Broken Sword I: Shadow of the Templars - recenzja

Dodane przez Black Predator dnia 03.04.2006 02:15

PRELUDIUM:

Broken Sword... Gra-legenda, jedna z najsławniejszych i najlepszych gier przygodowych, jakie kiedykolwiek powstały. Stawia się ją w jednym rzędzie obok takich sław jak Gabriel Knight, Monkey Island czy Maniac Mansion... A trzeba przyznać, że na wszystkie zasługi, laury i ordery gra zapracowała sama i całkiem zasłużenie. Nie było wielkiej kampanii reklamowej, nie było zachwalania... Autorzy dali po prostu z siebie wszystko, a ocenę swych wysiłków zostawili graczom. Zazwyczaj zjawiska wielkie i genialne są niezauważane, a to głównie przez rzeszę spragnionych prostej i opierającej się tylko na rozwałce rozrywki amerykańskich komputerowców. A to właśnie oni stanowią większość chłonnych klientów, dlatego nie ma się co dziwić, że w obecnych czasach gatunek gier przygodowych powoli wymiera... Na szczęście w tym wypadku nawet amerykańscy rozpruwacze docenili tę grę (co prawda, nie odniosła ona takiego sukcesu, jak w Europie, ale jak już wspomniałem, w USA liczą się głównie gry posiadające super grafikę, prostą fabułę i maksymalną ilość krwi i masakry), a był to wyczyn niemały, zważywszy na czas, w którym Złamany Miecz się narodził. Początek drugiej połowy lat 90-tych, czas, gdy ludzie zaczęli się zachwycać powoli rodzącą się grafiką 3D i zdobywającym coraz większą rzeszę fanów gatunkiem gier FPS. Czas dla przygodówek niezbyt łaskawy, ale nie przeszkodziło to pokazać Brokenowi swej wielkości. Komu jednak należą się fanfary za tę perełkę? Małej, ale genialnej angielskiej firmie Revolution Software, która zajmowała się jedynie grami przygodowymi, a ich gry, mimo iż bardzo dobre, pojawiały się bardzo rzadko (ostatnio Revolution zmienia się; pojawia się pod ich szyldem coraz więcej Action Adventure (In Cold Blood czy powstający Good Cop- Bad Cop), a programów nie powstaje już tak mało :)). Angielscy programiści postanowili zrobić grę z dobrym scenariuszem, wciągającą, o epickim rozmachu. Czy im się to udało? Oczywiście. Dlaczego tak uważam ja i większość fanów przygodówek? Aby się tego dowiedzieć, przeczytaj moje przemyślenia na temat tej wielkiej opowieści, zwane recenzją.

FABUŁA, CZYLI CZYM TYTUŁOWY ZŁAMANY MIECZ JEST?

Wszystko zaczyna się niewinnie. Młody Amerykanin, George Stobbart, podróżuje po Europie. Właśnie przybył do Paryża. Tutaj ma miejsce dziwne wydarzenie. Spotyka tajemniczego człowieka, a także clowna, który okazuje się mordercą. Niedługo potem kafejka, przy której raczył się kawą, wylatuje w powietrze razem z tajemniczym jegomościem, a clown-zabójca znika. Gdy George dowiaduje się, że policja nic nie robi w tej sprawie, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce, szczególnie, że teraz morderca może polować na niego...

Tak zaczyna się gra. Już na samym początku widać, że fabuła nie jest sztampowa. Tak naprawdę nie wiemy, o co w całej historii chodzi, a jak się później okazuje, tajemnica sięga daleko w przeszłość, do historii Zakonu Templariuszy. Co nieistniejący zakon ma wspólnego z międzynarodowym spiskiem? Kim jest tajemniczy clown? Jakie są jego motywy? Te pytania pojawią się w trakcie gry. Aby rozwiązać zagadkę, trzeba będzie się wykazać logicznym myśleniem i umiejętnością łączenia faktów. To opowieść detektywistyczno-kryminalno-przygodowa z dość niepokojącym klimatem. Opowieść "z dreszczykiem", ale nasycona także sporą dawką dobrego humoru. Na szczęście humor i groza nie przenikają się w sposób, który czyniłby Brokena tragikomicznym. Kiedy jest to możliwe, jest śmiesznie, gdy natomiast trzeba zachować powagą, jest powaga. A że jest to opowieść dość klimatyczna, to dawka humoru pozwala nam odsapnąć i trochę odpocząć.

