kiedy wreszcie otworzyłem przyniesioną paczkę moim oczom ukazało się pudełko z grą o niewiele mówiącej mi wówczas nazwie Darkened Skye. Wbrew powiedzeniu o darowanym koniu postanowiłem zbadać grę dogłębnie. Rezultaty znajdziecie poniżej. Historia przenosi nas w magiczny świat fantasy - smoki, rycerze - wiecie. Bohaterką gry jest młoda śliczna pastereczka Skye, której matka zaginęła dawno temu, zostawiając jej tajemniczy medalion. Trzeba wam wiedzieć, że w krainie, w której żyje Skye - Lynlorze, wesoło nie jest - opanowały ją siły ciemności kierowane przez strasznego Necrotha. Dziewczyna dowie się, że jej matka swego czasu sporo namieszała, a ona sama, uzbrojona w magiczny kij będzie musiała wyplenić zło, jakie wdarło się do sielskiej krainy. Nieodłącznym towarzyszem Skye będzie gargulec Drac, który poza wtrącaniem cynicznych uwag, kilka razy pomoże naszej pastereczce. Skye zwiedzi 30 rozbudowanych światów, by na koniec stawić czoła przeklętemu władcy mroku... Cóż, fabuła w Darkened Skye jest dość daremna, a gra należy do popularnego nurtu action adventure w TPP. Gdybym miał porównać ją do jakichś wcześniejszych tytułów, pierwszym, któty wręcz ciśnie się na usta jest Drakan, zaraz po nim Heretic 2 i Tomb Raider. O dziwo, w Darkened Skye wcale nie postawiono nacisku na "action", jak to bywa w niemal wszystkich grach tego typu, ale proporcje wyważono niemal doskonale. Równie często przyjdzie nam zdrowo "ruszyć głową", jak i zasiec parę bestii. Oprawa wizualna gry jest co najmniej bardzo dobra. Grząskie i wilgotne bagna, posępne niczym w Quake'u zamczyska czy gęste, zielone lasy po prostu cieszą oko. Z nie mniejszą starannością wykonano filmiki w grze - stylem przypominają nieco (choć oczywiście wyraźnie mu ustępują) znakomitego "Shreka". Na pochwałę zasługuje też animacja, szczególnie jeśli chodzi o ruchy twarzy Skye - to już nie żadne płaskie tekstury - śliczna rudowłosa pastereczka marszczy brwi, przewraca oczętami, a przy każdym ruchu jej krótkie włosy delikatnie falują. Mogę bez wahania powiedzieć, że Skye ma w sobie więcej uroku i seksu niż Lara i Rynn razem wzięte! Jeśli chodzi jeszcze o animację - kiedy zobaczyłem lilie na bagnach, które uginają się po skoku Skye, by potem powoli znów wypłynąć na powierzchnię, po prostu się zachwyciłem. Taki drobiazg, a jak cieszy! Grafice w żadnym stopniu nie ustępuje muzyka, która doskonale dopasowuje się do światów, w których rozgrywa się akcja - w lesie słyszymy delikatne flaciki i szum, a w krainie Zen'Dżai (to taka tamtejsza Japonia) - orientalne rytmy połączone z nowoczesną muzyką. To naprawdę wpada w ucho i neraz złapałem się na nuceniu pod nosem niektórych motywów z gry. Zwróćmy teraz nieco więcej uwagi na "action". Skye dysponuje zaledwie jedną bronią - kijem służącym do okładania wrógów i pokaźnym garniturem czarów, rosnącym w miarę postępów gry, które z tegoż kija krzesa. Oprócz standardowych fireballów, iceballów i błyskawic spotkamy także czary służące do ożywiania skamieniałych postaci czy chodzenia po lawie. Większość z nich jest niezbędna, by rozwiązać wiele zagadek! Z nie wszystkich czarów możemy jednak korzystać jednocześnie - najpierw trzeba nam zebrać odpowiednią ilość porozrzucanych z rzadka różnokolorowych Skittlesów (sic! skojarzenia z owocowymi drażetkami jak najbardziej na miejscu), których pula jest ograniczona i często będziemy musieli "podmieniać" czar na inny. Dodam jeszcze, że różni wrogowie różnie reagują na czary. Jest więc oczywiste, że lodowego smoka należy częstować ognistymi kulami, a łuczników czarem pozbawiającym orientacji. Jeśli chodzi o bestiariusz, to tu twórcy również się popisali. Wrogów mamy multum i są dość zróżnicowanej maści. Poza cienkimi jak pupa węża jednookimi miłośnikami "bejsboli" natkniemy się także na cholernie upierdliwych małych magów, którym trzeba mocnej przygrzać rogate pały, biegające małe dinozaury ze skrzydłami, które należy często a skutecznie okładać kosturem czy latające wiwerny rzucające fireballe i niezwykle trudne do trafienia. Od czasu do czasu Skye stanie też oko w oko z potężnym Bossem, który w bliskim starciu okaże się nie znowuż taki potężny. Grę można zapisać w dowolnym momencie, co nie jest zaletą, ale w grach tego typu regułą już też nie jest. Teraz czas na to, co najprawdopodobniej bardziej zainteresuje czytających ten kącik - adventure. Zagadki są niemal zawsze proste i od razu skojarzymy, co należy z danym przedmiotem zrobić. Ma to swoje wady i zalety. Z jednej strony nie musimy stawiać czoła nadmiernie wybujałej wyobraźni scenarzystów, no a z drugiej - jeśli Skye znajduje lont, a o rzut beretem dalej stoi armata, to co za satysfakcja z rozwiązania takiego problemu? Drążąc dalej temat wad Darkened Skye - uciążliwym po jakimś czasie stanie się fakt, że bossów, mimo iż niezbyt trudnych, jest coraz więcej i np. w cesarskim pałacu walczymy z takim właściwie co 10 minut. Innym uprzykrzeniem może być czasem nieco nazbyt nachalny humor, który może i jest śmieszny przez pierwszą godzinę grania, ale potem denerwuje i w ogóle niezbyt pasuje do gry (przykładowe cytaty: "no tak, zapomniałam - przecież to jest gra przygodowa", albo: "skąd wiesz?", "przeczytałem scenariusz"). Kolejnym utrapieniem może być konieczność przeszukania absolutnie całego poziomu, by go ukończyć - należy zajrzeć w każdy zakamarek i podnieść niemal każdą rzecz. Wszystkie są jednak niewielkimi uprzykrzeniami i nie wpływają w dużym stopniu na przyjemność czerpaną z gry, która, powiedzmy sobie szczerze, jest spora. Prawdziwym rarytasem jest za to spolszczenie - chociaż usilnie się starałem, nie wypatrzyłem ani w grze, ani w instrukcji żadnego poważniejszego błędu! CD-Projekt (jak zwykle) spisała się wzorowo i znakomicie oraz z dużym poczuciem humoru przetłumaczyła grę od A do Z na naszą ojczystą mowę. Znakomicie brzmią również głosy aktorów, które (moim zdaniem) pasują wręcz idealnie do postaci z gry (w szczególności Skye i Drac). Mimo niezbyt dużej oryginalności w Darkened Skye naprawdę warto zagrać - jest to solidna, zabawna produkcja action adventure i stanowi miłą odskocznię od "poważnych" gier prygodowych. Polecam! OCENA: 7+/10 TYTUŁ: DARKENED SKYE PRODUCENT: Simon & Schuster Int./Boston Amination ROK: 2002 DYSTRYBUCJA: CD-Projekt GRAFIKA: 8 MUZYKA: 9 GRYWALNOŚĆ: 7 SPOLSZCZENIE: 9 ZAGADKI: 5 Plusy: miła grafika, doskonała muzyka, świetne spolszczenie Minusy: kulawa fabuła, dość nachalny humor, trudna Autor: Korowiow

AZ35-36
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?