Aby przeżyć, będziemy niejednokrotnie musieli stawić czoła czarnym charakterom, które nie będą dla nas zbyt miłe :). Tutaj kolejny raz Broken pokazuje swą siłę. Nieoczekiwane zwroty akcji, wielowątkowa fabuła, a nawet niejednokrotnie dość niebezpieczne wyczyny (rozpaczliwe starcie z mordercą czy próba ucieczki z pociągu, po którym grasują nasi adwersarze) sprawiają, że gra wciąga jak dobra powieść. A żebyśmy się nie znudzili Paryżem, to programiści zafundowali nam wycieczki do Hiszpanii, Irlandii, Syrii, Szkocji... Zwiedzimy kawał świata :). Oczywiście nie będą to wycieczki, jak w Tomb Raiderze, z nie wiadomo jakich powodów, tylko logicznie uzasadnione. A w każdej z tych lokacji napotkamy pozostałości po Templariuszach... Nie będą to zawsze ruiny, ale skarby, ich siedziby, ale także pułapki...

Kolejną mocną stroną tej gry są postacie. Nie są one jakimiś papierowymi herosami, których motywy są niejasne, a zachowanie łatwe do przewidzenia... Są bardziej ludzcy i stworzeni bardziej przemyślanie. Głównymi bohaterami są George Stobbart (w którego się wcielasz), a także Nicole Collard, francuska dziennikarka, z którą niedługo potem George się zwiąże. Owa dwójka to całkiem miła i sympatyczna drużyna. George, zwyczajny facet, wplątuje się całkiem przypadkowo w niesamowitą historię, a mimo to ciągle zachowuje zimną krew i dobry humor. Nico, niestrudzenie poszukująca tematu do swego artykułu, ściąga nieco roztrzepanego Amerykanina na ziemię. A czasami przywołuje go do porządku :). Nie sposób nie polubić bohaterów Brokena i nie sposób się do nich nie przywiązać. Po paru minutach staną się Twymi dobrymi znajomymi z którymi żal się rozstawać, gdy gra się już skończy...

Warto także zwrócić uwagę na grę aktorów. Nie są to jacyś amatorzy, którzy w ogóle nie wczuli się w swe role (jak to np. było w polskiej wersji Jagged Aliance 2.5, gdzie po przystawieniu pilotowi gnata do twarzy, słyszymy jak spokojnym głosem mówi bohaterowi "Spokojnie, bez nerwów, człowieku..."). Głosy zostały podłożone profesjonalnie, wyrażają w odpowiedni sposób emocje, po prostu zawodowa gra.

No właśnie, długość. Przygoda ma duży rozmach, jest niby potężna, ale... Dla mnie za krótka :(. Niby te parędziesiąt godzin zapewnionych jest, ale kiedy człowiek dobrze się bawi, to mijają one niesamowicie szybko. Ale za to dostajemy grę równą, która przez cały czas jest genialna (zakończenie bardzo dobre, można powiedzieć, bombowe :)).

W przeciwieństwie do innych gier przygodowych, nie spotkamy tu zagadek nielogicznych, wyssanych z palca, które da się rozwiązać jedynie metodą "wszystko-na-wszystkim". Paczka pomidorów połączona z wiosłem nie da zmywarki do naczyń. Tutaj postawiono na realizm i logikę. Każdą zagadkę da się rozwiązać, jeżeli pomyśli się przez chwilę. W tej grze bez umiejętności kojarzenia faktów i logicznego myślenia daleko nie zajdziesz. Także, jak w większości przygodówek, dostajemy parę łamigłówek. Nie jest ich wiele, aczkolwiek są dobrze pomyślane, dość trudne, ale i dające satysfakcję.

Jakieś minusy? Brak. Poza oczywiście tym, że gra powinna być na 5 CD, jak Baldur's Gate, a nie tylko na 2 :) Po prostu kawał dobrej roboty, można by z tej gierki stworzyć genialną książkę (były już takie projekty) lub film (jakieś plany tam są, ale czy dojdą do skutku, tego nie wiadomo). Jeśli chodzi o fabułę, postaci, humor, scenariusz i klimat, to Broken zdominował to pole.

SPRAWY BARDZIEJ TECHNICZNE, CZYLI "MIĘDZYTWARZ" I INNE

A jak animacja postaci, interfejs i inne ważne rzeczy? Nie ma problemu. Co prawda animacja postaci lekko utyka, ale nie jest to jakiś gigantyczny babol. Nie psuje on przyjemności z gry, dlatego nie wpłynie on na końcową ocenę. Interfejs jest także funkcjonalny, prosty i klimatyczny. Są to dwa czarne pasy, u góry i dołu ekranu, co od razu nasuwa skojarzenie z kinowym filmem. W owych pasach mieszczą się opcje gry oraz przedmioty, które George ze sobą tarmosi. Są one niewidzialne, do momentu, gdy najedzie się na pasy kursorem. Rozwiązanie funkcjonalne i fajne. Jeśli chodzi o interakcję z otoczeniem, to także jest ona prosta. Lewym przyciskiem myszy oglądasz, prawym działasz. Gdy na jakimś przedmiocie pojawi się Lupa, to można go tylko obejrzeć, gdy Koło Zębate, to można go użyć, gdy Ręka, jest to przedmiot, który można podnieść, itp. itd. Od razu wiadomo, co można z danym obiektem zrobić, nie trzeba się domyślać. Oczywiście ułatwia to nieco grę, ale jakieś minusy muszą być, nieprawdaż? Najważniejszy element każdej gry przygodowej, czyli dialogi, też został nieco uproszczony. Wystarczy rozpocząć rozmowę z jakąś postacią, a następnie zapytać ją o jakieś wydarzenie, miejsce czy przedmiot. Nie można wybrać, co konkretnie George ma powiedzieć; dostajemy ikonki symbolizujące dany temat. Wybierasz sobie taki, jaki Cię interesuje, a dalej rozmowa toczy się sama. Możesz też czasami powiedzieć TAK lub NIE. Dla paru recenzentów jest to poważny minus, ale mnie osobiście nie przeszkadza. No bo nawet w takich przygodówkach, gdzie możemy sobie wybrać, co konkretnie postać ma powiedzieć, jesteśmy ograniczeni przez to, co wymyślili dla nas autorzy. Nie zadamy DOWOLNEGO pytania. Prawdę powiedziawszy Panowie z Revolution Software, zamiast udawać, że mamy totalną władzę nad dialogiem, dali nam ładne ikonki, dzięki czemu nawet osoby znające słabo ENGLISZ mogą jako tako sobie poradzić...

GRAFIKA, CZYLI RYSOWNICY W AKCJI

Broken stał się już legendarny ze względu na swą niesamowitą grafikę. Jest to oczywiście ręcznie rysowane 2D. Narysowane jest takim stylem, którego nie sposób nie polubić. Przypomina trochę filmy Disneya :). W każdym razie, mimo stylu przypominającego film animowany, jest dość mrocznie. Większość miejsc, które odwiedzimy, to ponure zamki, więc jest tu sporo mroku :). Autorzy dodali także parę efektów światłocienia, a tam, gdzie było to konieczne (np. otwierane drzwi, czy jadąca ciężarówka), posiłkowali się jeszcze wtedy raczkującą grafiką 3D. Ale efekty 3D pojawiają się sporadycznie i są dodatkiem do ogólnego obrazu i nie psują magicznego efektu. Całokształtu dopełniają animowane filmiki, które są naprawdę piękne i bardzo przyjemnie się je ogląda.

Jedynym minusem grafiki są może dość duże piksele. Co prawda nie przeszkadzają one w grze i nie są gigantycznych rozmiarów, ale czasami (szczególnie we wstawkach filmowych) widać "efekt zamazania". Jednakże jest to rzecz, do której można się przyzwyczaić.

Ogólnie grafika podoba mi się do dzisiaj, co potwierdza mą tezę, że ładna, ręcznie rysowana kreska starzeje się o wiele wolniej od super-wypasionej animacji 3D.

MUZYKA, CZYLI ORKIESTRA LONDYŃSKA W AKCJI

Kolejny wielki plus Brokena... Muzyczka skomponowana przez angielskiego kompozytora, Pana Barringtona, doskonale komponuje się z tym, co akurat dzieje się na ekranie. Gdy zwiedzamy mroczne podziemia, słyszymy niepokojące dźwięki, gdy natomiast atmosfera jest trochę luźniejsza, słyszymy pogodne motywy. Natomiast temat przewodni, który sączy się z głośników podczas intra i outra jest po prostu genialny i tak charakterystyczny, że dla mnie nieodłącznie wiąże się z pierwszą częścią gry. Warto też zauważyć, że jest bardzo poszukiwany przez fanów Brokena, co świadczy najlepiej o jego wielkości i nieśmiertelności. Oprawa muzyczna jest jedną z najlepszych, jakie pojawiły się w grach komputerowych na przestrzeni tych ponad dziesięciu lat, epicka i po prostu wielka (do tego stopnia mi się spodobała, że towarzyszy mi do dzisiaj, razem z nieśmiertelną muzyczką z Predatora i Kronik Czarnego Księżyca).

Dźwięk. Także wysoki poziom. Wszystko brzmi bardzo naturalnie, jak szeleszczący wiatr i skrzypiące drzwi... Paru jednak osobom nie spodobała się jakość nagrań. Prawda, nie jest to najwyższy poziom, słychać jakieś szumy, ale nie przeszkadza to w grze (mnie to bynajmniej nie denerwowało). W końcu jeszcze wtedy Revolution Software mógł nie mieć pieniędzy na profesjonalne studio, nieprawdaż :)?

LA GRANDE FINALE

Cóż mogę powiedzieć na koniec o tej wspaniałej grze? Jest wielka. Epicka. Stworzona z pietyzmem i wielkim rozmachem. Mogę tylko polecić każdemu fanowi dobrej przygodówki zagranie w nią. Bo jest to piękna opowieść, opowieść która może być materiałem dla niejednego filmu i książki. Opowieść, która towarzyszy mi do dzisiaj.

Ocena: 10

autor: Black Predator

AZ64
   

Komentarze


1062 #1 SilverMoon666
dnia 02.10.2011 13:39
Z racji, że udostępnili za darmo gierkę na gog.com to warto zagrać tym bardziej, że do podstawowej wersji gry można wgrać spolszczenie.
Gra wciąga od początku, na razie oceny nie daję ponieważ dopiero co zaczynam grać.

Po przejściu gry:

Obiektywna ocena według mnie to jest 9,5 :)
Fabuła jak fabuła, tak naprawdę to nic specjalnego lecz ukazana w ciekawy sposób, momentami niestety dla mojej osoby nużąca, szczególnie końcówka gry kiedy to już wiedziałam co się wydarzy, ale to się wytnie. Lubię tematykę średniowiecza, więc ten tytuł zainteresował mnie podwójnie. Graficznie jest ładnie zrobione, wszystko widać wiadomo co czym jest i gra się przyjemnie. Udźwiękowienie jest chyba największym atutem tej gry wraz z głównym bohaterem, którego naprawdę polubiłam. Długość gry jest aż zanadto odpowiednia, wszystko zostało pięknie i jednoznacznie wyjaśnione, co bardzo cenię w grach. Bardzo chętnie zagram w kolejne przygody naszego George'a, Nicole nie zdążyłam za dobrze poznać w akcji więc jeszcze się z nią nie zaprzyjaźniłam Grin Podsumowując krótko : Polecam, pozycja oczywiście obowiązkowa :)
   

Dodaj komentarz


Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
   

Oceny


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 100% [2 głosy]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [0 głosów]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]